Kierowcy regularnie podróżujący drogą krajową nr 65 na trasie Białystok – Ełk muszą uzbroić się w ogromną cierpliwość. W podbiałostockich Fastach wprowadzono nową organizację ruchu, która natychmiast przełożyła się na gigantyczne korki i spore opóźnienia. Wprowadzenie uciążliwego ruchu wahadłowego było nieuniknione – wykonawca prac związanych z budową drogi ekspresowej S19 wyjaśnia, że w rejonie prowadzonych robót nie było możliwości wyznaczenia bezpiecznego objazdu.
Utrudnienia obejmują odcinek o długości około 200 metrów, w obrębie którego całkowicie zamknięto pas ruchu w kierunku Białegostoku. Samochody poruszają się wyłącznie pasem prowadzącym w stronę Ełku. Aby maksymalnie upłynnić przejazd w godzinach szczytu, od 6.00 do 18.00 ruchem wahadłowym sterują ręcznie przeszkoleni pracownicy budowy. Poza tymi godzinami oraz w weekendy kontrolę nad ruchem przejmuje automatyczna sygnalizacja świetlna. Drogowcy planują w kolejnych etapach przerzucić front robót na sąsiedni pas, jednak zasada mijanki będzie obowiązywać niezmiennie do końca lipca.
Wszystkie te uciążliwości są bezpośrednio związane z budową kluczowego odcinka trasy S19 Krynice – Dobrzyniewo – Białystok Zachód. Prace w Fastach obejmują rozbiórkę starej nawierzchni, głębokie wzmocnienie konstrukcji podłoża oraz ułożenie nowej warstwy asfaltu. Powstają tu również bezpieczne zjazdy do posesji oraz ścieżka pieszo-rowerowa. Cała gigantyczna inwestycja jest już zaawansowana w około 85 procentach. Obecnie najcięższy sprzęt koncentruje się przy strategicznym węźle Białystok Zachód, a finał budowy całego odcinka zaplanowano na jesień tego roku.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze