Reklama

Awantura w Sejmiku! Stanowisko marszałka przyjęte, opozycja grzmi o zdradzie i sprzedaży Podlasia

Chciałbym napisać, że tak burzliwej i pełnej skandali sesji Sejmiku Województwa Podlaskiego dawno nie było, ale w tej kadencji każda kolejne spotkanie radnych bije wyśrubowane rekordy hucpy politycznej. Spora w tym zasługa większości KO-PSL, która często kolanem przepycha swoje zdanie uniemożliwiając jak tylko może wystąpienia opozycji. Mimo upału i gorącej atmosfery, radni stoczyli prawdziwą bitwę o pakt migracyjny. Ostatecznie, minimalną większością głosów, przeszło łagodne stanowisko przygotowane przez marszałka Łukasza Prokoryma (KO). Opozycja z Prawa i Sprawiedliwości oraz siedzący na ławach dla publiczności politycy Konfederacji z Ruchu Narodowego i Nowej Nadziei nie zostawili na rządzących suchej nitki, mówiąc wprost o mydleniu oczu i kapitulacji przed Brukselą za unijne pieniądze. Padały też twarde i gorzkie słowa o zdradzie. Radni KO i PSL - jak zwykle - nie przejmowali się oskarżeniami.

Sukces Prokoryma i zarzuty PiS o sprzedaniu województwa

Na sesji radni mieli głosować kilka stanowisk - wszystkie wprost lub pośrednio dotyczyły współpracy z Unią Europejską, nielegalnych migrantów i paktu migracyjnego. Radni ostatecznie przyjęli dokument, autorstwa marszałka Łukasza Prokoryma. Skupia się on w swoje treści na obronie obecności Polski w strukturach UE i NATO jako jedynych gwarantów pokoju oraz gorącym poparciu dla zbrojeniowego programu SAFE. W kwestii migracji marszałek zaproponował jedynie postulat, by regiony przyfrontowe były zwalniane z kwot relokacyjnych na 5 lat, zamiast na rok. Dla opozycji to zdecydowanie za mało. Radni PiS z Arturem Kosickim na czele wnosili poprawki wzywające rząd do całkowitego zablokowania paktu.

– To jest chwila prawdy. Wasze stanowiska to zwykłe mydlenie oczu! – grzmiał Łukasz Siekierko z PiS.

Reklama

Prawica kategorycznie sprzeciwiała się jakiejkolwiek formie relokacji, ostrzegając przed ściąganiem nielegalnych migrantów do regionu. Podkreślali, że w dokumencie zabrakło jasnego weta wobec unijnej polityki. Głośne protesty z ław dla publiczności zgłaszali licznie zgromadzeni politycy i sympatycy Konfederacji i Młodzieży Wszechpolskiej.

Kosicki zarzucił Prokorymowi nieuctwo prawne, co ma ciekawy kontekst. Ten pierwszy to doktor prawa i wykładowca prawa na białostockim uniwersytecie, a ten drugi to niepraktykujący radca prawny. Były marszałek przypomniał obecnemu, że nie reaguje na niemal identyczną uchwałę sprzeciwiającą się paktowi migracyjnemu, którą we wrześniu 2025 przyjęła Rada Miasta Białystok zdominowana przez KO wypominając nadgorliwość. Wskazał, że argumenty, że UE zabierze regionowi dotacje za dyskryminację jest absurdalne, bo żadna kontrola wydawania środków unijnych z Unii nie zakwalifikowała tak wcześniejszego stanowiska Sejmiku, w którym sprzeciwił się on paktowi migracyjnemu. Prokorym w odpowiedzi powtarzał jak mantrę swoje ostrzeżenia i doczekał się złośliwego komentarza  z ław dla widzów, że jest równie słabym mówcą co prawnikiem i radcą.

Reklama

Stanisław Derehajło „cichym sojusznikiem” rządzących?

Wynik głosowania nad projektem marszałka wisiał na włosku z powodu nieobecności dwóch radnych koalicji rządzącej. Ostatecznie stosunkiem głosów 14 do 13 stanowisko zostało przyjęte, a kluczową rolę w tym rozdaniu odegrał… Stanisław Derehajło. Radny, który zdobył mandat z list Konfederacji, niespodziewanie wstrzymał się od głosu w najważniejszym momencie. Wcześniej Derehajło wsparł poprawkę zgłoszoną przez Kosickiego, ale remis 14:14 sprawił, że nie została przyjęta. 

Jego głosowanie wywołało furię na prawicy – gdyby zagłosował przeciw, projekt marszałka by upadł. Choć w kolejnych głosowaniach Derehajło szedł już ramię w ramię z PiS (co doprowadziło do remisów 14:14 i odrzucenia pozostałych uchwał), mleko się rozlało. W kuluarach radni PiS bez ogródek nazywali go „cichym sojusznikiem” KO i PSL, który swoją biernością uratował stanowisko marszałka.

Reklama

Złotousty przewodniczący zakochany w swoim głosie

Osobny rozdział czwartkowego spektaklu napisał przewodniczący sejmiku, Cezary Cieślukowski (PSL). Znany z ogromnego ego samorządowiec, sprawiał wrażenie człowieka zakochanego w sobie z wzajemnością. Ten „złotousty” polityk bawił się w dyktowanie warunków i uciszanie sali. Kulminacją jego popisów było ekspresyjne przemówienie, po którym błyskawicznie i autorytarnie zamknął dyskusję. Wcześniej zażądał usunięcia z sali rekwizytów w postaci dostarczonych na salę obrad taczek dla zarządu (przynieśli je narodowcy) i transparentów. 

Doprowadziło to do karczemnej awantury i słownych przepychanek z posłem Sebastianem Łukaszewiczem oraz senatorem Markiem Komorowskim, którym Cieślukowski po prostu odebrał głos, twierdząc z uśmiechem, że „już za późno”. Styl prowadzenia obrad przez szefa sejmiku, nastawiony na własny show i tłumienie debaty, spotkał się z ogromnym niesmakiem zebranych mieszkańców. W czwartek irytował nawet kilku najspokojniejszych radnych z klubu PiS, którzy zazwyczaj nie komentowali jego popisów. Tym razem wkurzył nawet ich.  

Reklama

Przekreślony półksiężyc i przeprosiny marszałka

Obrady wzbudziły też olbrzymie emocje narodowościowe i religijne. Wszystko za sprawą baneru przyniesionego przez działaczy Młodzieży Wszechpolskiej. Na transparencie pojawił się przekreślony symbol islamu, co radny Łukasz Nazarko uznał za skandaliczny atak na podlaskich Tatarów:

– Plujecie w twarz polskim obywatelom tego wyznania. Polak to nie tylko katolik! – mówił.

Na koniec sesji marszałek Prokorym oficjalnie przeprosił społeczność muzułmańską z Suchowoli i całego regionu, odcinając się od haseł narodowców.

Reklama

Wojna totalna: PiS zapowiada blokadę każdej sesji

Zgoda w sejmiku po tym głosowaniu była już niemożliwa. Artur Kosicki oficjalnie zapowiedział, że w trosce o bezpieczeństwo Podlasian, klub PiS będzie zgłaszał punkt dotyczący kategorycznego sprzeciwu wobec paktu migracyjnego do porządku obrad... każdej kolejnej sesji sejmiku, aż do końca kadencji. Rządzący odpowiedzieli z kpiną, ale jasne jest, że regionalny parlament czekają kolejne wojny między prawicą i lewicującą KO i posłusznym marszałkowi PSL-em. 

Kolejne starcie już w piątek o godzinie 10.00. Tym razem w programie będzie absolutorium i wotum zaufania dla zarządu. 

Reklama

Czy Waszym zdaniem radni KO i PSL słusznie postawili na łagodne, unijne stanowisko, czy rację ma PiS, mówiąc o zdradzie interesów Podlasia? Jak oceniacie postawę radnego Derehajły, którego głos zdecydował o wszystkim?

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2026 09:48
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości