To już ostatni dzwonek dla osób, które zgromadziły na swoim koncie pokaźny bagaż punktów karnych i liczyły na ich łatwe wykasowanie. Zapowiadana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji rewolucja w przepisach ma wejść w życie 3 czerwca 2026 roku. Od tego momentu kierowcy stracą możliwość redukowania punktów karnych za najpopularniejsze, a zarazem najpoważniejsze przewinienia drogowe. Nowe prawo uderzy przede wszystkim w tych, którzy nagminnie łamią limity prędkości.
Wiadomość o nadchodzących obostrzeniach wywołała gigantyczną panikę wśród zmotoryzowanych mieszkańców kraju i regionu. Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego przeżywają obecnie bezprecedensowe oblężenie. Kierowcy masowo ruszyli do zapisów na szkolenia, chcąc zdążyć przed graniczną datą i zbić z konta drogowe grzechy. Sytuacja w wielu miastach jest dramatyczna – wolne terminy rozeszły się w mgnieniu oka, a zapisać można się już głównie na daty po wprowadzeniu nowych zasad. Za całodniowy kurs, który pozwala usunąć 6 punktów, trzeba zapłacić od 950 do nawet 1200 złotych. Mimo wysokiej ceny chętnych nie brakuje, bo dla wielu to jedyna szansa na uratowanie uprawnień do jazdy.
Do tej pory kierowcy mogli raz na pół roku legalnie „oczyścić” swoje konto z dowolnych przewinień. Po 3 czerwca ta furtka zatrzaśnie się dla długiej listy wykroczeń. Kursy redukcyjne przestaną obejmować punkty przyznane m.in. za jazdę pod wpływem alkoholu lub narkotyków, nieustąpienie pierwszeństwa pieszym, rozmawianie przez telefon bez zestawu głośnomówiącego, przejazd na czerwonym świetle czy jazdę pod prąd na autostradzie. Co kluczowe, przepisy zablokują też redukcję za przekroczenie prędkości, co w ubiegłym roku stanowiło aż 90% wszystkich policyjnych mandatów w Polsce. Taryfikator jest bezwzględny – wystarczy dwukrotnie mocniej nacisnąć pedał gazu, by błyskawicznie pożegnać się z prawem jazdy.
Projekt nowelizacji rozporządzenia MSWiA wciąż czeka na oficjalną publikację w Dzienniku Ustaw, co oznacza, że w toku trwających jeszcze konsultacji społecznych teoretycznie mogą nastąpić drobne przesunięcia terminów. Eksperci rynku motoryzacyjnego ostrzegają jednak, by nie odkładać decyzji na ostatnią chwilę i nie liczyć na cud. Jeśli nowe prawo wejdzie w życie w zapowiadanym kształcie, piraci drogowi stracą swoją deskę ratunku, a utrata prawa jazdy z powodu limitu 24 punktów stanie się dla tysięcy kierowców bolesną codziennością.
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze