11°C bezchmurnie

Urzędnik oskarżony o przekroczenie uprawnień. Grozi mu 3 lata więzienia

Kilka lat walczyli z urzędem miejskim, w sądzie i w prokuraturze. W końcu dopięli swego i dyrektor Departamentu Inwestycji stanie wkrótce przed sądem jako oskarżony. Będzie odpowiadał za przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę interesu prywatnego. W wyniku jego działania małżeństwo przedsiębiorców podniosło straty i ponosi je do chwili obecnej.

Pisaliśmy dość sporo na temat parkingu, który został rozebrany pod salą bankietową „Promenada”. Stało się to w trakcie budowy przedłużenia ulicy Piastowskiej w Białymstoku jeszcze pod koniec 2011 roku. Bez żadnej decyzji, bez żadnego dokumentu, od którego można by było się odwołać lub zaskarżyć, parking został rozebrany siłą. Na dodatek obowiązująca decyzja budowlana zachowywała parking, jaki istniał w tym miejscu do czasu rozbiórki.

Sprawcą tego stanu rzeczy jest obecny dyrektor Departamentu Inwestycji. To na jego polecenie w asyście policji i straży miejskiej na parking pod lokalem „Promenada” wdarły się maszyny oraz firma budowlana, która dokonała rozbiórki. Przedsiębiorcy byli bez szans. Oni – starsze małżeństwo – kontra kilkunastu mundurowych oraz maszyny i robotnicy budowlani. Nikt nie słuchał małżonków, kiedy przedkładali decyzję wojewody podlaskiego, który wyraźnie wskazał, że parking miał pozostać. Parking, który wybudowali za własne pieniądze, który służył wielu mieszkańcom osiedla Jaroszówka i Wygoda. Bo był ogólnodostępny i każdy mógł tam parkować kiedy chciał.

W związku z brakiem reakcji Państwa Bzura, rozbiórka parkingu zlokalizowanego w pasie drogowym została dokonana na wniosek zarządcy drogi. Pismem w dniu 26 lipca 2012 r. poproszono P. Bzura o uprzątnięcie materiałów rozbiórkowych stanowiących ich nakłady. Obecnie są one składowane na części działki 1155. Uwzględniając powyższe okoliczności nie istnieją żadne przesłanki do odbudowy parkingu" – czytamy w odpowiedzi dla jednego z radnych podpisanej przez Tadeusza Truskolaskiego już po rozebraniu parkingu.

I tu powstaje pytanie. Jaka miała być reakcja Państwa Bzura? Mieli dokonać samowoli budowlanej? W decyzji o pozwoleniu na budowę przedłużenia ulicy Piastowskiej wyraźnie było wskazane, że parking miał pozostać. Trzeba było rozebrać jedynie niewielki fragment i przekazać go jako niezbędny pod inwestycję drogową. I tak też się stało. Z tym, że urząd miejski żądał w pismach rozebrania o wiele większego fragmentu, który nie był wskazany w decyzji wojewody. Gdyby przedsiębiorcy go rozebrali, naraziliby się na konsekwencje karne.

- Nigdy nie otrzymaliśmy żadnej decyzji o rozbiórce. Mam pismo podpisane przez pana Polińskiego, że rozbiórka parkingu nie była na mocy decyzji, tylko na podstawie pisma – mówi naszej redakcji Maria Bzura.

I o to pismo właśnie się rozchodzi. Wszelkie prace rozbiórkowe, jak też i budowlane muszą być prowadzone na mocy konkretnych decyzji. W tym przypadku firma budowlana przystąpiła do rozbiórki na mocy zwykłego pisma, którego nawet nie dało się zaskarżyć. A właściwie była to informacja skierowana wyłącznie do pracowników firmy budowlanej, a nie do osób, w których posiadaniu znajdował się parking. W ten sposób dyrektor Departamentu Inwestycji mógł przekroczyć uprawnienia, ponieważ pod pismem będącym informacją, stał właśnie jego podpis.

Prokuratura, do której zwrócili się przedsiębiorcy, początkowo nie dopatrzyła się żadnych nieprawidłowości po stronie magistratu. Z tego względu postanowienie zostało zaskarżone do sądu. I sąd był już bezlitosny – tak wobec urzędu miejskiego, jak i wobec czynności prokuratorskich w tej sprawie. Sędzia nie był w stanie najpierw pojąć w czym problem, więc osobiście przyjechał na posesję po rozebranym parkingu, aby zobaczyć o co chodzi. Być może to, co zobaczył, skłoniło go do bardzo surowej oceny urzędników białostockiego magistratu.

„(…) materiał dowodowy wskazuje, że po wybudowaniu obwodnicy poza ekranami na działce 1155 pozostawiono faktyczny ugór utrudniając życie mieszkańcom korzystającym z lokali użytkowych wybudowanych obok, co stanowiło też działanie na szkodę przedsiębiorców prowadzących tam działalność. Nie ma on też znaczenia z puntu widzenia owej inwestycji, ani z nią nie koliduje. Trudno też dopatrzyć się racjonalności takiego działania, gdy otoczony ekranami fragment działki jest nieutwardzony, podczas gdy Skarżąca chce przywrócenia jego dawnego stanu, tj. przywrócenia nawierzchni z kostki betonowej typu polbruk i jedynie w zakresie nie zajętym pod inwestycję” – czytamy w uzasadnieniu.

I w dalszej części sędzia był jeszcze bardziej bezlitosny. Bo nie dość, że nakazał prokuraturze podjąć postępowanie, to jeszcze skwitował postępowanie białostockiego magistratu – w tym oskarżonego dyrektora Departamentu Inwestycji.

„„(…) korzystają oni jedynie ze swych obywatelskich uprawnień i wynikających zeń możliwości, zaś organ administracji nawet wobec najbardziej problematycznego petenta musi zachować pełnię obiektywizmu. Tymczasem naoczne zapoznanie się z sytuacją na gruncie powoduje prima vista wniosek o doprowadzeniu do sytuacji sprzecznej z logiką i zdrowym rozsądkiem, a przede wszystkim słusznym interesem przedsiębiorców i mieszkańców, co eksponuje trafnie Skarżąca” – czytamy w uzasadnieniu wyroku sądu.

Po tym wyroku prokuratura dopatrzyła się już nieprawidłowości. I teraz dyrektor Departamentu Inwestycji Urzędu Miejskiego w Białymstoku stanie przed sądem, ale jako oskarżony. Prokurator przedstawił mu zarzut przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu prywatnego. Małżonkowie walczyli o to przez kilka lat. Liczą teraz, że poniesie on konsekwencje swojego postępowania. Bo przez rozbiórkę parkingu rocznie tracą nawet około 100 tys. złotych.

- Po tylu latach udało się w końcu doprowadzić do postawienia w stan oskarżenia urzędnika. Choć jeszcze nie wiemy, jaki zapadnie wyrok, sam fakt, że ktoś w końcu dopatrzył się, że wyrządzono nam krzywdę, jest dla nas ważny. Liczymy na to, że zapadnie sprawiedliwy wyrok – komentuje Maria Bzura, której rozebrano parking pod lokalem, w jakim prowadzi działalność gospodarczą.

Za przestępstwo polegające na przekroczeniu uprawnień i działaniu na szkodę interesu prywatnego dyrektorowi Departamentu Inwestycji w Urzędzie Miejskim w Białymstoku grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Z naszych informacji wynika, że nie będzie to jedyny akt oskarżenia wobec tego urzędnika. Wkrótce podamy więcej informacji w innej sprawie, w której także stanie przed sądem jako osoba oskarżona.

(Agnieszka Siewiereniuk – Maciorowska/ Foto: materiały Państwa Bzura)


Urzędnik oskarżony o przekroczenie uprawnień. Grozi mu 3 lata więzienia komentarze opinie

  • gość 2017-06-06 12:57:07

    To jest sprawiedliwość w Polsce. Ciekawe, czy temu urzędnikowi coś zrobią, czy będzie dzwonił po kolegach i koledzy pomogą. Ciekawe, czy napiszą o tym w papierowym wydaniu Kuriera Porannego, chyba nie, bo ktoś z UM wyda polecenie, by nie ciągnąć tematu. W tej sprawie nie chodzi o to - drodzy urzędnicy, aby komuś z Was dowalić. Chodzi jedynie o to, aby pokazać Wam, że ludzie są ludźmi, a nie NIPami w urzędach, którzy mają płacić podatki i szykować koperty, bo jak nie to: "My im pokażemy". Kończy się rozpasanie i dobrze.

  • gość 2017-06-08 14:48:00

    http://ibialystok.blogspot.com/2017/05/ekranowy-przekret-drogowy.html W szeregu polskich miast wykształcił się mechanizm korupcyjny polegający na likwidacji przez władze samorządowe lub GDDKIA istniejących dojazdów do firm i domów pod pozorem przebudowy dróg, ustawiania ekranów akustycznych, „ochrony środowiska” czy „poprawy bezpieczeństwa”. Właściciele tych firm czy domów otrzymują wcześniej propozycję łapówki, w przypadku braku zapłaty realizowane są wobec nich groźby likwidacji istniejących dojazdów do firm i domów co ma doprowadzić do bankructwa firm, uniemożliwić użytkowanie domów. Ekrany akustyczne bywają ustawiane w miejscach nie wymagających ochrony przed hałasem potwierdzonym np. niezależnymi badaniami poziomu hałasu (np. tereny o przeznaczeniu usługowo-handlowym) co wobec ceny ok. 2000 zł za m2 ekranu akustycznego jest wielomilionowym nadużyciem na szkodę finansów publicznych. Należy podkreślić, że właściwsze od ustawiania ekranów są inne działania jak: - ograniczanie prędkości – szczególnie w miastach przy przepisowej prędkości 50 km/h nie występują przekroczenia hałasu, występują one przy wytyczaniu tras ekspresowych o wyższych prędkościach np. 70 km/h przy realnych przekroczeniach do prędkości np. 90-100 km/h, co jest błędem planistycznym – tego typu trasy (drogi ekspresowe, „obwodnice” przez miasto itp.) nie powinny być lokalizowane w miastach. Drogi o podwyższonej prędkości wymagające dróg zbiorczych, serwisowych utrudniają ruch lokalny, przerywając ciągłość komunikacyjną -ciche nawierzchnie -w przyszłości upowszechnianie się aut elektrycznych Jednocześnie ekrany nie są ustawianie w miejscach wymagających ochrony przed hałasem potwierdzonym np. niezależnymi badaniami poziomu hałasu np. tereny mieszkaniowe, np. Dom Pomocy Społecznej w Białymstoku. Przykłady: Sale Bankietowe PHU "J.M.K." s.c. Maria Bzura, Józef Bzura i sklep Chorten ul. Wiklinowa 10, Białystok - wjazd przy skrzyżowaniu ul. Raginisa/Kazimierza Wielkiego/Bolesława Krzywoustego-przedłużenie ul. Piastowskiej - skręt na Supraśl - po nieprzyjętej propozycji korupcyjnej łapówki w wysokości 100 tys zł w zamian za brak zamknięcia wjazdów do firmy pod pozorem przebudowy drogi rozebrano prywatny parking z kostki brukowej przed budynkiem pod przymusem Straży Miejskiej, próbowano odciąć dojazd do firm w sposób zagrażający np. bezpieczeństwo przeciwpożarowemu (brak możliwości dojazdu straży pożarnej do hydrantu). Pomimo protestów i toczącej się sprawy w WSA w Warszawie nielegalnie zasłonięto ekranami akustycznymi o długości ok. 150 metrów o wartości ok. 2 mln zł pomimo że te tereny usługowe nie wymagają ochrony przed hałasem (np. zakład kamieniarski potencjalnie wytwarza większy hałas niż droga)

  • gość 2017-06-08 14:54:43

    Zapraszamy podobnie poszkodowane osoby na następna rozprawę, 28.08.2017 r godz. 9 sala nr 2 Sąd Rejonowy w Białymstoku ul. Mickiewicza 103, Białystok

  • Boguslaw Biedrzynski 2017-06-09 09:58:53

    Bestie w czarnych togach zniszczyły niejedno życie. Tak oto, zupełnie niechcący, Bogusław Biedrzyński udowodnił, że po ośmiu latach nieprzerwanych rządów PO-PSL Polska istnieje jako PAŃSTWO PRAWNE równie realnie, jak granica syryjsko – węgierska, o której również wspomina Ewa Kopacz. Obojętność tej nadzwyczajnej kasty wobec krzywdy ludzi jest porażająca. Zbrodniarze z orłami na piersiach nadal orzekają w polskich sądach. Osądzamy togowych zbrodniarzy zagnieżdżonych w polskich sądach. http://www.oglaszamy24.pl/ogloszenie/2080782958/Zbrodniarze-z-orlami-na-piersiach-nadal-orzekaja-w-polskich-sadach-Czesc-1.html

  • gość 2017-06-19 21:34:00

    Prezydent będzie miał kolejnego do ułaskawienia. Na pewno podpisze tak jak wszystko co mu podsuwają

  • Kl - niezalogowany 2017-06-21 17:25:45

    Pytanie czy sam parking był wybudowany legalnie i ze wszystkimi uzgodnieniami komunikacyjnymi.

Dodajesz jako: Zaloguj się

Ostatnie video - filmy na ddb24.pl