Do mrożących krew w żyłach scen doszło w jednym z lokali rozrywkowych na terenie Białegostoku. Prawdziwa furia, niszczenie mienia na oślep oraz bezwzględne skatowanie niewinnego człowieka – tak w skrócie wyglądał bilans nocnego ataku dwóch agresorów. Choć sprawcy zrobili wszystko, by zatrzeć za sobą ślady i uniknąć odpowiedzialności, nie docenili skuteczności białostockich policjantów z wydziału kryminalnego. Po skrupulatnym i żmudnym śledztwie obaj napastnicy zostali namierzeni, zatrzymani i usłyszeli już bardzo poważne zarzuty prokuratorskie.
Cały dramat rozegrał się w nocy pod koniec lutego. Dyżurny białostockiej komendy otrzymał wówczas pilne zgłoszenie o brutalnym pobiciu mężczyzny w centrum miasta. Z ustaleń wezwanych na miejsce funkcjonariuszy wyłonił się przerażający obraz bezmyślnej przemocy. Dwóch napastników bez żadnego logicznego powodu rzuciło się na jednego z gości lokalu. Byli wyjątkowo brutalni – bili swoją ofiarę pięściami po głowie, a gdy upadła, bezlitośnie kopali ją po całym ciele. Na odchodnym, rzucając stek wyzwisk, grozili zakrwawionemu mężczyźnie pozbawieniem życia. Poszkodowany z licznymi i poważnymi obrażeniami ciała został natychmiast przetransportowany przez załogę pogotowia ratunkowego do szpitala.
Sprawcy doskonale wiedzieli, że w obiekcie zainstalowane są kamery, dlatego postanowili działać jak w filmie sensacyjnym. Jeden z nich podszedł do urządzeń rejestrujących, z impetem wyrwał kabel zasilający monitoring, a samą kamerę zerwał ze ściany. Zanim bandyci uciekli z miejsca zdarzenia, postanowili dać upust swojej agresji na wyposażeniu lokalu. W amoku tłukli szklanki, niszczyli butelki z drogim alkoholem oraz poważnie uszkodzili ciężkie drzwi wejściowe. Straty okazały się ogromne, a sprawcy rozpłynęli się w mroku nocy, będąc pewnymi, że zniszczenie nagrań gwarantuje im bezkarność.
Kryminalni z Białegostoku natychmiast rozpoczęli intensywne działania operacyjne. Choć monitoring został uszkodzony, policjanci krok po kroku odtwarzali przebieg nocy i zbierali dowody. Szybko ustalili tożsamość oraz miejsca pobytu poszukiwanych. Wytypowani mężczyźni – 39 i 24-latek – byli kompletnie zaskoczeni wizytą stróżów prawa. Starszy z nich wpadł w ręce sprawiedliwości na początku kwietnia, z kolei młodszy został zatrzymany pod koniec maja. Obaj usłyszeli już zarzuty pobicia i gróźb karalnych. Co ciekawe, młodszy, 24-letni napastnik odpowie dodatkowo za zniszczenie mienia w warunkach powrotu do przestępstwa, czyli recydywy. Za te czyny kodeks karny przewiduje karę do 5 lat więzienia.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze