Reklama

Gorąca debata w Białymstoku: nieudolne inwestycje, dzikie zwierzęta, pole golfowe i... polszczyzna

Inwestycyjne opóźnienia, spory o poprawną polszczyznę, a w tle plany budowy pola golfowego pod miastem. XXVI sesja Rady Miasta Białystok przyniosła lawinę pytań opozycji i twardą obronę ze strony magistratu. Choć większość uchwał przeszła gładko, atmosfera w sali obrad momentami była wyjątkowo napięta.

Awantura o drogi i finanse szpitala

Sesja rozpoczęła się od politycznego zgrzytu. Radny Krzysztof Jan Stawnicki z Klubu PiS złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad punktu dotyczącego budowy dróg ekspresowych S16 i S8. Wyraził on głęboki niepokój mieszkańców rzekomym zatrzymaniem tych kluczowych dla regionu inwestycji przez rząd Donalda Tuska. Wniosek opozycji został jednak odrzucony w głosowaniu i radni przeszli do zatwierdzonych wcześniej punktów.

Szybko okazało się, że to nie koniec trudnych pytań. Przy omawianiu sprawozdania finansowego Samodzielnego Szpitala Miejskiego im. PCK za 2025 rok, radni PiS Henryk Dębowski oraz Paweł Myszkowski dociekali, z czego wynikają straty placówki i czy miasto dopilnowało uregulowania płatności za tak zwane nadwykonania z Narodowego Funduszu Zdrowia. Dyrektor szpitala, Agnieszka Uszyńska, tłumaczyła uspokajająco, że środki te są rozliczane z opóźnieniem i wpłyną dopiero w kolejnym roku. Podkreśliła jednak, że pieniędzy w systemie zawsze brakuje, apelując do rady o stałe wsparcie w regulowaniu długów. Uchwałę ostatecznie przyjęto bez głosów sprzeciwu.

Reklama

Prezydent broni inwestycji i uczy polskiego

Prawdziwa burza wybuchła przy punkcie dotyczącym Wieloletniej Prognozy Finansowej.

Radny Henryk Dębowski, powołując się na doniesienia medialne, zaatakował prezydenta Tadeusza Truskolaskiego długą listą pytań o opóźnione lub niedokończone inwestycje. Na tapet trafiły m.in. budowa hali widowiskowej, aquapark, miejski system rowerowy BiKeRr, niedziałający żłobek na Kawaleryjskiej, opóźnienia przy miejskich fontannach oraz... „szpital dla psów”.

Prezydent Truskolaski nie pozostał dłużny, oskarżając radnego o celowe działanie na szkodę miasta i robienie politycznego show. Wyjaśnił, że opóźnienia wynikają z problemów z niesolidnymi wykonawcami, z którymi miasto wchodzi na drogę sądową, dbając o publiczne pieniądze. Tłumaczył, że za przestój przy hali odpowiada m.in. niefortunne umiejscowienie budki metrologicznej. W pewnym momencie dyskusja zeszła na nieoczekiwane tory lingwistyczne. Prezydent skrytykował radnego za złą wymowę nazwy „Biker”, cytując Reja: „Polacy nie gęsi i swój język mają”. Dębowski natychmiast zripostował, wytykając prezydentowi błąd językowy i przypominając, że mówi się „w cudzysłowie”, a nie „w cudzysłowiu”, co wywołało poruszenie i uśmiechy na sali. Ostatecznie, mimo krytyki opozycji, zmiany w prognozie przeszły stosunkiem głosów 17 za do 10 wstrzymujących się.

Reklama

Pole golfowe kością niezgody

Emocje wzbudził też projekt porozumienia z sąsiednią Gminą Wasilków w sprawie opracowania planu zagospodarowania przestrzennego dla części miejscowości Nowodworce. Jak się okazało, na pograniczu gmin planowana jest budowa pola golfowego. Opozycja natychmiast zaczęła dopytywać o koszty i zaangażowanie białostockich urzędników. Radny Stawnicki wbijał szpile, sugerując, że to inwestycja skrojona pod prywatne hobby prezydenta. Z kolei radny Sebastian Putra martwił się, czy miasto nie zostanie w przyszłości zmuszone do dotowania tego obiektu milionami złotych z kieszeni podatników.

W obronie projektu stanął wiceprezydent Rafał Rudnicki, który argumentował, że pole golfowe to potężny magnes turystyczny i wizerunkowy dla całego regionu, podnoszący prestiż Białegostoku na mapie biznesowej. Co ciekawe, mimo wcześniejszych złośliwości, radny Stawnicki zadeklarował na koniec, że zagłosuje „za” bez dalszych pretensji. Uchwała przeszła miażdżącą większością głosów.

Reklama

Porządkowanie przestrzeni i leśne sarny

W dalszej części sesji radni gładko przegłosowali szereg lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego. Zdecydowano m.in. o rozebraniu starego szaletu miejskiego przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie, który blokował wjazd do Szpitala Uniwersyteckiego, co ułatwi zaplanowaną na kolejne lata budowę parkingów w tym rejonie. Jednogłośnie nadano też nową, urokliwą nazwę jednej z ulic na Dojlidach Górnych – od teraz mieszkańcy będą meldować się przy ulicy Bergamotki.

Na koniec radni pochylili się nad informacją o działalności Nadleśnictwa Dojlidy. Radny Michał Karpowicz poruszył palący problem dzikich zwierząt w Lesie Solnickim, wskazując na przypadki potrąceń saren i wnioskując o lepsze oznakowanie dróg. Przedstawiciel nadleśnictwa potwierdził obecność zwierzyny w granicach administracyjnych miasta i zadeklarował pełną współpracę przy opiniowaniu wniosków o postawienie nowych znaków ostrzegawczych dla kierowców. Sesję zamknęły przedwczesne życzenia z okazji nadchodzącego Dnia Samorządu Terytorialnego.

Reklama

PS, KP

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości