11°C słabe opady deszczu

Uroczystości w Jedwabnem przebiegły bez zakłóceń. Czy zbrodnię trzeba wyjaśnić?

Wiadomości, Uroczystości Jedwabnem przebiegły zakłóceń zbrodnię trzeba wyjaśnić - zdjęcie, fotografia

Przedstawiciele społeczności żydowskiej, którzy przyjechali do Jedwabnego w 77 rocznicę zbrodni popełnionej na ich przodkach, uznają, iż dokonali jej Polacy. Narodowcy, ale także część lokalnej społeczności niekoniecznie się z tym zgadzają. Woleliby, aby przeprowadzono ekshumacje i ustalono prawdziwe fakty. Wtorkowe uroczystości w Jedwabnem, mimo różnic, przebiegły spokojnie.

Na wtorkowe uroczystości w Jedwabnem przyjechał naczelny rabin Polski Michael Schudrich, ambasador Izraela w Polsce Anna Azari wraz ze swoją zastępczynią, Wojciech Kolarski z kancelarii prezydenta RP, przedstawiciele kancelarii premiera oraz Instytutu Pamięci Narodowej. Byli również duchowni różnych wyznań, m.in. reprezentujący Episkopat Polski ds. Dialogu z Judaizmem o. Wiesław Dawidowski, duchowni ewangeliccy, ewangelicko-reformowani, przedstawiciele Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, ks. Wojciech Lemański, wiele osób indywidualnych, różne delegacje. W sumie uroczystość zgromadziła niewiele ponad 100 osób.

- Trzeba pamiętać ludzi, trzeba pamiętać zamordowanych. U większości nie zostały rodziny, które mogą to robić, więc my musimy to robić – powiedziała ambasador Izraela w Polsce Anna Azari.

Na miejscu odmówiono modlitwy, wspominano nazwiska zmarłych. Duchowni natomiast podkreślali, że zbrodnia nie powinna była się wydarzyć. Na miejscu zginęli niewinni ludzie. Co do tego wszyscy są zgodni. Niemniej w kwestii tego, kto dokonał zbrodni, zdania już są podzielone. Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej, mordu na ponad 300 osobach narodowości żydowskiej, w tym kobiet i dzieci, dokonali ich polscy sąsiedzi, ale – jak twierdzi IPN – mogło się to stać z inspiracji niemieckiego okupanta. Wiadomo, że zbrodni dokonała grupa co najmniej czterdziestu polskich mieszkańców Jedwabnego i okolic. Ale nie jest wiadomo, czy ci ludzie nie zostali zmuszeni do tych strasznych czynów. W dniu 10 lipca 1941 roku na polskich ziemiach trwała jeszcze wojna, a cały kraj znajdował się pod władztwem hitlerowskich Niemiec.

- Jesteśmy dziś tutaj po to, by pamiętać, co się tutaj stało 77 lat temu. Żydowscy mieszkańcy Jedwabnego zginęli z rąk polskich sąsiadów – powiedział podczas uroczystości Lesław Piszewski, przewodniczący warszawskiej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej.

Przypominamy, że ponad 300 osób narodowości żydowskiej zostało zapędzonych do stodoły, którą następnie podpalono. Ludzie w środku spłonęli żywcem. Jak do tego doszło, nie dało się dokładnie ustalić. Śledztwo IPN zostało zakończone w 2003 roku umorzeniem. Śledczym nie udało się znaleźć żadnych innych sprawców poza tymi, którzy zostali już osądzeni po wojnie. W tej sprawie mogłaby wiele pomóc ekshumacja, ale na wniosek strony żydowskiej, prace te przerwano w niespełna dzień po rozpoczęciu. To jeden z najważniejszych punktów niezgody pomiędzy tymi, którzy za zbrodnię dokonaną na Żydach uznają winnych Polaków, a Polakami, którzy tej winy nie są pewni.

We wtorek, podczas uroczystości w Jedwabnem, na miejscu pojawili się przedstawiciele Obozu Narodowo Radykalnego. Mieli ze sobą transparenty. Jak można było na nich wyczytać, domagali się wznowienia śledztwa i przeprowadzenia ponownej ekshumacji na miejscu kaźni. Te napisy, to między innymi: „Polski naród nie przeprasza za niemieckie zbrodnie”, albo „Żądamy wznowienia ekshumacji w Jedwabnem. Mamy dość żydowskich kłamstw”. Uroczystości jednak nie zakłócali, jak próbują przedstawić całe zdarzenia niektóre media. Próbowali porozmawiać z przybyłymi w to miejsce w rocznicę tragedii. Właśnie o potrzebie ekshumacji, aby sprawę mordu w Jedwabnem zamknąć faktami, a nie domysłami.

- Być może oni chcą się tutaj modlić razem z nami, ja tego nie wiem. My jesteśmy tutaj, żeby się modlić, a nie robić politykę. Nie chcemy mówić, co kto robi, to jest dzień modlitwy, dzień żałoby – powiedział o obecności i transparentach polskich narodowców naczelny rabin Polski Michael Schudrich.

- Chcieliśmy zaprotestować przeciwko nierzetelnie przeprowadzonemu śledztwu, które wpisuje się w jednoznaczną narrację oskarżania Polaków o Holocaust. Nasze postulaty są jasne: wznowienie ekshumacji w Jedwabnem i dostęp do najważniejszych dowodów w sprawie. Drugi postulat to odtajnienie raportu prof. Andrzeja Koli, który prowadził niedokończone ekshumacje. Trzeci postulat to odtajnienie decyzji o przerwaniu ekshumacji w 2001 roku przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego. Dlaczego jest to tak ważne? Ponieważ prawidłowo przeprowadzona ekshumacja ustali najważniejsze dowody w sprawie: ilość ofiar, płeć, wiek, w jaki sposób zostały zamordowane oraz motywy. Z tego może wynikać kto jest rzeczywistym sprawcą. Nie chcemy walczyć z ofiarami. My domagamy się prawdy – powiedział Robert Bąkiewicz, jeden z liderów Obozu Narodowo – Radykalnego.

Na miejscu byli także przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji. Oni także pojawili się z transparentem. Zdecydowanie o innej treści, niż mieli narodowcy. Napis brzmiał: „Przepraszamy Europę i przyjaciół Żydów za antysemityzm i faszyzm ONR-owców i sekty pisowskiej”. Wywiązała się rozmowa z narodowcami, ale do żadnego incydentu nie doszło. Uroczystości przebiegły spokojnie.

Obecny na miejscu przedstawiciel Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z dziennikarzami przekazał, że śledztwo jest zamknięte. Decyzja o jego wznowieniu może zostać podjęta na wniosek Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Jednak ostateczna decyzja należy w tym względzie do Prokuratora Generalnego z racji na to, że śledztwo zakończyło się umorzeniem.

W Polsce, zwłaszcza w naszym regionie, coraz więcej osób mówi o potrzebie ekshumacji i wyjaśnienia sprawy. Na to jednak nie chce zgodzić się strona żydowska. Ale ekshumacje mogłyby potwierdzić rzeczywistą liczbę ofiar, przyczynę ich zgonu, a być może udałoby się ustalić sprawców z imienia i nazwiska. Przeprowadzone śledztwo jak dotąd nie daje jednoznacznych danych, opiera się bardziej na przypuszczeniach. Tym bardziej, że część zeznań świadków była wymuszana, a to powoduje co najmniej poddanie w wątpliwość części składanych przez nich zeznań. Tyle, że bez zgody strony żydowskiej nikt nie chce podejmować decyzji o ekshumacji ciał w Jedwabnem.

Bardzo możliwe, że dopóki w tej sprawie nie będzie jednoznacznych i niepodważalnych dowodów o sprawcach mordu, kolejne rocznicowe uroczystości w tym miejscu mogą budzić różne emocje. Żydzi chcą i mają prawo do wspominania zamordowanych członków swojej społeczności. Polacy, chcą i mają prawo wiedzieć na pewno, kto był prawdziwym sprawcą tej tragedii.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: zrzut ekranu z twittera)


Uroczystości w Jedwabnem przebiegły bez zakłóceń. Czy zbrodnię trzeba wyjaśnić? komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-07-11 11:50:57

    Śmieszy mnie i irytuje ten przaśny, jarmarczny patriotyzm w wykonaniu ONR i PiS. To kreowanie Polaków na krystalicznie czystych i prawych ludzi jest zaklinaniem rzeczywistości. W nawiązaniu do zbrodni w Jedwabnym, mam pytanie. Kto po ucieczce kilkuset więźniów z obozu w Sobiborze, pomagał hitlerowcom, łapać w okolicznych lasach Żydów? Ufoludki? Polacy schwytali około 150 Żydów i oddali ich hitlerowcom w zamian za cukier.

  • Zdzisław Panasewicz 2018-07-11 20:52:52

    Trzeba mieć blokadę umysłową, żeby uwierzyć, że przy takiej przewadze ilościowej Żydzi pokornie pozwolili się zamknąć w stodole i spalić. Proponuję przeprowadzić eksperyment: niech grupa kilkudziesięciu osób spróbuje pojmać i doprowadzić do jakiegoś budynku i zamknąć w nim kilkaset innych osób wbrew ich woli. Przypominam, że w realu stawką było życie. Proszę też zapoznać się z poniższym materiałem: http://www.geocities.ws/jedwabne/wyrok_sadowy_z_1949.htm

  • Zdzisław Panasewicz 2018-07-11 22:50:03

    Do gościa niezalogowanego. Podaj wiarygodne źródła swoich rewelacji: "...po ucieczce kilkuset więźniów z obozu w Sobiborze...Polacy schwytali około 150 Żydów i oddali ich hitlerowcom..."

  • Gość - niezalogowany 2018-07-12 08:11:13

    Rozbawił mnie projekt eksperymentu, podany przez Z. Panasewicza. W psychologii jest termin rezygnacja. Najłatwiej to wytłumaczyć na konkretnym przykładzie, np. Tykocina. Tam przez dwa dni, rozstrzelano 3000 Żydów, których sukcesywnie doprowadzano do lasu w Łopuchowie. Dlaczego Żydzi wiedząc co ich czeka, nie próbowali oporu, pomimo liczebnej przewagi. Ilu by ich zginęło przy próbie ataku na uzbrojonych strażników? Połowa? Liczmy, że nawet 70-80 %, ale reszta by przeżyła. Ale oni byli zrezygnowani, poddali się i dlatego pozwolili się prowadzić bezwolnie na miejsce kaźni.

  • Zdzisław Panasewicz 2018-07-12 22:27:02

    Gościu niezalogowany, tym Żydom z Tykocina powiedziano, że są przesiedlani do getta w Czerwonym Borze, a poza tym byli sterroryzowani przez uzbrojonych Niemców. W Jedwabnem chyba nie wierzyli, że ta stodoła ma być ich nowym miejscem zamieszkania. Nie chcieli bronić swoich bliskich w sytuacji, kiedy było ich o wiele więcej niż Polaków? to jest zupełnie bez sensu. Co innego, jeżeli mieli w siebie wymierzone niemieckie karabiny. W tej sytuacji po prostu nie mieli szans. Jeszcze raz proszę się zapoznać z podlinkowanym materiałem: http://www.geocities.ws/jedwabne/wyrok_sadowy_z_1949.htm

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl