Zaledwie w piątek, 1 marca, w całym kraju obchodzony był Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, ale także w kolejnych dniach odbywały się różnego rodzaju inicjatywy związane z upamiętnieniem polskich bohaterów, których władze komunistyczne chciały zohydzić w pamięci Polaków. Poseł Truskolaski już następnego dnia po ostatnich uroczystościach postanowił zweryfikować historię jednego z tych bohaterów, bo domaga się wykreślenia z grona patronów ulic – Zygmunta Szendzielarza „Łupaszko”.

Poseł Truskolaski nie miał ukończonych jeszcze 16 lat, kiedy Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą uznał Zygmunta Szendzielarza „Łupaszko” bohaterem narodowym. Nie wiemy czy już wówczas interesował się polityką, ponieważ poseł od początku nie raczy odpowiadać na żadne pytania naszej redakcji. Tego więc nie wiemy, ale można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć, że poseł kompletnie nie interesował się historią, ani wówczas, ani obecnie. W przeciwnym razie nie apelowałby o usunięcie z grona patronów wspomnianego Zygmunta Szendzielarza pseudonim „Łupaszko”, jednego z wielu „Żołnierzy Wyklętych”, którego między innymi święto obchodziliśmy zaledwie nieco ponad tydzień temu.

- Szendzielarz „Łupaszko” jest antybohaterem, nie powinien mieć ulicy w Białymstoku, ale też nie powinien mieć ulicy w żadnym innym polskim mieście. Zgodnie ze źródłami historycznymi, nadzorowane przez niego brygady zabiły co najmniej 81 osób, w tym cywili, w tym kobiety, w tym dzieci i starców tylko dlatego, że te osoby były innego wyznania, innej narodowości – mówił w ubiegłym tygodniu poseł Truskolaski.

Gdyby faktycznie „Łupaszko” kierował się w swoim postępowaniu tym, że ktoś miał inne wyznanie, lub narodowość, musiałby wymordować lub wydać rozkaz wymordowania części własnych oddziałów, w których służyli także żołnierze tych innych narodowości i wyznania. Tak się jednak nie stało. Ale stało się coś innego – mianowicie 1 października 1993 roku orzeczeniem Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie została unieważniona większość ciążących na Szendzielarzu wyroków śmierci, natomiast 10 grudnia w wyniku apelacji do Sądu Najwyższego, reszta tych wyroków. To oznacza, że instytucje wolnej już Polski oczyściły Zygmunta Szendzielarza ze wszystkich zarzutów, jakie stawiali mu komuniści w czasach PRL.

To nie wszystko, bo należy sobie powiedzieć jeszcze o kilku podstawowych faktach, o których najprawdopodobniej poseł Truskolaski z lekcji historii, ani znikąd inąd się nie dowiedział. Przez lata komuny w Polsce, komuniści robili wszystko, aby zszargać pamięć „Łupaszki”. To właśnie komuniści mówili o nim jako o zbrodniarzu, o antybohaterze, nawet jego postać fizyczną przedstawiali w taki sposób, żeby wzbudzić jak największą odrazę. Teraz tę samą retorykę stosuje poseł Rzeczypospolitej Polskiej, w kraju wolnym od komunistycznych władz.

Natomiast dziwnym trafem panu posłowi Truskolaskiemu jakoś nie przeszkadza obecność i to w jednym klubie parlamentarnym dzieci oraz wnuków działaczy komunistycznych, przedstawicieli komunistycznej „UBecji”, bo z tymi ludźmi czuje się najwyraźniej bardzo dobrze w jednym towarzystwie. I dobrze czuje się także w gronie tych, którzy podnieśli pamięć o „Łupaszce” i nadali mu tytuł bohatera narodowego. Być może o Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę” poseł Truskolaski powinien zapytać klubowego kolegę – posła Roberta Tyszkiewicza, szefa regionalnych struktur Platformy Obywatelskiej. Jest szansa, że wyjaśni, dlaczego w 2006 roku głosował – podobnie jak wszyscy obecni na głosowaniu posłowie Platformy – za uchwałą, przyjętą w 55. rocznicę rozstrzelania Szendzielarza, o następującej treści.

Pięćdziesiąt pięć lat temu, 8 lutego 1951 r., zamordowany został w komunistycznym więzieniu major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, żołnierz do końca wierny Niepodległej Polsce, za swoją służbę odznaczony orderem Virtuti Militari. Zygmunt Szendzielarz był żołnierzem kampanii wrześniowej. Jako dowódca szwadronu kawalerii walczył w szeregach Armii „Prusy” i Grupy Operacyjnej gen. Andersa. Od początku okupacji był uczestnikiem konspiracji niepodległościowej, członkiem Związku Walki Zbrojnej, jednym z organizatorów ruchu oporu na Wileńszczyźnie” – uchwałę o takiej treści przyjął Sejm Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 23 marca 2006 roku.

Tymczasem poseł Truskolaski zamiast skupić się na rozmowie z członkami własnego klubu poselskiego, pisze pisma, między innymi do szefa klubu radnych PiS w Radzie Miasta Białegostoku. Bez żadnych podstaw merytorycznych i kompetencji w sprawie polskiej historii – bo poseł Krzysztof Truskolaski ukończył studia ekonomiczne na Wydziale Ekonomii i Zarządzania Uniwersytetu w Białymstoku, a nie historyczne – chce dokonać zmiany nazwy patrona ulicy wyniesionego przez władze wolnej Polski do rangi bohatera narodowego.

Jako poseł na Sejm Rzeczypospolitej oraz mieszkaniec Białegostoku zwracam się do Pana z apelem o poparcie uchwały zmieniającej nazwę ulicy Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszko”. Białystok od początku swych dziejów jest miastem wielokulturowym. Mieszkańcy różnych nacji i religii żyli tutaj ze sobą w zgodzie od setek lat. Zbrodnie popełnione przez oddziały zbrojne w okresie powojennym przeciwko ludności cywilnej, w tym kobietom i dzieciom pochodzącym ze środowisk mniejszości narodowych, należy stanowczo potępić. Nie może być więc mowy, aby w Białymstoku patronem ulicy była taka postać jak „Łupaszko”, którego oddziały są odpowiedzialne za śmierć niemniej niż 81 osób – różnych nacji i religii. Tak kontrowersyjny patron nie łączy, a dzieli białostoczan, którzy nie raz wyrażali ku temu dezaprobatę” – napisał w piśmie do szefa klubu radnych PiS.

- Zapoznałem się z pismem skierowanym do szefa naszego klubu w Radzie Miasta i mogę te słowa posła skomentować w taki sposób, że nasz klub nie będzie wpisywał się w retorykę komunistycznego przywódcy PRL Władysława Gomułki. Przypomnę, że to między innymi on wykorzystał podczas wypadków marcowych w 1968 roku osobę pułkownika Szendzielarza do ataku na Pawła Jasienicę, który był adiutantem wówczas jeszcze majora Szendzielarza. Życzyłbym sobie również, aby każdy poseł, w tym Truskolaski, zapoznał się z wyrokiem sądu wojskowego oraz Sądu Najwyższego, który oczyścił pułkownika ze wszystkich stawianych mu przez komunistów zarzutów. Nie jest godne żadnego polskiego polityka, aby szargać dobre imię polskiego żołnierza odznaczonego Krzyżem Virtuti Militari, Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski – powiedział naszej redakcji radny PiS Paweł Myszkowski.

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” nie jest w stanie bronić się zza grobu przed oskarżeniami różnych osób, w tym posła Truskolaskiego. Według źródeł historycznych, do samej śmierci prezentował postawę godną naśladowania. Nawet torturowany w komunistycznym więzieniu pomagał współwięźniowi i zachował postawę godną polskiego patrioty oraz żołnierza – tak opisują to źródła zweryfikowane przez historyków oraz Instytut Pamięci Narodowej. Poseł Truskolaski, jeśli szuka prawdy historycznej, ma jednak możliwość pomocy w postawieniu przed sądem innej postaci, która w przeciwieństwie do „Łupaszki” ma możliwość się bronić i oczyścić z zarzutów. O tym można posłuchać w komentarzu video zamieszczonym na górze naszej strony internetowej.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: BI-Foto)

Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” – bohater wyklęty… przez niektórych komentarze opinie

  • gość 2019-03-11 11:06:52

    Poseł Truskolaski powinien zapytać tatusia ilu to jeszcze urzędników zatrudnia w urzędzie miasta ,którzy ślubowali uroczyście wierność socjalistycznej Polsce

Dodajesz jako: |

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama