Centrum Białegostoku to ostatnio miejsce wystaw ku czci wielkości prezydenta Białegostoku oraz osiągnięć władz województwa upamiętniających wiekopomne osiągnięcia Tadeusza Truskolaskiego oraz jego dawnych podwładnych: podlaskiego marszałka Łukasza Prokoryma i wojewodę Jacka Brzozowskiego. O to, aby umieścić w centrum stolicy zupełnie inną wystawę niż panegiryczne zdjęcia prezydenta miasta i lokalnych polityków Koalicji Obywatelskiej apelował Henryk Dębowski, radny PiS. I dostał odmowę!
Radny Białegostoku Henryk Dębowski złożył do prezydenta miasta interpelację, w której zaapelował o zorganizowanie na Rynku Kościuszki plenerowej wystawy historycznej poświęconej ofiarom Rzezi Wołyńskiej. Jak podkreślił samorządowiec, inicjatywa powstała na bezpośredni wniosek mieszkańców Białegostoku, którzy oczekują godnego uczczenia pamięci Polaków pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.
Uważa on, że ekspozycja w samym sercu miasta pozwoliłaby mieszkańcom oraz odwiedzającym Białystok turystom lepiej poznać skalę tragicznych wydarzeń z 1943 roku, w tym symbolicznej „Krwawej Niedzieli”. Radny zaproponował, aby wystawę przygotowano we współpracy z białostockim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej oraz Muzeum Wojska.
– Nie chodzi o budowanie nienawiści, lecz o prawdę, szacunek dla pomordowanych i przekazanie wiedzy kolejnym pokoleniom – argumentował Henryk Dębowski.
Do propozycji radnego oficjalnie odniósł się prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski. W odpowiedzi wyjaśnił, że białostocki samorząd w swoich działaniach wystawienniczych i patriotycznych skupia się przede wszystkim na wydarzeniach bezpośrednio związanych z historią regionu oraz samego miasta.
Wśród priorytetów prezydent wymienił m.in. upamiętnianie wyzwolenia Białegostoku, masowych deportacji mieszkańców na Sybir i do Kazachstanu, katastrofy pociągu z chlorem czy Bitwy Białostockiej. Wskazał również, że Muzeum Wojska w Białymstoku koncentruje się na historii wojskowości północno-wschodniej Polski i Kresów, a ogólna martyrologia narodu polskiego leży w gestii IPN.
Nie wyjaśnił dlaczego obecnie w centrum miasta są ekspozycje inwestycji Białegostoku z oznaczaniem jego roli oraz osiągnięć marszałka Prokoryma i jaki to ma związek z historią lokalną.
Tadeusz Truskolaski zwrócił także uwagę na fakt, że zagadnienia dotyczące zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej są już obecne w programie nauczania białostockich szkół. Tematyka ta – jak zaznaczył – została odpowiednio uwzględniona w nowej podstawie programowej obowiązującej od 2026 roku, co zapewnia młodzieży dostęp do wiedzy historycznej w ramach standardowej edukacji.
Choć plenerowa wystawa na Rynku Kościuszki nie powstanie, miasto nie rezygnuje całkowicie z oddania hołdu pomordowanym. Prezydent powtórzył wcześniejsze deklaracje, zgodnie z którymi planowane jest trwałe upamiętnienie ofiar Zbrodni Wołyńskiej poprzez nadanie ich imienia jednemu z placów lub skwerów w przestrzeni publicznej Białegostoku.
Co sądzicie o stanowisku władz miasta? Czy na Rynku Kościuszki powinna powstać plenerowa wystawa, czy lepiej sprawdzi się nazwanie skweru lub ulicy? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze