Reklama

Jagiellonia Białystok rozgromiła litewską Sudovę Mariampol

Kibice zgromadzeni przy klubowym Ośrodku Treningowym Jagiellonii Białystok nie mogli narzekać na brak widowiska. Żółto-Czerwoni w towarzyskim starciu z litewskim zespołem Sudova Mariampol pokazali pełną dominację i pewnie pokonali rywali aż pięć do zera. Po serii trzech gorszych występów w meczach o stawkę podopieczni białostockiego sztabu wyraźnie potrzebowali takiego przełamania. Od pierwszej sekundy spotkania na murawie rządziła tylko jedna drużyna, a zawodnicy z Mariampola momentami wyglądali na kompletnie bezradnych wobec ofensywnych wypadów białostoczan.

Szybkie uderzenie i kompletna dominacja

Spotkanie rozpoczęło się od mocnego akcentu ze strony gospodarzy. Jagiellonia od razu zepchnęła gości do głębokiej defensywy, nie pozwalając im na dłuższe utrzymanie się przy piłce. Już w pierwszych minutach po groźnym uderzeniu z dystansu Sergio Lozano pachniało otwarciem wyniku. Co się jednak odwlekło, to nie uciekło. W dziesiątej minucie precyzyjny atak pozycyjny przyniósł upragnioną bramkę. Po składnej wymianie podań wzdłuż linii ofensywnej piłka trafiła do Ousmane Sowa, który w sytuacji sam na sam nie dał żadnych szans bramkarzowi przyjezdnych.
Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Zaledwie cztery minuty później było już dwa do zera. Po niepozornej akcji w środkowej strefie boiska precyzyjnym dośrodkowaniem popisał się jeden z pomocników, a w polu karnym świetnym wyczuciem wykazał się sprytny Kajetan Szmyt. Mimo niezbyt imponujących warunków fizycznych idealnie czmychnął obrońcom i strzałem głową skierował futbolówkę prosto do siatki. Zespół z Litwy próbował odpowiadać stałymi fragmentami gry, jednak uderzenia z rzutów wolnych czy rożnych albo mijały cel, albo lądowały wprost na szczelnym białostockim murze. Przed przerwą gospodarze podwyższyli jeszcze na trzy do zera za sprawą drugiego tego dnia trafienia niesamowitego Ousmane Sowa.

Nowe twarze i zmiana rytmu

Po wznowieniu gry sztab szkoleniowy zdecydował się na kilka roszad w składzie, dając szansę kolejnym zawodnikom. Drugą część starcia groźną kontrą rozpoczęli goście. Wybiegający z bramki Michał Perchel został miniony przez napastnika z Mariampola, lecz na szczęście dla białostoczan defensorzy zdołali zablokować zmierzającą do pustej bramki piłkę. Przez chwilę gra stała się nieco bardziej rwana, a komunikacja w zespole Żółto-Czerwonych wymagała drobnych korekt.
Jagiellonia szybko jednak opanowała sytuację na boisku. W pięćdziesiątej pierwszej minucie na listę strzelców wpisał się niezawodny Jesus Imaz, który precyzyjnym strzałem z około piętnastego metra ustalił wynik tej części meczu na cztery do zera. Białostoczanie próbowali efektownych rozwiązań, jak zagrania piętką Kamila Jóźwiaka, jednak defensorzy Sudovy w ostatniej chwili blokowali kolejne próby uderzeń.

Reklama

Kropka nad i na zakończenie

Ostatnie fragmenty tego starcia to ponowny popis pełnej dominacji białostockiego zespołu. Na boisku pojawiła się duża dawka świeżej energii, co przełożyło się na kolejne wypracowane okazje bramkowe. Dobre zawody rozgrywał Sergio Lozano, który od samego początku aktywnie szukał okazji do wpisania się na listę strzelców. W siedemdziesiątej drugiej minucie dopiął swego i po pięknej akcji umieścił piłkę w siatce, podwyższając rezultat na pięć do zera.
Bliski szczęścia był również Kamil Jóźwiak, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wyskoczył najwyżej w polu karnym, lecz jego uderzenie głową było minimalnie zbyt słabe, by zaskoczyć golkipera gości. Swoje szanse mieli także Dimitris Rallis oraz Yousuff Sylla, jednak ich uderzenia mijały obramowanie bramki. Ostatecznie po pełnych dziewięćdziesięciu minutach graczom z Białegostoku przypisano zasłużone i bardzo efektowne zwycięstwo.

Optymizm przed kolejnymi wyzwaniami

Wygrana pięć do zera nad Sudovą Mariampol to znakomity prognostyk na przyszłość. Styl, w jakim Jagiellonia rozprawiła się z przeciwnikiem, pokazuje ogromny potencjał ofensywny białostockiego zespołu. Prawidłowo realizowane założenia taktyczne, wysoki presing oraz skuteczność w kluczowych momentach pozwalają wierzyć, że najgorsze momenty drużyna ma już za sobą. Kibice z Podlasia z pewnością liczą na to, że ten efektowny sukces będzie początkiem długiej i owocnej serii zwycięstw w nadchodzących meczach ligowych.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/09/2026 19:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości