Przed nami niedziela, która może dać kibicom Jagiellonii Białystok odpowiedź na pytanie: czy Duma Podlasia jest ciągle realnym kandydatem do mistrzowskiego tytułu? W niedzielę, 19 kwietnia o godzinie 17.30 ekipa Adriana Siemieńca wybiegną na murawę stadionu w Gdyni, by w ramach 29. kolejki PKO BP Ekstraklasy zmierzyć się z Arką. Choć w tabeli oba zespoły dzieli przepaść to punktowo sytuacja wygląda mniej różowo. A rzeczywistość na boisku może być jeszcze bardziej skomplikowana. Jagiellonia jest bowiem w kryzysie, a Arka w Gdyni zbudowała prawdziwą twierdzę.
Najważniejszą informacją z obozu żółto-czerwonych jest poprawa sytuacji kadrowej. Po tygodniach doniesień o kłopotach zdrowotnych zawodników, trener Adrian Siemieniec w końcu dostał pozytywne sygnały od sztabu medycznego. Klubowa strona poinformowała, że do treningów z pełnym obciążeniem wróciło czterech kluczowych zawodników: Dusan Stojinović, Leon Flach, Apostolos Konstantopoulos oraz Kamil Jóźwiak.
Szczególnie powrót Stojinovicia budzi wielkie nadzieje, bo Słoweniec pauzował od grudniowego meczu Ligi Konferencji z AZ Alkmaar. Jego brak był widoczny w defensywie, a niemal pewny zimowy transfer do MLS zablokował właśnie doznany uraz. Obecnie Duśan - obok Konstantopoulosa (wraca po operacji wyrostka) - może wzmocnić rywalizację na środku obrony. Gotowi do gry są także Leon Flach (po urazie stawu skokowego) oraz Kamil Jóźwiak, który uporał się z przepukliną. W kadrze jest także Dimitris Rallis. Szersza kadra to dla Jagi „tlen”, bo wielu zawodników grających od dechy do dechy wykazuje już oznaki potężnego zmęczenia materiału. A lekko zdesperowany Adrian Siemieniec imał nieprawdopodobnych rotacji kadrowych (np. Wdowik na roli skrzydłowego pomocnika).
Jagiellonia wciąż jest trzecia w tabeli i traci tylko trzy punkty do liderującego Lecha Poznań, ale forma białostoczan w 2026 roku pozostawia wiele do życzenia. Od stycznia wygrali zaledwie 3 z 11 meczów. Ostatni raz trzy punkty zainkasowali... 7 lutego! Od tego czasu oglądamy serię remisów i porażek, która sprawiła, że przewaga wypracowana jesienią niemal wyparowała.
Kibice wciąż mają w pamięci epicki bój z Fiorentiną, gdzie Bartosz Mazurek ustrzelił hat-tricka, ale w Ekstraklasie blask „Jagi” nieco przygasł. Nawet liderzy, jak Jesus Imaz czy bramkarz Sławomir Abramowicz, miewają ostatnio słabsze chwile. Mimo to w zespole panuje mobilizacja. Jagiellonia zanotowała kilka lepszych występów, ale wygranych to nie przyniosło (np. mecz z Lechem Poznań). W Kielcach z Koroną padł remis, ale... styl nie zachwycał. Realiści przypominają, że ważne jest aby Jaga punktowała, a styl gry jest sprawą wtórną. Mistrzem Polski zostaje się, gdy ma się więcej punktów, a nie gdy prezentuje się efektowną grę. Ideałem jest jeżeli jest i jedno i drugie, ale Dumie Podlasia daleko do piłkarskich potęg łączących jedno i drugie.
– Musimy być zjednoczeni i zachować pozytywne nastawienie – deklaruje Afimico Pululu na stronie internetowej.
Nasz napastnik, który ostatnio też gra słabiej ale z 11 golami na koncie wciąż jest największym żądłem białostoczan ostatnio otrzymał propozycje przedłużenia kontraktu. Czy z niej skorzysta?
Arka Gdynia to pozornie przeciwnik z zupełnie innego bieguna tabeli – zajmuje 16. miejsce i walczy o ligowy byt. Tyle, że statystyki domowe Arkowców budzą respekt: przegrali tylko jeden z 14 meczów u siebie, co czyni ich najlepiej punktującym gospodarzem w lidze! Dodatkowo w Gdyni zadziałał „efekt nowej miotły”. Dariusz Banasik, który na początku kwietnia zastąpił Dawida Szwargę, w dwóch meczach zdobył 4 punkty, w tym pewnie ogrywając Zagłębie Lubin 3:1.
Gdynianie mają w swoich szeregach Edu Espiau (5 goli) oraz świetnego asystenta Sebastiana Kerka (7 ostatnich podań). Między słupkami stoi bardzo solidny golkiper: Damian Węglarz. Dla Arki każdy punkt jest na wagę złota w walce o utrzymanie, co w połączeniu z ich defensywną solidnością na własnym boisku czyni z nich rywala niezwykle niewygodnego dla grającej ofensywnie Jagiellonii.
Choć sytuacja kadrowa Jagi się poprawia, trener Siemieniec prawdopodobnie postawi na sprawdzonych graczy, a rekonwalescentów będzie wprowadzał ostrożnie. A może zechce zaskoczyć gospodarzy i wprowadzi któregoś od samego początku? Szkoleniowiec Jagi już kilka razy udowadniał, że potrafi zaskakiwać i jest odważny w swoich wyborach. Deklarował wielokrotnie, że decyduje forma zawodników oraz ich przydatność dla ekipy. Nie ma wątpliwości, że każdy z rekonwalescentów w pełnej dyspozycji ma swoją wartość dla Dumy Podlasia. Może warto będzie zluzować nie mogących się przełamać graczy, którzy mają na koncie najwięcej minut, a ich gra wzbudza lekką frustrację?
Spotkanie poprowadzi Wojciech Myć z Włodawy. Czy Jagiellonia powtórzy wynik z jesieni, kiedy przy Słonecznej rozbiła Arkę 4:0? Mecz obejrzy maksymalna możliwa liczba widzów z Białegostoku, bo wszystkie dostępne bilety dla gości zostały wykupione. Czy ich wsparcie (w Kielcach Ultra zaprezentowała efektowną oprawę) nie tylko wzbudzi zachwyty, ale pomoże graczom w odniesieniu sukcesu, a Adrian Siemieniec i jego ekipa będzie cieszyła się z wygranej? Przekonamy się w niedzielny wieczór.
Mecz Arka Gdynia – Jagiellonia Białystok w niedzielę (19 kwietnia) o godzinie 17.30 Transmisję przeprowadzi TVP Sport i Canal+ Sport 3.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze