Polska służba zdrowia zmaga się z głębokim kryzysem, a afera w Szpitalu Południowym wydaje się być czubkiem góry lodowej. Dramatyczna sytuacja finansowa placówek medycznych, wielomiesięczne kolejki do specjalistów, odwoływane zabiegi i braki w budżetach to codzienna rzeczywistość pacjentów. Jak się jednak okazuje, w województwie podlaskim publiczny system ochrony zdrowia też ma drugą, brzydką ttwarz. Gdy placówki toną w długach wąska grupa osób powiązanych z Koalicją Obywatelską oraz Trzecią Drogą traktuje szpitalne etaty jako maszynkę do zarabiania niewyobrażalnych pieniędzy. Tak przynajmniej uważają politycy opozycyjnego PiS.
Symbolicznym przykładem tej politycznej hipokryzji stał się Szpital Wojewódzki w Łomży, kierowany przez Dariusza Domasiewicza (związanego z Polską 2050 i politycznie wspieranego przez Jacka Piorunka z KO). Informacja o jego zarobkach wywołały ogromny skandal. Poza podstawową pensją sięgającą niemal 34 tys. zł, uchwałą Zarządu Województwa przyznano mu dodatki zadaniowe z Krajowego Planu Odbudowy za nadzór nad projektami, co wyśrubowało jego miesięczne dochody za kierowanie szpitalem do poziomu ponad 44,5 tys. zł brutto.
Prawdziwym fenomenem jest jednak łączenie obowiązków. Domasiewicz otrzymał od władz województwa zgodę na jednoczesną pracę w prywatnej firmie mrożonkarskiej na kolejny pełny etat (aż do 2031 roku!), a do tego sprawuje mandat radnego miejskiego. Choć sytuacja finansowa łomżyńskiej placówki pozostaje trudna, a długi rosną, dyrektor odpiera zarzuty twierdzeniem, że zarządza sprzedażą „patrząc w Excel po południach i w weekendy”.
Ogólnie rzecz biorąc Domasiewicz wydaje się być niemal tak genialny w organizacji pracy i łączeniu obowiązków jak osławiony doktor Daniel Kacprzyk.
Sprawa wywołała potężną burzę polityczną. Przed szpitalem w Łomży zorganizowano konferencję prasową z udziałem polityków opozycji – Artura Kosickiego, posła Sebastiana Łukaszewicza oraz radnych Marka Olbrysia i Roberta Jabłońskiego. Zarzucili oni dyrektorowi niekompetencję i tworzenie politycznego układu. Wyliczono, że łączny dochód szefa szpitala z różnych źródeł sięgnął w ubiegłym roku niemal pół miliona złotych.
Rivalizujący z zarządem politycy drwili, że dyrektor „odkrył cud medyczny, wydłużając dobę”, zamiast pilnować procedur na SOR-ze. Olbryś przypomniał również protokołowane słowa Domasiewicza, że ten „nie będzie pracował w szpitalu za miskę ryżu”. Sam dyrektor przyglądał się wydarzeniu, nagrywając wszystko telefonem i nazywając zarzuty „stekiem bzdur”.
Przypadek Łomży nie jest odosobniony. Podlaska opozycja i media wskazują na szerszy algorytm działania rządzącej koalicji KO-Trzecia Droga. Przykładem są losy Mileny Formejster, wiceprzewodniczącej struktur Koalicji Obywatelskiej w Grajewie.
Prokuratura Okręgowa w Łomży prowadzi śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy zamówieniach publicznych w Szpitalu Ogólnym w Grajewie w okresie, gdy Formejster była za nie odpowiedzialna. Mowa o potencjalnej szkodzie majątkowej przekraczającej 700 tysięcy złotych i znikającej dokumentacji. Mimo to polityczne umocowania pozwoliły jej bez przeszkód objąć ważny fotel zastępcy dyrektora ds. inwestycji w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Białymstoku.
Karuzela stanowisk objęła także osoby powiązane z białostockim magistratem i otoczeniem prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Bogusława Janowicz, wieloletnia wiceprezes miejskiej spółki Stadion Miejski, bez przeszkód przeszła ze świata infrastruktury sportowej wprost do Urzędu Marszałkowskiego. Objęła tam funkcję Zastępcy Dyrektora Departamentu Zdrowia.
To właśnie ta jednostka decyduje o podziale milinów na podlaską medycynę, obsadza dyrektorskie stołki i nadzoruje zadłużone placówki. Pokazuje to powszechny mechanizm: partyjne legitymacje i polityczne koneksje stały się ważniejsze od realiów ekonomicznych i dobra pacjentów. Publiczne szpitale stały się łupem politycznym, w którym standardem staje się kumulacja stanowisk i pobieranie gigantycznych pensji, gdy pacjenci czekają w coraz dłuższych kolejkach.
Czy Waszym zdaniem łączenie kierowania dużym szpitalem z pracą na drugim etacie w prywatnej firmie powinno być dopuszczalne? Jak oceniacie politykę kadrową w podlaskich placówkach medycznych? Zapraszamy do gorącej dyskusji w komentarzach!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze