Reklama

Jagiellonia Białystok wyszarpała wygraną w końcówce Złoty debiut Preleca przy Słonecznej

PKO BP Ekstraklasa powróciła na Słoneczną, a żółto-czerwoni po zaciętym meczu wygrali 1:0 z kielecką Koroną po golu w przedostatniej minucie gry. Jagiellonia Białystok przystąpiła do inauguracji nowego sezonu po sporych zmianach kadrowych, z których największą było odejście napastnika Afimico Pululu oraz pomocnika Bartosza Mazurka. Dla zespołu Adriana Siemieńca starcie z przebudowaną Koroną Kielce, prowadzoną przez Jacka Zielińskiego, miało być pierwszym oficjalnym sprawdzianem.

Godzinna bezradność przełamana zmianami

Początek spotkania należał jednak do gości. Kielczanie, w składzie z debiutującym Patrikiem Hellebrandem, od pierwszych minut toczyli wyrównany bój i śmiało kreowali sytuacje. W pierwszym kwadransie zablokowane zostało kilka prób gości, a po 30 minutach gry Korona miała na koncie aż 9 uderzeń, głównie zza pola karnego. Białostoczanie z kolei długo i mozolnie budowali akcje, ale brakowało im płynności i dokładności. Sporo strat zaliczał debiutujący w roli podstawowego napastnika Youssuf Sylla. Do przerwy obie drużyny stworzyły niewiele klarownych sytuacji – Korona oddała 11 strzałów (1 celny), a Jagiellonia zaledwie 4 (1 celny).

Druga połowa rozpoczęła się od kolejnych prób gości. W 53. minucie Dawid Błanik dogrywał na przedpole, ale nie zrozumiał się z Mariuszem Stępińskim i szansa przepadła. Jagiellonia w ofensywie wciąż pozostawała bezradna. Niemoc gospodarzy skłoniła trenera Adriana Siemieńca do roszad. Po nieco ponad godzinie gry na murawie pojawili się debiutanci: Nik Prelec, który zmienił Youssufa Syllę, oraz Rodrigo Conceicao.

Reklama

Początkowo zmiana ustawienia nie przynosiła rezultatów, ale z biegiem czasu świeży gracze zaczęli ożywiać grę żółto-czerwonych. W 73. minucie gracze Dumy Podlasia oddali pierwszy celny strzał w tej odsłonie, a chwilę później niecelnie z dystansu uderzył Dawid Drachal. W 75. minucie najlepszą dotąd okazję miał rezerwowy Sergio Lozano, jednak bramkarz Korony Xavier Dziekoński zdołał odbić jego strzał nogami. Trzy minuty później Dziekoński musiał sparować groźne uderzenie Norberta Wojtuszka. Jagiellonia stopniowo spychała rywali do głębokiej defensywy.

Złoty gol Nika Preleca 

Decydująca dla losów spotkania okazała się 89. minuta. To wtedy gospodarze przeprowadzili decydującą akcję meczu autorstwa dwóch rezerwowych. Najpierw Sergio Lozano strzelał z około 15 metrów, lecz został zablokowany przez Ariela Mosóra. Hiszpański pomocnik nie odpuścił – dopadł do odbitej piłki i wślizgiem idealnie zagrał na trzeci metr. Tam do formalności dopełnił Nik Prelec, który z bliska skierował piłkę do siatki, zdobywając bramkę w swoim debiucie w Ekstraklasie. Korona nie była już w stanie odpowiedzieć na ten cios i punkty zostały w Białymstoku.

Reklama

Bohater meczu o uldze i rywalizacji

Słoweński napastnik Nik Prelec nie krył wielkiej radości po końcowym gwizdku.

– Jestem niezwykle szczęśliwy, że tak to się potoczyło, ponieważ uważam, że to najlepszy możliwy scenariusz. To niezwykle ważne dla napastnika strzelić gola i to w debiucie. Czuję ulgę, że zdobyłem bramkę, dzięki której wygraliśmy. Po moim wejściu poczułem, że nasza gra trochę się ożywiła, bo było więcej przestrzeni – mówił bohater spotkania.

Prelec skomentował również atmosferę w zespole oraz relacje z Youssufem Syllą i Rallisem:

Reklama

– Wszyscy są pozytywni, wszyscy mi pomagają. Jesteśmy jak rodzina i to jest najważniejsze. Z Rallisem i Syllą mamy naprawdę dobre relacje. Po prostu zdrowa rywalizacja w piłce, która jest potrzebna do rozwoju – dodał Słoweniec.

Trenerskie podsumowania 

Szkoleniowiec Jagiellonii, Adrian Siemieniec, zwrócił uwagę na defensywną konsekwencję zespołu i pragmatyzm w dążeniu do celu.

– Utrzymujemy jakość w działaniach w bronieniu. To jest fundament, punkt wyjścia. Trochę mamy do pracy i poprawy, jeśli chodzi o grę do przodu, ale zespół w trakcie meczu rósł, nabierał pewności. Cieszy, że wygrywamy pierwszy mecz, bo to pomoże nam w początkowym okresie wyciągać wnioski bez kosztów punktowych. Cieszę się, że każda zmiana wniosła ożywienie – ocenił trener gospodarzy.

Reklama

Zdecydowanie mniej powodów do zadowolenia miał opiekun Korony Kielce, Jacek Zieliński:

– Jesteśmy smutni, źli, bo mecz remisowy zakończył się naszą porażką. Nikt nie zasłużył na wygraną, ale Jaga była na tyle cwana, że tę piłkę nam wepchnęła do bramki. Szkoda tego momentu, bo inaczej byśmy wracali z punktem – podsumował szkoleniowiec gości.

W następnej kolejce Jagiellonia Białystok zagra na wyjeździe z Motorem Lublin (31 lipca, godz. 20:30). Jak oceniacie postawę Jagiellonii na inaugurację sezonu? Czy Nik Prelec wywalczy sobie stałe miejsce w pierwszym składzie? Czekamy na Wasze opinii i komentarze pod artykułem oraz na naszym profilu na Facebooku!

Reklama

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 1:0 (0:0). Bramka: Nik Prelec 89. Żółta kartka: Patrik Hellebrand (Korona). Sędziował: Karol Arys (Szczecin). Widzów: 18 832.
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yūki Kobayashi, Guilherme Montóia - Kamil Jóźwiak (61 Rodrigo Conceição), Taras Romanczuk, Jesús Imaz (86 Dimítris Rállis), Dawid Drachal (74 Sergio Lozano), Kajetan Szmyt (86 Jeremy Agbonifo) - Youssuf Sylla (61 Nik Prelec).
Korona: Xavier Dziekoński - Hubert Zwoźny, Kóstas Sotiríou, Ariel Mosór, Marcel Pięczek - Wiktor Długosz, Patrik Hellebrand (90 Morgan Faßbender), Tamar Svetlin (84 Kamil Jakubczyk), Simon Gustafson (67 Martin Remacle), Dawid Błanik (84 Konrad Ciszek) - Mariusz Stępiński (67 Daniel Bąk).

Przemysław Sarosiek
 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości