Reklama

Aktywiści narazili na niebezpieczeństwo polskich funkcjonariuszy i ratowników

To nie był pierwszy raz, kiedy aktywiści działający pod granicą postanowili zagrać ze Strażą Graniczną w kotka i myszkę. Jednak tym razem sytuacja była na tyle poważna, że mogła kosztować kogoś zdrowie lub życie. Strażnicy graniczni wraz ze strażakami prowadzili w ciemnościach akcję poszukiwawczą na bagnach, mimo że aktywiści dokładnie wiedzieli, gdzie są nielegalni migranci.

Sytuacja miała miejsce sobotniego wieczora, 7 stycznia, około godz. 21.00. Wówczas na numer alarmowy 112 zadzwoniła osoba, która poinformowała o cudzoziemcach, którzy przedostali się z Białorusi do Polski. Zgłaszająca osoba poinformowała, że posiada tak zwaną pinezkę, czyli dokładną lokalizację miejsca, w którym mieli przebywać nielegalni migranci. W ślad za tym szybko została ogłoszona akcja poszukiwawcza i ratownicza.

Do akcji zadysponowano śmigłowiec ratunkowy oraz strażaków, ponieważ cudzoziemcy mieli przebywać na bagnach. Poruszanie się w ciemnościach po takich terenach jest niebezpieczne także dla funkcjonariuszy i służb ratowniczych. I okazało się, że po dwóch godzinach poszukiwań nie udało się odnaleźć nikogo. Wtedy polskie służby skontaktowały się z osobą zgłaszającą, ale ta odmówiła współpracy i powiedziała, że nie przekaże żadnych informacji o miejscu przebywania nielegalnych migrantów. Tylko niewiele później zgłosił się mężczyzna, który powiedział służbom, że poda miejsce, w którym przebywają cudzoziemcy.

Reklama

„Do działań zaplanowano użycie śmigłowca i #BSP. Dopiero po 2 h zgłosił się mężczyzna, który powiedział, że doprowadzi służby do migrantów. Na miejscu oczekiwali dziennikarze, duża grupa aktywistów oraz 3 ob. Afganistanu-zostali zabrani do szpitala, ich stan zdrowia jest dobry” – poinformowała w mediach społecznościowych Straż Graniczna.

Takie zachowanie Straż Graniczna nazywa skandalicznym i pyta publicznie czy warto ryzykować zdrowie i życie cudzoziemców oraz funkcjonariuszy dla medialnego show? Strażnicy graniczni pytają też publicznie aktywistów, czy bagna i rzeki graniczne, gdzie nie ma bariery, to miejsce spotkań nielegalnych imigrantów z aktywistami? W tych okolicznościach wydaje się, że tak właśnie jest. Choć co do medialnego show, to przedstawienie było marnej jakości, sztuczne i przede wszystkim narażało wszystkich poszukujących na utratę zdrowia lub życia.

Oprócz tego, minionej doby Straż Graniczna musiała jeszcze interweniować wobec kolejnych ponad 60 cudzoziemców. Niektórzy z nich sami odchodzili spod bariery granicznej na widok polskich patroli. Inni próbowali przeprawić się przez graniczną rzekę Świsłocz. Wszyscy zostali zatrzymani.

Reklama

„W dn. 07.01 do Polski próbowało nielegalnie przedostać się z Białorusi 61 cudzoziemców (m. in.10 ob. Sri Lanki i 9 ob. Sudanu.), w tym 14 osób podchodziło pod barierę wycofały się na Białoruś. #PSGBiałowieża 6 ob. Jemenu nielegalnie przeprawiło się przez rzekę graniczną #Przewłoka. #NaStrażyGranic” – przekazała Straż Graniczna na swoim profilu na Twitterze.

To, że aktywiści pomagają nielegalnym migrantom wiadomo od dawna. Choć niewiele ma to wspólnego z pomocą humanitarną, jak usiłują oni wmówić opinii publicznej. Dotychczasowe doświadczenia wskazują raczej na czynne pomocnictwo w przemycie ludzi. A na pewno współpracę z przemytnikami w celu umożliwienia przedostania się cudzoziemców na Zachód Europy.

(Cezarion/ Foto: Twitter.com/ Straż Graniczna)

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości