To nie była zwykła akcja Straży Granicznej. Funkcjonariusze z Placówki w Lipsku, patrolując pas graniczny na początku czerwca, natknęli się na znalezisko, które rzadko widuje się w policyjnych kronikach. Zamiast śladów opon czy przeciętych zasieków, odnaleźli szczątki balonu meteorologicznego oraz dwa duże pakiety szczelnie owinięte czarną folią. Jak się szybko okazało, nie były to przyrządy badawcze, lecz precyzyjnie zaplanowany transport nielegalnych wyrobów tytoniowych z Białorusi.
Przemytnicy stają się coraz bardziej kreatywni, sięgając po rozwiązania high-tech. Do balonu przymocowane było urządzenie GPS z aktywną kartą SIM. Taki zestaw pozwalał nadawcom zza wschodniej granicy na bieżąco monitorować trasę lotu, a odbiorcom – na bezbłędne namierzenie miejsca „zrzutu” już na terytorium Polski. Tym razem jednak technologia zawiodła w starciu z czujnością pograniczników. Wewnątrz pakunków zabezpieczono aż 3 tysiące paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Wartość rynkowa tej „podniebnej przesyłki” przekracza 60 tysięcy złotych.
Funkcjonariusze nie poprzestali na przejęciu towaru. Postanowili poczekać na „właścicieli” zguby. Kilka godzin później w tym samym rejonie patrol zatrzymał do kontroli osobowe auto. Podróżowało nim dwóch mężczyzn: 36-letni obywatel Białorusi oraz 22-letni Polak. Z ustaleń wynika, że przyjechali dokładnie po to, by zgarnąć papierosy z pola. Ich zdziwienie było ogromne, gdy zamiast zysku, zobaczyli legitymacje służbowe SG.
Sprawa szybko trafiła na drogę sądową. Podczas weryfikacji wyszło na jaw, że Białorusin przebywał w Polsce na wizie pracowniczej, ale zamiast podjąć uczciwe zatrudnienie, wolał zająć się nielegalnym procederem. Sąd Rejonowy w Augustowie nie miał litości – obaj mężczyźni trafili do aresztu na trzy miesiące. Białorusin musi się liczyć z tym, że po zakończeniu kary zostanie deportowany do ojczyzny z zakazem wjazdu do strefy Schengen.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze