Reklama

Podlaska Kronika Towarzyska czyli elita i orkiestra

Podlaska Kronika Towarzyska rozwiązała problem. Nasz redakcyjny zespół uznał, że w naszej metropolii brakuje miejsca, w którym białostocka elita (a do niej wciąż aspirujemy) mogłaby się spotykać bez narażenia do kontakt z motłochem. I wymyśliliśmy to miejsce! Ale po kolei, bo zaczniemy od spraw bezpieczeństwa.

Już wkrótce będziemy mogli wreszcie poczuć się bezpieczniej. Oto pan wojewoda Brzozowski z poważną miną – a on ma zawsze poważną minę – poinformował, że województwo podlaskie będzie miało wojskową orkiestrę. Co prawda malkontenci od razu zaczęli narzekać, że w obliczu latających ruskich dronów i rakiet bardziej przydałaby się nam bateria Patriotów, ale my postanowiliśmy się cieszyć tym, co mamy. A raczej mamy mieć. Poza tym czy taka orkiestra nie mogłaby w razie potrzeby pełnić funkcji obronnych? I stać się orkiestrą przeciwlotniczą? To otwarte pytanie dedykujemy ministrowi Kosiniakowi-Kamyszowi, bo to on osobiście wydał zgodę na sformowanie nowej bojowej jednostki.

W poprzednim odcinku pisaliśmy o bohaterskim dyrektorze szpitala w Łomży, który musi dorabiać w mrożonkach, żeby jakoś związać koniec z końcem i zarabiać marne 44,5 tys. złotych miesięcznie. Donieśli o tym pisowcy, a dyrektor zagroził im procesem, jeśli go nie przeproszą. No i pisowcy mają problem, bo nie wiedzą za co mają pana dyrektora przepraszać. Sprytne! Bo gdyby powiedzieli nieprawdę, to ok, trzeba by było sprostować, a tu sama prawda. A dyrektor czuje się obrażony i czeka. I nie daruje!

Reklama

Jako że są wakacje i niektórzy je mają, co jakiś czas jesteśmy bombardowani zdjęciami i postami wakacyjnymi przez ludzie, których z dziś nieznanych bliżej powodów mamy wśród facebookowych znajomych. Wiadomo – kto ma wakacje bardziej ekskluzywne i egzotyczne, tym więcej go na fejsie. Przy okazji po raz kolejny okazuje się, że posiadane pieniądze i zajmowane stanowisko nijak się nie ma poziomu intelektualnego i kultury. Ot, taki np. konsul honorowy jednego z państw oraz prezes ważnej podlaskiej agendy pojechał gdzieś daleko, gdzie palmy, morze itp. i zamiast wrzucić kilka słitfoci, żeby zaspokoić swą próżność, to nie jest w stanie wytrzymać bez obrzucania błotem swoich politycznych przeciwników. Panie Andrzeju, mniej nurkowania, bo to podnosi ciśnienie, pan se walnie drinka z palemką i choć na chwilę zapomni o ośmiu gwiazdkach.

Także kochani, jak już koniecznie chcecie wszystkim pokazać, jakimi jesteście światowcami i na co was stać, to przynajmniej na wakacje odpuśćcie sobie politykę, czyli ujadanie, wyzywanie i wściekłość. Dobrze wam to zrobi. Lekarz radzi.

Reklama

Skoro już w poprzednim odcinku ustaliliśmy, że białostocki budżet obywatelski jest maszynką do wydawania pieniędzy na nikomu niepotrzebne inwestycje, to mamy świetny pomysł na kolejną niepotrzebną inwestycję. Ale tym razem będzie miała ona głębszy sens. Wiecie, czego w Białymstoku brakuje, żebyśmy mogli poczuć się metropolią? Nie, nie hali sportowo-widowiskowej, nie aquaparku, nie lotniska! Brakuje nam toru wyścigów konnych. Wreszcie białostocka elita będzie miała gdzie się spotkać i wzajemnie podziwiać. Pal diabli te konie, mogą być wyścigi psów, kotów, kur, czegokolwiek. I byle kto tam nie wejdzie. Biletem będzie legitymacja Koalicji Obywatelskiej, żeby żaden plebs się nie pałętał. No chyba że stajnie czyścić.

Aha, najważniejsze! Miejsce na tor już mamy – Krywlany. Przecież i tak żadnego lotniska nie będzie.

Reklama

KAT

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama