Już za kilka dni: 14 czerwca, po blisko 33 latach przerwy, na tory w Łomży oficjalnie powrócą pasażerskie połączenia kolejowe łączące Łomżę z resztą Polski. Dokładnie o godzinie 5.39 z łomżyńskiej stacji odprawiony zostanie pierwszy - historyczny - pociąg w kierunku Białegostoku. Oprócz stolicy województwa, pasażerowie zyskają także bezpośrednie połączenia do Ostrołęki oraz do Olsztyna. Powrót kolei to prawdziwe święto dla mieszkańców i otwarcie okna na świat, ale cała inwestycja – obok wielkich nadziei – niesie za sobą spore kontrowersje, polityczne przepychanki oraz organizacyjny chaos, którego ofiarą padną pierwsi podróżni.
Jak to zwykle bywa przy tak spektakularnych projektach, w blasku fleszy chętnie grzeją się obecni włodarze. O ile wkład prezydenta Łomży Mariusza Chrzanowskiego i jego ekipy jest tutaj niewątpliwy to zasługi przypisuje sobie również rządząca obecnie województwem ekipa złożona z polityków Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Prawda o reanimacji łomżyńskiej kolei leży jednak po stronie poprzedniej ekipy rządzącej regionem. Cała inwestycja to bezpośredni efekt rządowego programu Kolej+, który wystartował w 2019 roku. To właśnie dzięki determinacji i wielomiesięcznym staraniom ówczesnego wicemarszałka województwa, Marka Olbrysia z Prawa i Sprawiedliwości, Łomża w 2021 roku znalazła się na kluczowej liście dofinansowań. Rewitalizacja linii kolejowych nr 49 i 36 stała się faktem. Późniejsze działania rządu w 2024 roku oraz zarządu marszałka Łukasza Prokoryma była kontynuacją podjętych działań i wykonaniem reszty planu, którego 90 procent zrealizowała ekipa marszałka Artura Kosickiego.
Dziś - przy uroczystym otwieraniu kolei w Łomży - zasługi te próbuje zapisać na swoje konto reprezentant nowej władzy reprezentowany przez przez łomżyńskiego radnego Jacka Piorunka z Koalicji Obywatelskiej, zasiadającego w zarządzie województwa. Dla tego polityka to chyba jedyna szansa na wykazanie się w oczach wyborców z rejonu łomżyńskiego, bo - jak dotąd - poza obsadzeniem swoimi stronnikami niewiele zrobił dla swojego regionu.
Eksperci od kolejnictwa i znaczna część samorządowców z ziemi łomżyńskiej nie zostawiają jednak złudzeń: obecna koalicja KO-PSL dostała gotowy, w pełni zabezpieczony finansowo projekt, a ich jedynym wkładem było to, że nie zepsuli ciężkiej pracy swoich poprzedników.
Gdy przychodzi do przecinania wstęg, politycy stoją w pierwszym rzędzie. Gdy jednak trzeba zadbać o elementarny komfort mieszkańców, zapał nagle mija. Obecnie rządząca województwem Koalicja Obywatelska wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym kompletnie przespała temat przygotowania infrastruktury dworcowej w Łomży. Do startu połączeń zostało zaledwie kilka dni, a stacja wciąż nie doczekała się standardów godnych XXI wieku. Brak odpowiedniego nadzoru nad organizacją zaplecza dla pasażerów pokazuje, że dbanie o inwestycję po jej medialnym otwarciu całkowicie przerosło obecnych decydentów.
Największym absurdem, z jakim przyjdzie się zderzyć łomżyńskim pasażerom, jest całkowity brak możliwości stacjonarnego zakupu biletów. Chcesz jechać do Śniadowa, Białegostoku czy Olsztyna i kupić bilet "w okienku"? W Łomży tego nie zrobisz. Rzecznik PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. Tomasz Łotowski wskazał, że przewoźnik spodziewa się rozwiązania problemu po władzach Łomży. Inna możliwość to zakup biletów u przewoźników.
– Urząd Miejski nie planuje sprzedaż biletów kolejowych w kasie uruchomionej przez miasto ani w biletomacie w Łomży. Zakup biletów można dokonać poprzez aplikację oraz bezpośrednio u konduktora – wyjaśniał Łukasz Czech z Urzędu Miejskiego w Łomży.
Takie rozwiązanie nie jest jednak idealna. Wiele starszych osób nie korzysta z możliwości kupowania biletów za pośrednictwem internetu. Dla nich - oraz tych, którzy gorzej radzą sobie z mobilnymi zakupami - pozostaje zakup u konduktora w pociągu. Tyle, że za taki zakup biletu naliczana jest dodatkowa opłata.
Choć fizycznej kasy w mieście nie uświadczysz, przewoźnicy opublikowali już oficjalne cenniki. Podróżni mogą sprawdzać ceny połączeń Polregio do Białegostoku oraz biletów Intercity do Ostrołęki i Olsztyna za pośrednictwem platform internetowych. Sprzedaż w sieci już wystartowała, co na ten moment jest jedyną gwarancją zdobycia miejsca siedzącego przed wejściem na peron.
Mieszkańcy z niecierpliwością wyczekują zwłaszcza bezpośrednich pociągów do stolicy. Tutaj jednak na drodze stanęły kolejne przeszkody. Bezpośrednie połączenie Łomża – Warszawa ruszy najpóźniej na przełomie pierwszego kwartału 2027 roku. Opóźnienie wynika z konieczności przeprowadzenia niezbędnych prac modernizacyjnych na kluczowym odcinku Tłuszcz – Ostrołęka.
W kuluarach wciąż żywy jest też temat powrotu do pierwotnej, ambitnej koncepcji przedłużenia linii i połączenia Łomży z Giżyckiem. Czas pokaże, czy podlaskie szlaki kolejowe będą realnie rozwijane z myślą o pasażerach, czy też pozostaną jedynie poręcznym instrumentem w brutalnej walce politycznej.
Niezależnie od radości z powrotu kolei mieszkańcy Łomży kręcą głową z powodu braku tradycyjnej kasy biletowej i biletomatu na stacji wskazując, że to duży błąd organizacyjny obecnie rządzących.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze