Reklama

III liga: ŁKS o krok od baraży, Wigry przegrały wyścig.

Tylko jeden mecz dzieli ŁKS Łomża od gry w barażach. Decydujące spotkanie czerwono-biali zagrają już za tydzień z broniącą się przed spadkiem Mławianką Mława. Suwalskie Wigry w dramatycznych okolicznościach przegrały w Sieradzu walkę z Wartą 1:2. Rezerwy Jagi podbiły Bełchatów, a Wasilków przegrał z Bronią Radom.

Wigry: Marzenia prysły w doliczonym czasie

To miał być wielki krok w stronę awansu, a skończył się bolesnym rozczarowaniem, które definitywnie zamknęło biało-niebieskim drogę do gry o wyższą klasę rozgrywkową. W hitowym, piątkowym spotkaniu III ligi piłkarze suwalskich Wigier przegrali na wyjeździe z Wartą Sieradz 1:2. Porażka ta, poniesiona na zaledwie jedną kolejkę przed oficjalnym zakończeniem sezonu odebrała podopiecznym Arkadiusza Szczerbowskiego szanse na zajęcie miejsca gwarantującego udział w barażach. Na ten prestiżowy fotel wskoczyli właśnie sieradzanie, choć ostateczny układ tabeli wciąż może jeszcze zmącić walczący z własnymi problemami ŁKS Łomża.

Spotkanie od początku zapowiadało się na twardą walkę i tak też było w rzeczywistości. Suwalczanie bardzo dobrze weszli w ten mecz, przejmując inicjatywę w pierwszych 25 minutach. Blisko szczęścia z dystansu był Kacper Głowicki, a chwilę później po uderzeniu głową Łukasza Świętego piłka ostemplowała poprzeczkę bramki gospodarzy. Z czasem do głosu doszli jednak miejscowi, raz po raz zmuszając Mateusza Taudula do trudnych interwencji, w tym do fantastycznej obrony potężnego strzału z półwoleja, który oddał Bartłomiej Kręcichwost. Mimo klarownych szans z obu stron, do przerwy na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis.

Reklama

Prawdziwe emocje i festiwal strzelecki rozpoczęły się dopiero po zmianie stron. W 65. minucie na polu karnym Warty sfaulowany został wprowadzony chwilę wcześniej Eryk Matus. Sędzia bez wahania wskazał na punkt karny, a jedenastkę na gola zamienił niezawodny Łukasz Święty. Radość suwalczan trwała jednak zaledwie sześć minut. Gospodarze błyskawicznie ruszyli do odrabiania strat i już w 71. minucie doprowadzili do wyrównania – po mocnym uderzeniu Damiana Ślesickiego zza szesnastki, piłka niefortunnie odbiła się na piątym metrze od Kręcichwosta i zmyliła bezradnego Taudula. W końcówce Wigry zaryzykowały wszystko i rzuciły do ataku niemal cały zespół, co zemściło się w najgorszy możliwy sposób. W 90. minucie, po zabójczej kontrze prawą stroną boiska, Kacper Drzazga uciekł zmęczonej defensywie gości i precyzyjnym strzałem w długi róg ustalił wynik meczu na 2:1.

Dla Wigier ta porażka to potężny cios mentalny, zwłaszcza że drużyna jechała do Sieradza napędzona serią czterech ligowych zwycięstw z rzędu. Po tym meczu jasne stało się, że ostatnie starcie ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki będzie już tylko meczem o pietruszkę. Po wymagającym sezonie ligowym, w którym pośpiesznie budowano kadrę, suwalczanom została już tylko jedna, ale za to niezwykle ważna karta do rozegrania. Przed zespołem kluczowy, środowy finał wojewódzkiego Pucharu Polski, w którym na własnym stadionie przy Zarzeczu zmierzą się z rezerwami Jagiellonii Białystok. To właśnie to starcie zadecyduje, czy suwalczanie uratują końcówkę sezonu zdobywając trofeum, które da kibicom powód do dumy.

Reklama

Warta Sieradz - Wigry Suwałki 2:1 (0:0). Bramki: Bartłomiej Kręcichwost 71, Kacper Drzazga 90 - Łukasz Święty 65-karny. Żółte kartki: Dullio Ribas, Szymon Pietrzak, Bartłomiej Kręcichwost, Mykyta Zelenskyi, Piotr Mielczarek (Warta), Przemysław Modzelewski (Wigry). Sędziował: Szymon Mendla. 
Warta: Mykyta Zelenskyi - Jakub Murat, Artur Sojka (65 Piotr Mielczarek), Mateusz Lis, Oleg Trubnikov (90+4 Jakub Piela), Damian Ślesicki, Szymon Pietrzak, Duilio Ribas, Dawid Owczarek (83 Dawid Owczarek), Kacper Drzazga, Bartlomiej Kręcichwost.
Wigry: Mateusz Taudul - Michał Ozga, Kamil Pajnowski, Konrad Magnuszewski, Jakub Kwiatkowski (46 Eryk Matus), Bartosz Gużewski, Bartosz Baranowicz, Kacper Głowicki, Łukasz Święty (77 Filip Michałowski), Jakub Fronczak (77 Przemysław Modzelewski), Bartosz Guzdek.

Żółte-czerwone rezerwy triumfują

Kiedy białostocka Jagiellonia walczyła o brązowy medal rezerwiści Dumy Podlasia odnosili kolejne zwycięstwo. Dla kibiców zgromadzenych na stadionie w Bełchatowie wygrana Jagiellonii to był prawdziwy dramat za przyczyną, bo sprawił, że gospodarze znaleźli się na skraju degradacji. Sobotni pojedynek z drugim zespołem Jagiellonii Białystok zapowiadany był jako klasyczny mecz o przysłowiowe sześć punktów, który miał przedłużyć nadzieje gospodarzy na ligowy byt. Początek spotkania ułożył się dla miejscowych idealnie. Już w 17. minucie Kacper Popławski precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza gości, wywołując euforię na trybunach. Ale gospodarze nie poszli za ciosem, chociaż ich solidna gra w pierwszej połowie mogła nastrajać optymizmem. Ale to co wydarzyło się po zmianie stron, okazało się absolutną klęską bełchatowian.

Reklama

W 66. minucie zimny prysznic na głowy gospodarzy wylał Zachary Zalewski, doprowadzając do remisu. Podrażniony GKS postawił wówczas wszystko na jedną kartę i rzucił się do zmasowanych ataków, spychając Jagę do głębokiej defensywy. Gdy wydawało się, że bramka dla miejscowych wisi na włosku, nadeszła doliczona minuta gry. Białostoczanie przetrwali napór i wyprowadzili zabójczą kontrę, którą na wagę trzech punktów bezwzględnie wykończył Adrian Ziarek. 

PGE GiEK GKS Bełchatów – Jagiellonia II Białystok 1:2 (1:0). Bramki: Adrian Popławski 17 – Zachary Zalewski 66, Adrian Ziarek 90+3. Żółte kartki: Daichi Kato (GKS), Szymon Stypułkowski, Błażej Rusiłowicz (Jagiellonia II). Sędziowała: Anna Adamska. 
GKS: Tomasz Kucharski – Szymon Sarnik (84 Ricardo Goncalves), Jakub Bartosiński, Mateusz Lipp, Daichi Kato (70 Patryk Pytlewski) – Adam Dębiński, Mateusz Wójcik, Natan Wysiński (84 Szymon Małecki), Mateusz Szymorek (86 Wiktor Kościuk) – Kacper Popławski, Łukasz Wroński (75 Serhiy Napolov).
Jagiellonia: Konrad Kożuchowski - Paweł Czułowski, Adrian Duchnowski, Maksim Konanau (75, Bartłomiej Krasiewicz, Szymon Pankiewicz, Olaf Pawełczyk (46 Dominik Kobus), Szymon Stypułkowski (61, Krystian Tymoszczuk (46, Dawid Polkowski) Jakub Burkowski), Zachary Zalewski, Adrian Ziarek. 

Reklama

KS Wasilków bez punktów. Broń z pełną pulą

Pogodzeni z degradacją piłkarze KS Wasilków nie będą miło wspominać starcia z Bronią Radom. Sobotni pojedynek od samego początku układał się pod dyktando gości, choć to Podlasianie jako pierwsi wznowili grę od środka. Już w 9. minucie zimny prysznic na głowy gospodarzy wylał Sebastian Kobiera, który precyzyjnym, płaskim strzałem z rzutu wolnego zza pola karnego zaskoczył golkipera Wasilkowa, Jakuba Dunaja. Riposta miejscowych była jednak natychmiastowa. W 16. minucie do wyrównania doprowadził Maciej Radaszkiewicz, przywracając kibicom nadzieję na korzystny rezultat. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się remisem, w 42. minucie w polu karnym faulował Dunaj, za co obejrzał żółtą kartkę. Chwilę później Patryk Jakubczyk zamienił rzut karny na gola, popisując się niezwykle technicznym uderzeniem i wyprowadzając radomian na prowadzenie 2:1 tuż przed przerwą.

Druga połowa to już bezwzględna dominacja przyjezdnych. W 55. minucie kapitalną formę tego dnia potwierdził Kobiera, który huknął jak z armaty z osiemnastu metrów w samo okienko podlaskiej bramki, podwyższając wynik na 3:1. Piłkarze z Wasilkowa byli kompletnie bezradni wobec naporu rywali, a gra ofensywna gości mogła się podobać – groźnie, choć minimalnie niecelnie, uderzał również Khiri. Dzieła zniszczenia w 69. minucie dopełnił Maciej Szmydt, który mocnym strzałem z dystansu ustalił wynik spotkania na 4:1. Trener gospodarzy próbował jeszcze ratować sytuację potrójną zmianą w 78. minucie, jednak rozpędzona Broń Radom nie pozwoliła już sobie wydrzeć zasłużonego i niezwykle efektownego zwycięstwa.

Reklama

KS Wasilków - RKP 1926 Broń Radom 1:4 (1:2). Bramki: Maciej Radaszkiewicz 16 - Sebastian Kobiera 10, 55, Patryk Jakubczyk 43-karny, Maciej Szmydt 68. Żółte kartki: Damian Dunaj, Maciej Radaszkiewicz (Wasilków), Rayan Benammar, Dmytro Baszłaj (Broń). Sędziował: Miłosz Karbowski. 
Wasilków: Damian Dunaj – Jakub Kruszewski (19 Damian Wysocki), Dawid Kuźmicki (75 Kacper Niedźwiecki),  Bartosz Bayer, Kacper Ptasiński, Maciej  Radaszkiewicz, Aliaksai Vatkiewich (75 Mikołaj Wasilewski), Damian Fronc (75 Krystian Hołdakowski), Cezary Kuprianowicz, Maksymilian Cholewa (67 Jakub Borys), Michał Dawidowicz. 
Broń: Dawid Czerny – Patryk Jakubczyk, Dmytro Baszlaj, Michał Wrześniewski, Jakub Kałaska (85 Marcel Nowocin), Sebastian Kobiera, Piotr Owczarek, Rayan Benammar (46 Eryk Pieczarka), Marcel Szymański (22 Maciej Szmydt), Sofiane Khiri (63 Hubert Derlatka), Kacper Noworyta. 

ŁKS Łomża o krok od baraży!

Piłkarze ŁKS-u Łomża zrobili milowy krok w kierunku walki o awans do II ligi. W niezwykle ważnym wyjazdowym starciu podopieczni z Łomży pokonali rewelację obecnych rozgrywek, KS CK Troszyn 2:0. Dla biało-czerwonych to już 21. triumf w tym sezonie, a 10. wywalczony na boiskach rywali. Wygrana ta rodziła się jednak w bólach, bo pierwsza połowa należała do groźnych gospodarzy. 

Reklama

Od pierwszych minut spotkania przy ulicy Słowackiego w Troszynie kibice oglądali zacięty i twardy pojedynek. Miejscowi, niesieni dopingiem i mianem rewelacji III ligi, od początku odważnie ruszyli do ataków. Gospodarze kilkukrotnie poważnie zatrudnili defensywę z Łomży, a najbliżej szczęścia byli, gdy piłka po jednym z potężnych uderzeń zatrzymała się na poprzeczce bramki ŁKS-u. Łomżanie musieli przetrwać ten napór i niezwykle uważnie pracować w obronie. Do przerwy na tablicy wyników utrzymał się bezbramkowy remis, który zwiastował gigantyczne emocje w drugiej części meczu.

Po zmianie stron na boisku warunki zaczęli dyktować goście. Kluczowy moment spotkania nadszedł w 64. minucie. Po składnej akcji piłka trafiła w pole karne do Tymoteusza Klupsia, a 26-latek bez zastanowienia huknął z pierwszej piłki z najbliższej odległości, nie dając szans bramkarzowi z Troszyna. Dla Klupsia to kapitalna seria – był to jego trzeci gol w rundzie, a zarazem trzeci w czterech ostatnich występach. Troszyn został zmuszony do desperackiego ataku, co otwierało łomżanom szanse na kontry. Kropkę nad „i” w 87. minucie postawił niezawodny Hubert Antkowiak. Najskuteczniejszy napastnik III ligi w całej Polsce pewnie wyegzekwował rzut karny, zdobywając swoją 31. bramkę w sezonie i definitywnie odbierając gospodarzom nadzieję na remis.

Reklama

Na jedną kolejkę przed końcem sezonu ŁKS Łomża plasuje się na pozycji wicelidera tabeli. Sytuacja jest jednak trudna: łomżanie mają dokładnie tyle samo punktów, co trzecia Warta Sieradz, a bezpośrednia walka o baraże rozstrzygnie się w ostatniej serii gier. Decydujący mecz zaplanowano na sobotę, 30 maja o godzinie 17:00. Na stadion w Łomży przyjedzie walcząca o ligowy byt Mławianka Mława. 

KS CK Troszyn - ŁKS Łomża 0:2 (0:0). Bramki: Tymoteusz Klupś 62, Hubert Antkowiak 87-karny. Żółte kartki: Franciszek Brudko (KS CK), Tymoteusz Klupś, Marcin Stromecki, Hubert Antkowiak (ŁKS). Sędziował: Tomasz Sułek. 
KS CK: Dawid Rychta - Maciej Tyska, Jakub Szyszkowski, Igor Lewczuk (78 Deiwis Salgado), Adam Dobosz, Edgardo Luis Ruiz Benitez (46 Mikołaj Kłosiński), Franciszek Brudko, Mateusz Sitek (46 Oleksandr Luchyk), Alex Protaziuk (62 Fabian Leonowicz), Maciej Twarowski (71 Jakub Domański), Jakub Tyska.
ŁKS: Mateusz Danielczyk - Cezary Sauczek (71 Dawid Dzięgielewski), Aleksander Gołoś, Kamil Niewiadomski, Tymoteusz Klupś (88 Józef Chorosiński), Hubert Mich, Sebastian Pindor, Marcin Stromecki (80 Filip Karmański), Marcin Kluska (46 Bartłomiej Olszewski), Hubert Antkowiak, Łukasz Kosakiewicz.

Reklama

Pozostałe wyniki 33. kolejki: Ząbkovia Ząbki - GKS LZS Wikielec 2:2, Olimpia Elbląg - Znicz Biała Piska 2:3, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Wisła II Płock 2:3, Legia II Warszawa - Widzew II Łódź 0:3. 

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości