Kierowcy w całej Polsce przeżywają prawdziwy szok cenowy na stacjach benzynowych. W województwie podlaskim pierwsze dni lipca 2026 roku przyniosły drastyczne podwyżki, które boleśnie uderzyły w portfele mieszkańców regionu. To bezpośredni efekt wygaśnięcia rządowego programu osłonowego „Ceny Paliw Niżej” (CPN), który przez ostatnie miesiące hamował wzrosty stawek po wybuchu konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie. Wraz z powrotem wyższych podatków, ceny paliw z dnia na dzień wystrzeliły w górę o blisko złotówkę na litrze. Wbrew zapowiedziom rządu, który nie przewidywał wzrostu ceny paliwa.
Program CPN został wprowadzony pod koniec marca jako mocno spóźniona reakcja na wzrost cen paliwa. Tarcza antykryzysowa polskiego rządu po ataku USA i Izraela na Iran, który zdestabilizował światowe rynki naftowe. Wówczas w ramach pakietu stawka podatku VAT na paliwa została obniżona z 23% do zaledwie 8%, a akcyza spadła do minimalnego unijnego poziomu. Najważniejsze dla kierowców było jednak wprowadzenie administracyjnych limitów cen maksymalnych. Z dniem 1 lipca rząd wycofałe te rozwiązania, argumentując to chwilowym spadkiem cen ropy do 70 dolarów za baryłkę po porozumieniu USA z Iranem. W efekcie stacje odzyskały pełną swobodę rynkową, a podatki wróciły do standardowych, wysokich stawek.
Przejście na mechanizmy wolnorynkowe natychmiast przełożyło się na drastyczne załamanie sytuacji na pylonach. W Białymstoku średnie stawki detaliczne wynoszą obecnie około 6,27 zł za litr benzyny Pb95, 6,30 zł za litr oleju napędowego (ON) oraz 3,45 zł za autogaz (LPG). Sytuacja jest jednak bardzo dynamiczna, a na wielu stacjach w regionie, zwłaszcza tranzytowych, ceny Pb95 już teraz mieszczą się w przedziale 6,74 – 6,85 zł/l, a diesla od 6,94 do 7,05 zł/l. Za paliwo premium Pb98 kierowcy muszą płacić nawet 7,69 zł/l. Ostateczny koszt zależy od konkretnego obiektu, a różnice w samym Białymstoku wynoszą kilkadziesiąt groszy na litrze.
Wzrost cen paliw to fatalna wiadomość dla specyfiki gospodarczej województwa podlaskiego. Nasz region opiera się na dwóch potężnych filarach: rolnictwie i turystyce. Dla podlaskich rolników, którzy w lipcu rozpoczynają kluczowe prace polowe i przygotowania do żniw, droższy olej napędowy oznacza drastyczny wzrost kosztów utrzymania maszyn. Podwyżki zbiegły się w czasie z początkiem letnich wyjazdów wakacyjnych. Wyższe ceny paliw zniechęcają turystów do podróży w tak odległe regiony jak Puszcza Białowieska, Kanał Augustowski czy Suwalszczyzna, co uderzy w lokalną branżę hotelarską i gastronomiczną.
Trzeba otwarcie i krytycznie ocenić, że krótkowzroczna polityka podatkowa rządu uderzy rykoszetem w całą gospodarkę. Paliwo to krew transportu – droższy transport automatycznie przełoży się na wzrost cen żywności, materiałów budowlanych i usług codziennych w sklepach. Zniesienie programu CPN w samym środku sezonu letniego i rolniczego generuje ogromne koszty ukryte, które zapłacą wszyscy konsumenci, nawet ci niemający samochodów. Podlasie, jako region o niższych średnich zarobkach niż centralna Polska, odczuwa tą decyzję podwójnie boleśnie.
Nadzieje na stabilizację cen szybko gasną, ponieważ rynek hurtowy zaczął ponownie mocno drożeć. W ostatnim tygodniu cena baryłki ropy Brent wzrosła z 70 do 73 dolarów. W ślad za tym poszły podwyżki w polskich rafineriach. W cenniku PKN Orlen metr sześcienny benzyny Pb95 podrożał o 80 zł (do poziomu 5409 zł), a oleju napędowego o 60 zł (do poziomu 5556 zł). Te podwyżki nakładają się na powrót pełnego VAT-u, co oznacza, że stacje nie mają przestrzeni na amortyzację kosztów i w najbliższych dniach powszechne stanie się przekroczenie psychologicznej granicy 7 złotych za litr paliwa podstawowego.
W obliczu rosnącego niezadowolenia społecznego, minister energii Miłosz Motyka (PSL) odniósł się do sprawy w „Porannej rozmowie RMF FM”. Szef resortu bronił decyzji o wygaszeniu tarczy, tłumacząc, że program CPN był największym pakietem osłonowym w UE stworzonym na moment najgłębszego kryzysu, a obecne wysokie ceny to efekt odtwarzania rezerw strategicznych przez inne państwa. Zapytany o ewentualny powrót do dopłat lub obniżki podatków, minister dał jasno do zrozumienia:
- Jeżeli dojdzie do radykalnej eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie, to będziemy myśleli nad kolejnymi działaniami osłonowymi - mówił polityk PSL.
Problem jednak w tym, że wzrost cen paliwa o prawie 20 procent z perspektywą na jeszcze więcej w naszym regionie budzi ogromne zaniepokojenie nie tylko wśród rolników. Denerwuje się też branża turystyczna, firmy transportowe, których w regionie jest całkiem sporo. Wkurzeni są też kierowcy, którzy muszą radzić sobie sami. Wszyscy zadają pytanie o to co wydarzy się w kolejne tygodnie wakacji.
Przemysław Sarosiek
Czy odczuliście już skutki likwidacji tarczy paliwowej na podlaskich stacjach benzynowych? Ile kosztuje dzisiaj litr paliwa w Waszej okolicy i jak te podwyżki wpłyną na Wasze plany urlopowe lub pracę w gospodarstwie?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze