Reklama

Nie będzie awansu na 100-lecie. ŁKS odpada z barażów. Co dalej w Łomży?

Środowy mecz miał być kulminacją obchodów stulecia istnienia klubu. Ponad półtora tysiąca kibiców na trybunach stadionu w Łomży wierzyło, że ich ekipa jest gotowa na awans do II ligi i stanie się to w tym wyjątkowym, jubileuszowym roku. Niestety, futbol bywa niezwykle okrutny. W meczu pełnym dramaturgii, emocji i zwrotów akcji ŁKS Łomża przegrał przed własną publicznością z Górnikiem Polkowice 2:3. Dla podlaskiej drużyny oznacza to koniec snu o II lidze. Po ostatnim gwizdku na murawie i na trybunach było żal, rozczarowanie i zawód. ŁKS musiał przełknąć gorycz najboleśniejszej porażki w sezonie.

Wielki sukces na stuletni jubileusz

Mimo bolesnej porażki w tym najważniejszym meczu w sezonie to łomżyńskim piłkarzom należą się ogromne brawa. Sam fakt, że czerwono-biali znaleźli się w grze o baraże to zakwalifikowanie się do nich to historyczny sukces tego klubu. ŁKS - piszący swoją stuletnią historię - w minionym sezonie zmagał się z potężnymi problemami organizacyjnymi i finansowymi i mimo porażki z Górnikiem nie może zaliczyć sezonu za nieudany. i

Po odejściu Marcina Sasala nowy trener Maciej Tarnogrodzki opanował kryzys. Pod jego okiem drużyna zmieniła styl na odważniejszy, a widowiskowa gra i twardy charakter pozwoliły rzutem na taśmę wywalczyć 2. miejsce w tabeli i awansować do barażów, dystansując na finiszu. Wartę Sieradz. Awans do baraży na 100-lecie klubu to wynik, który przed sezonem wielu wzięłoby w ciemno.

Reklama

Zimny prysznic w pierwszej połowie

Spotkanie od początku układało się pod dyktando gospodarzy. ŁKS żwawiej rozpoczął mecz, dłużej utrzymywał się przy piłce i próbował narzucić swoje warunki piłkarzom z Dolnego Śląska. Pierwszą groźną sytuację wypracował Łukasz Kosakiewicz, ale po jego strzale z 17 metrów piłka po rykoszecie minimalnie minęła poprzeczkę bramki gości. Polkowiczanie, którzy w swojej grupie III przegrali na finiszu z Lechią Zielona Góra, przetrzymali napór ŁKS-u i po 25 minutach zademonstrowali zabójczą skuteczność.

Zespół z Polkowic w 26 minucie wyprowadził swoją pierwszą groźną akcję i od razu zakończyła się ona golem. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska, najwyżej w polu karnym wyskoczył Kacper Żendełek i strzałem głową wyprowadził gości na prowadzenie. ŁKS odpowiedział ofensywą ale mimo optycznej przewagi i dominacji w polu nie potrafił przed przerwą przekuć swoich akcji na konkrety. Do szatni gospodarze schodzili przegrywając 0:1.

Reklama

Błąd w defensywie podciął skrzydła

Druga połowa zaczęła się dla łomżan znakomicie. Już w 48 minucie błąd popełnił doświadczony stoper gości, Bartosz Rymaniak, który wyłożył piłkę prosto pod nogi Marcina Stromeckiego. Pomocnik ŁKS-u wykorzystał ten prezent i w sytuacji sam na sam pokonał Marcina Futaka, doprowadzając do wyrównania. Trybuny oszalały z radości  i wydawało się, że na fali wznoszącej wydawało się że drugi gol dla gospodarzy jest kwestią czasu.

Niestety, pięć minut później nastąpił koniec nadziei gospodarz. Najpierw defensywa ŁKS-u dała się dziecinnie łatwo ograć na lewym skrzydle i straciła piłkę. Goście wyprowadzili szybki kontratak zakończony strzałem najbliższej odległości doświadczonego Szymona Skrzypczaka.

Reklama

– Był duży zawód przy drugiej bramce, że dopuściliśmy do tego, bo byliśmy na fali wznoszącej i to było czuć. Ta energia trochę z nas zeszła – przyznał z żalem po meczu trener Maciej Tarnogrodzki.

W 74 minucie sytuacja dla ŁKS-u stała się dramatyczna: po raz drugi na listę strzelców wpisał się Żendełek, podwyższając płaskim strzałem na 3:1. Wydawało się, że to koniec nadziei.

Brutalny sport i duma snajpera

Czerwono-biali walczyli jednak ambitnie do samego końca spotkania. W 90 minucie nadzieję w serca kibiców wlał Tymoteusz Klupś, zdobywając bramkę kontaktową na 2:3.  Nerwowa i dramatyczna końcówka to coraz bardziej desperackie ataki ŁKS-u. Doświadczenie Górnika okazało się jednak kluczowe i goście utrzymali jednak prowadzenie i to on zagra w finale baraży z Sokołem Kleczew.

Reklama

– Dobrze pracowaliśmy z piłką, tylko zabrakło nam konkretów pod polem karnym. Przeciwnik dzisiaj je miał. Jeśli chodzi o cały sezon, jestem z drużyny bardzo dumny, bo patrząc na to, ile mieliśmy problemów, zrobiliśmy kapitalny wynik sportowy - mówił Hubert Antkowiak.

Zupełnie inne nastroje panowały w obozie Górnika, którego trener Andrzej Sawicki chwalił zespół za cierpliwość i bezwzględne wykorzystanie faz przejściowych.

Co przyniesie przyszłość w Łomży?

ŁKS kończy ten jubileuszowy sezon z ogromnym niedosytem, ale i z podniesionym czołem. Przed władzami klubu czas ważnych decyzji. Nie jest tajemnicą, że klub ciągle jeszcze ma problemy finansowe i organizacyjne i nie da się ich rozwiązać z dnia na dzień. Wspominał o nich były trener ŁKS-u Marcin Sasal, który zrezygnował z posady 1 kwietnia 2026 roku. Pytanie czy działacze wyciągną wnioski z własnych błędów, przestaną zaklinać rzeczywistość i utrzymają (a może wzmocnią) kadrę trzecioligowej drużyny. 

Reklama

Na razie trener Tarnogrodzki ma ważny kontrakt na kolejny sezon, co daje nadzieję na stabilizację sportową. Kluczowe będzie jednak to, czy uda się utrzymać trzon tej walecznej drużyny oraz wyprostować sytuację organizacyjno-finansową klubu. Marzenia o II lidze trzeba odłożyć na bok, ale wydaje się, że są fundamenty pod nowy sezon o ile nikt ich nie zepsuje. 

Jak oceniacie ten historyczny, jubileuszowy sezon w wykonaniu ŁKS-u Łomża? Czy Waszym zdaniem drużynie zabrakło dzisiaj po prostu szczęścia czy były inne przyczyny tego, że ten sezon nie zakończył się awansem do II ligi. 

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości