Reklama

Rewolucja w badaniach technicznych pojazdów. Warszawa i Bruksela dokręcają śrubę kierowcom

Polskich kierowców czeka prawdziwe trzęsienie ziemi podczas corocznych wizyt na stacjach kontroli pojazdów. Parlament Europejski oraz polskie Ministerstwo Infrastruktury idą ramię w ramię, szykując radykalne uszczelnienie systemu badań technicznych. Cel jest jasny: pełna cyfryzacja, eliminacja „czynnika ludzkiego” i bezwzględna walka z drogowymi oszustwami. Koniec z podbijaniem dowodów rejestracyjnych przez telefon – nadchodzące zmiany definitywnie zakończą epokę przymykania oka na usterki.

Cyfrowy szpieg w pojeździe sprawdzi realne spalanie

Najważniejszą innowacją w pakiecie reform będzie wprowadzenie rygorystycznej kontroli emisji spalin za pomocą systemu OBFCM. Każdy pojazd zarejestrowany po 1 stycznia 2021 roku zostanie obowiązkowo podpięty pod fabryczne złącze OBD. Urządzenie diagnostyczne automatycznie pobierze raport o rzeczywistym zużyciu paliwa lub poborze energii i nierozerwalnie sparuje te dane z numerem VIN. Informacje sztywnym, odpornym na ludzką ingerencję protokołem trafią wprost do bazy CEPiK. Co ciekawe, te statystyki telemetryczne będą zbierane przez 15 lat, a systemy przechowają je aż przez dwie dekady.

Koniec z wyłączaniem start-stop i ignorowaniem serwisu

Samochody to dziś „komputery na kołach”, dlatego elektronika znajdzie się pod specjalnym nadzorem. Diagności będą musieli drobiazgowo weryfikować działanie systemów wspomagania jazdy (ADAS), asystentów pasa ruchu czy hamowania awaryjnego. Jeśli kierowca na stałe zablokował system start-stop lub inne układy ekologiczne, auto nie przejdzie przeglądu. Pieczątkę zablokują również... wady fabryczne. System natychmiast wyłapie, czy właściciel zignorował obowiązkową akcję serwisową producenta (np. wymianę wadliwych poduszek powietrznych). To wszystko oznacza, że portfele kierowców zapłoną, a ASO i warsztaty współpracujące z producentami będą liczyli zyski. 

Reklama

Pięć zdjęć w bazie i bat na kręcenie liczników

Aby wyeliminować fikcyjne badania, wprowadzona zostanie obowiązkowa dokumentacja fotograficzna. Diagnosta uwieczni przód, tył, oba boki oraz stan drogomierza, a zdjęcia od razu zasilą rejestr państwowy. Unia Europejska wypowiada też wojnę „odmładzaniu” aut sprowadzanych z zagranicy. Warsztaty samochodowe w całej Europie będą miały obowiązek raportowania przebiegu przy każdej naprawie trwającej dłużej niż godzinę. Dane te będą wymieniane między krajami Wspólnoty, co ostatecznie ukróci proceder cofania liczników.

Automatyczne podwyżki cen i surowe kary dla spóźnialskich

Dla właścicieli SKP zbawieniem będzie systemowa waloryzacja stawek, zamrożonych od lat na poziomie 94 zł (149 zł z gazem). Nowy cennik zostanie powiązany ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce, co oznacza automatyczną podwyżkę co roku. Zmieni się też taryfikator kar. Co prawda zyskamy możliwość wykonania badania do 30 dni przed terminem bez straty ważności, ale za spóźnienie zapłacimy słono. Poślizg powyżej 7 dni podwoi stawkę (ok. 300 zł), powyżej 21 dni to trzykrotność (ok. 450 zł), a zwlekanie ponad 90 dni podniesie koszt badania do niemal 600 zł. Projekty rozporządzeń technicznych mają być gotowe w IV kwartale 2026 roku.

Reklama

AR

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/06/2026 07:05
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości