Koniec niepewności wokół niedzielnego starcia 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Mimo napiętego terminarza i pucharowych wyzwań, Jagiellonia Białystok podjęła decyzję – mecz z Widzewem Łódź odbędzie się w pierwotnym terminie na Chorten Arenie. Kibice wybierający się na stadion nie muszą zmieniać swoich planów.
O kontrowersjach w sprawie tego meczu pisaliśmy już w poniedziałek pokazując, że dla krajowego futbolu ważniejsze jest, aby polskie kluby radziły sobie jak najlepiej w rozgrywkach pucharowych, bo to umożliwić może udział większej ich liczby w rozgrywkach UEFA, łatwiejszą drogę awansu do fazy ligowej a nawet możliwość zakwalifikowania się do fazy ligowej bez konieczności gry w kwalifikacjach niż rozgrywanie spotkań ligowych w zaplanowanych wcześniej terminach. Przedstawialiśmy te racje TUTAJ.
Przedstawiciele podlaskiego klubu wstrzymywali się z deklaracją niemal do samego końca. Podejmując decyzję o grze, wzięto pod uwagę ryzyko zmęczenia oraz kontuzji przed kluczowym rewanżem w Szkocji. Przypomnijmy, że Duma Podlasia broni jednobramkowej zaliczki (2:1) wypracowanej przeciwko Rangers FC. Ostatecznie sztab szkoleniowy uznał, że drużyna podejmie rękawicę i powalczy o kolejne ligowe punkty.
Przed ogłoszeniem decyzji w mediach zrobiło się głośno z powodu wypowiedzi szkoleniowców obu zespołów. Aleksandar Vuković zwracał uwagę na trudności organizacyjne związane z brakiem wczesnej informacji. Trener Widzewa podkreślał, że niepewność co do meczu utrudnia przygotowania oraz planowanie podróży drużyny do Białegostoku.
Adrian Siemieniec przypomniał, że możliwość odłożenia decyzji wynika wprost z przysługujących pucharowiczom przepisów. Szkoleniowiec Jagiellonii odniósł się później do zamieszania w mediach, prostując pojawiające się nagłówki i przepraszając trenera Vukovicia za szum w sieci. Zaznaczył, że jego wypowiedź wyrwano z kontekstu, a między szkoleniowcami nie było żadnego konfliktu.
Z kolei w Widzewie nie wszyscy byli zadowoleni z dramatyczno-płaczliwych tonów, w które uderzał trener Widzewa (od jego wypowiedzi zaczęło się całe zamieszanie) i wpisu na X Zbigniewa Bońka, który podbił atmosferę. Siemieniec z kolei wskazał jedynie, że kieruje się interesem głównie swojej ekipy dodając, że granicą empatii wobec rywali jest ocena szans Jagi w walce o fazę grupową w pucharach europejskich.
Zgodnie z przepisami, polskie drużyny reprezentujące kraj w pucharach mają prawo do przełożenia dwóch spotkań ligowych – jednego w trakcie pierwszych rund oraz drugiego w fazie czwartej. Jagiellonia jest pewna występów w decydującej rundzie kwalifikacyjnej. Jeśli Białostoczanie obronią zaliczkę na Ibrox, zagrają w IV rundzie Ligi Europy. W przypadku ewentualnej przegranej trafią do IV rundy eliminacji Ligi Konferencji, gdzie zmierzą się ze zwycięzcą pary Larne – Iberia.
Oba kluby oficjalnie potwierdziły, że wyjazdowe starcie łodzian w Białymstoku zostanie rozegrane zgodnie z planem. Pierwszy gwizdek niedzielnego pojedynku na stadionie miejskim zabrzmi o godzinie 20:15. Mecz poprowadzi arbiter Damian Kos z Wejherowa.
A jak Wy oceniacie decyzję Jagiellonii o grze z Widzewem przed wylotem do Glasgow? Czekamy na Wasze opinie i komentarze poniżej!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze