Koniec roku to dla wielu czas świętowania, jednak dla funkcjonariuszy Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej to okres wzmożonej czujności. W ostatnich dniach, gdy temperatura w naszym regionie spadła drastycznie poniżej zera, ich profesjonalizm i spostrzegawczość uratowały ludzkie życie. Historia z okolic Kleszczel pokazuje, że w służbie nie ma miejsca na rutynę.
W sylwestrowe popołudnie dwaj przewodnicy psów służbowych z Placówki SG w Czeremsze patrolowali rejon miejscowości Kleszczele. W pewnym momencie na zaśnieżonym polu dostrzegli niewyraźny kształt. Gdy podeszli bliżej, ich najgorsze przypuszczenia się potwierdziły – w śniegu leżał skrajnie wychłodzony mężczyzna.
Kontakt z poszkodowanym był niemal niemożliwy. Mężczyzna miał wyraźne ślady odmrożeń, a temperatura spadająca do –8°C przy silnych opadach śniegu sprawiała, że każda minuta była na wagę złota. Funkcjonariusze natychmiast udzielili mu pierwszej pomocy i przetransportowali do punktu medycznego, skąd trafił do szpitala w Hajnówce. Służby medyczne nie mają wątpliwości: pomoc nadeszła w ostatniej sekundzie.
Tego samego dnia do podobnej interwencji doszło w Słubicach, gdzie strażnicy graniczni wspólnie z wojskiem pełnili służbę na punkcie kontrolnym. Zauważyli oni mężczyznę, u którego doszło do nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Dzięki błyskawicznej reakcji i wezwaniu karetki, 40-latek z objawami stanu przedudarowego trafił pod opiekę lekarzy.
Postawa mundurowych zasługuje na najwyższe uznanie. To dzięki ich empatii i gotowości do niesienia pomocy, tegoroczny bilans sylwestrowej nocy nie powiększył się o tragiczne zdarzenia. Pamiętajmy – jeśli widzimy kogoś leżącego na mrozie, reagujmy tak jak nasi funkcjonariusze. Jeden telefon na numer 112 może ocalić życie.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie