Reklama

Rollercoaster na Słonecznej. Dominacja, strata i szalona końcówka! Żółto-czerwoni o krok od pucharów

Jagiellonia wygrała po szalonej końcówce meczu z Pogonią Szczecin 3:2. Białostoczanie w tym meczu dominowali, ale znowu pozwolili sobie wydrzeć prowadzenie i goście wyrównali na 2:2 i byli o krok od odebrania Jadze punktów. Na szczęście w doliczonym czasie Bernardo Vital zrehabilitował się za wielbłąda w I połowie i zdobył gola na wagę wygranej.

Przed tym meczem białostoczanie przystępowali mając na koncie ledwie dwie domowe wygrane wiosną tego roku. Adrian Siemieniec przed tym meczem zapowiadał, że chce się wreszcie cieszyć na własnym stadionie z wygranej, a pierwsza jedenastka wskazała, że postawił na graczy, do których ma absolutne zaufanie. Dla Pogoni ten mecz też miał ogromne znaczenie: aby odskoczyć na bezpieczny dystans sprzed strefy spadkowej musieli zapunktować w Białymstoku. 

I to właśnie było widać: obie drużyny były mocno przejęte, ale pewniej czuła się Jaga wspierana przez ogłuszający doping zapełnionych trybun. Fani żółto-czerwonych przed meczem urządzili sobie rozgrzewkę i przez cały mecz bardzo głośno wspierali swoją ekipę. 

Reklama

Gospodarze zaczęli ten mecz lepiej: agresywniej i odważniej. Już w 5 minucie mieli świetną okazję. po kiepskim wprowadzeniu piłki przez Valentina Cojocaru skończyło się faulem tuż przed polem karnym. Jagiellonia Białystok miała wolnego z około 18 metrów. Wolnego wykorzystano nietypowo: zamiast strzału było podanie do Alex Pozo, a płaskie dośrodkowanie tego zawodnika przeciął w ostatniej chwili wślizgiem Leonardo Borges.

W 11 minucie Kajetan Szmyt otworzył wynik meczu: białostocki pomocnik dostał podanie z boku od Jesusa Imaza i spokojnie zakręcił się z piłką w narożniku pola karnego, podciągnął i precyzyjnym lobem zaskoczył Cojocaru. 1:0 dla Jagiellonii i było to wymarzone otwarcie meczu. 

Reklama

Białostoczanie nie zwalniali tempa i po stracie gola dalej byli w natarciu. Przyjezdni momentami pod własną bramką mieli ogromne problemy z oddaleniem akcji spod własnej bramki. Żółto-czerwoni atakowali z coraz większym rozmachem: strzelać próbował Norbert Wojtuszek, znowu Szmyt i Imaz, ale gościom szczęśliwie udawało się bronić. Sami w pierwszej pół godzinie gry oddali raptem dwa strzały: Abramowicza próbowali zaskoczyć Filip Cuić i Jarosław Czapliński. Nie stwarzało to jednak większego zagrożenia. 

W 29 minucie świetną okazję miał Jesus Imaz, który dostał odbitą piłkę przed polem karnym. Będąc na wprost bramki z około 20 metrów próbował przymierzyć ale strzelił w środek bramki, gdzie był golkiper szczecińskiej drużyny, który pewnie złapał piłkę. 

Reklama

Ale co się odwlecze to nie uciecze: W 32 minucie białostoczanie prowadzili już 2:0. Po sprawnej wymianie podań w polu karnym gości, piłka trafiła od Norberta Wojtuszka do Pozo. Ten niemal z linii bramkowe podał Afimico Pululu. Afi miał przed sobą pustą bramkę, był metr od niej i dopełnił formalności. 2:0!

A białostoczanie wcale nie chcieli zatrzymywać się w tym momencie i dalej byli w natarciu. Atakowali z rozmachem, a szczeciński gracze mieli ogromne kłopoty z utrzymaniem się dłużej przy piłce. To co powstrzymywało żółto-czerwonych przez jeszcze wyższym prowadzeniem była własna niedokładność. Gdyby byli ciut bardziej precyzyjni wygrywaliby znacznie wyżej. 

Reklama

W 41 minucie powinno być już 3:0. Sergio Lozano miał świetną okazję: dostał piłkę przed polem karnym i strzelał z 22 metrów. Lekko, ale precyzyjnie uderzona piłka okazała się problemem dla Cojocaru, który musiał wyciągnąć się do piłki i po paradzie odbił piłkę na rzut rożny. 

W 44 minucie praktycznie pierwsza groźna akcja Pogoni zakończyła się golem. Bernard Vital, który ostatnio w każdym meczu popełnia jakiś koszmarny błąd, nie popisał się i tym razem. Nonszalancko wybijając piłkę spod własnej bramki oddał ją praktycznie Filipowi Cuiciowi. Gracz Pogoni skorzystał z okazji i w sytuacji sam na sam z Abramowiczem strzelił kontaktowego gola do szatni. 

Reklama

Po przerwie Jagiellonia zaczęła ofensywniej i odważniej. Dobrą okazję miał Imaz, ale nieczysto uderzył i defensywa ze Szczecina wybroniła się. Chwilę później zespół gospodarzy miał świetną okazję: po rozegraniu Pozo z Montoią ten ostatni nie trafił do bramki. W szatni trener Adrian Siemieniec musiał chyba przypomnieć swoim zawodnikiem, że nawet pozytywne ofensywne szaleństwo to nie jest metoda na zdobycie 3 punktów. Wnioski taktyczne wyciągnęli też goście, którzy zaczęli bardziej szanować piłkę i przygotowywać akcje przed własnym polem karnym. W efekcie więcej było piłkarskich szachów i mniej żółto-czerwonej dominacji. Białostoczanie cierpliwie grali na własnej połowie szukać szans na prostopadłe podanie pod bramkę Pogoni. 

W 60 minucie białostoczanie postraszyli Cojocaru strzałem z dystansu: próbował uderzenia z dystansu Kajetan Szmyt. Gdyby nasz pomocnik lekko podkręcił ten strzał to golkiper Pogoni miałby kłopoty. Na swoje szczęście piłka nie zmieniła lotu i Rumun zdołał ją złapać. 

Reklama

Mecz się wyrównał, ale Jagiellończycy kontrolowali sytuację na boisku. Ich gra była mniej ofensywna, a przewaga mniej oczywista, ale nadal nadawali ton grze. W 65 m

W 71 minucie świetnym rajdem popisał się Alex Pozo. Wpadł w pole karne, położył na plecach defensora Pogoni i niezbyt precyzyjnie podał przed bramkę Jagi. Piłka trafiła do najgorzej ustawionego Szmyta, którego strzał ugrzązł w nogach graczy gości. 

Goście zrewanżowali się groźną akcją: Natan Ława oszukał Pozo i próbował strzału. Na szczęście Jagi gracz gości był nieprecyzyjny. Chwilę wcześniej Montoia wybijał piłkę we własnej piątce ubiegając się szykujących się do przejęcia piłki gości.  W 80 minucie szans na techniczny strzał oddał Kamil Grosicki, ale trafił tylko w boczną siatkę. 

Reklama

W 79 minucie Adrian Siemieniec zdecydował się na zmiany: z boiska zszedł Jesus Imaz i Kajetan Szmyt, a na boisku pojawił się dawno nie widziany Kamil Jóźwiak. Dołączył do niego Nahuel Leiva, który zaczął grać w środku pola. Coraz bardziej zdesperowani szczecinianie zaczęli ryzykować i grać coraz bardziej ofensywnie. Białostoczanie zaś cierpieli na własnej połowie koncentrując się na defensywie. Niestety w 83 minucie Jagiellonii nie udało się dowieźć prowadzenia. Po rzucie wolnym Jóźwiaka piłka wleciała w pole karne, została wybita a potem trafiła pod nogi Madsa Aggera. Ten przymierzył i... piłka po technicznym strzale wpadła do bramki Jagiellonii i padło wyrównanie. Kibice mieli wrażenie daje vu, bo to już kolejny mecz, w którym żółto-czerwoni prowadzili, kontrolowali mecz i roztrwaniali przewagę.  

Białostoczanie po utracie drugiego gola zaatakowali. I faktycznie: gra przeniosła się na połowę szczecinian, ale Pogoń broniła się dobrze. Zawodzili niestety rezerwowi: Jóźwiak tracił piłkę, nie potrafił celnie uderzyć, podobnie jak i Nahuel Leiva. Z kolei Samed Bazdar nie potrafił dłużej utrzymać się przy piłce. 

Reklama

W doliczonym czasie gry białostoczanie oszalali z radości: cala ekipa ruszyła z ławki rezerwowych z Adrianem Siemieńcem i Łukaszem Masłowskim. Ten pierwszy wywrócił się biegnąc do Bernardo Vitala, który trafił do bramki gości. Po dośrodkowaniu z rożnego Vital dopadł do piłki i strzałem z około 8 metrów wpakował ją do bramki. 

W końcówce meczu jeszcze dobrą okazją mieli goście. Rzut wolny wykonywał Grosicki, ale na przedpole wyszedł Abramowicz, który złapał piłkę. A białostoczanie nie popełnili już błędu z meczu z Górnikiem Zabrze i dowieźli wygraną. 

Reklama

Jagiellonia Białystok - Pogoń Szczecin 3:2 (2:1). Bramki: Kajetan Szmyt 11, Afimico Pululu 32, Bernardo Vital 90+2 - Filip Cuić 44, Mads Agger 84. Żółta kartka: Kamil Jóźwiak (Jagiellonia). Widzów: 19775. Sędziował: Wojciech Myć.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Yuki Kobayashi, Bernardo vital, Guilherme Montoia - Alex Pozo (90+2 Apostolos Konstantopoulos), Sergio Lozano (82 Leon Flach), Taras Romanczuk, Kajetan Szmyt (77 Kamil Jóźwiak) - Jesus Imaz (77 Nahuel Leiva), Afimico Pululu (82 Samed Bazdar). 
Pogoń: Valentin Cojocaru - Leo Borges (65 Leonardo Koutris), Atilla Szalai, Danijel Loncar, Linus Wahlqvist (65 Dimitris Keramitis) - Jacek Czapliński (46 Natan Ława), Frederik Ulvestadt, Kellyn Acosta (65 Kamil Grosicki), Mads Agger - Filip Cuić, Paul Mukairu. 

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości