Kto powiedział, że życie urzędnika to wyłącznie nudne wertowanie papierów, ślęczenie nad budżetem i formalne debaty za zamkniętymi drzwiami? W miniony piątek, 22 maja włodarze i pracownicy kilkunastu podbiałostockich gmin udowodnili, że mają do siebie ogromny dystans, a poczucia humoru i kondycji fizycznej mogłoby im pozazdrościć wielu. Na Stadionie Miejskim w Wasilkowie odbyły się wyjątkowe Międzygminne Zawody Sportowe, które zamiast sztywnej atmosfery przyniosły lawinę śmiechu, zdrowej rywalizacji i kapitalnej zabawy. Było to widowisko absolutnie unikalne – burmistrzowie, wójtowie oraz radni ramię w ramię ze swoimi pracownikami walczyli o każdą sekundę i każdy punkt, udowadniając, że samorząd to przede wszystkim ludzie, a nie niedostępne gabinety. I wiecie co jest naprawdę imponujące: swobodnie bawili się ze sobą ludzie oficjalnie będący w konkurencyjnych obozach politycznych. Czyli można normalnie?
Organizatorzy imprezy wspięli się na wyżyny kreatywności, przygotowując konkurencje, które w genialny i niezwykle dowcipny sposób nawiązywały do realiów codziennej pracy w urzędach. Tradycyjne dyscypliny, takie jak tenis ziemny, rzut do kosza czy piłka siatkowa, były zaledwie rozgrzewką przed prawdziwymi hitami dnia. Prawdziwe emocje i salwy śmiechu publiczności wzbudziły konkurencje z tzw. przymrużeniem oka. Samorządowcy musieli zmierzyć się m.in. w „Biurze podawczym”, gdzie liczyło się ekspresowe przybijanie pieczątek na czas, czy w „Biegu do archiwum”, będącym sztafetą z solidnie obciążonym segregatorem.
Wielką popularnością cieszyła się „Wizja terenowa”, polegająca na widowiskowym rzucie gumowcem do celu, oraz „Przerzucanie obowiązków”, w którym gumową zabawkę zastąpiła ciężka piłka lekarska. Nie zabrakło testu na „Trafność decyzji urzędniczej” przy rzucie lotkami, legendarnej już „Walki na argumenty”, czyli tradycyjnego przeciągania liny, a także konkurencji „Podatek od środków transportowych”, gdzie zamiast kalkulatorów w ruch poszły wielkie, ciężkie opony. Największą dawkę humoru przyniosła jednak „Komunikacja wewnętrzna” rozegrana w formie głuchego telefonu oraz zespołowe „Współpraca to podstawa”, gdzie drużyny musiały maszerować na specjalnych nartach-deskach z uchwytami. Całość zmagań zamykał emocjonujący wyścig skrzynek pod wymowną nazwą „Bieg do sklepu po pracy”.
Choć konkurencje miały charakter czysto rozrywkowy, na torach zmagań nikt nie odpuszczał. Po zaciętej i niezwykle widowiskowej walce, w klasyfikacji ogólnej bezkonkurencyjna okazała się reprezentacja Michałowa, która wywalczyła zasłużone pierwsze miejsce. Na drugim stopniu podium z dumnie uniesionymi głowami stanęli reprezentanci Choroszczy. Honor gospodarzy uratował Wasilków – ekipa organizatorów wywalczyła mocną, trzecią pozycję, odbierając puchar z rąk rozentuzjazmowanych kibiców.
W zawodach wzięło udział aż jedenaście zaproszonych gmin z terenu aglomeracji białostockiej i okolic: Choroszcz, Zawady, Juchnowiec Kościelny, Supraśl, Turośń Kościelna, Grabówka, Zabłudów, Michałowo, Dobrzyniewo Duże oraz Poświętne. Na murawie stadionu zatarły się wszelkie hierarchie. Burmistrzowie i wójtowie z wielkim zapałem, w dresach i sportowych butach, dawali z siebie wszystko. Wspólny wysiłek, doping i wzajemna pomoc na torze przeszkód pokazały, że podlaskie gminy potrafią doskonale współpracować, a sobotnie wydarzenie było genialną, bezprecedensową okazją do integracji środowiska samorządowego na poziomie, jakiego dawno w naszym regionie nie oglądaliśmy.
No i rzecz najważniejsza - dobrowolnie i z wielką ochotą na sportowo spotkali się tam ludzie przynależni do różnych obozów politycznych. Wójt z PSL rywalizował z innym z PiS-u, klaskał im burmistrz z Polski 2050, a obu wspierał szczerze burmistrz z Platformy. To co wydaje się niemożliwe w powiecie, województwie czy w kraju okazało się możliwe w gminach. Jakie to szczęście, że są jeszcze normalni ludzi..
- W samorządzie naprawdę nie ma miejsca na taką głupią politykę jaką znamy z telewizji czy internetu. Tu ważna jest współpraca. Urzędnicy z różnych komórek z różnych urzędów rywalizowali, jedli bigos, śmieli się i i wymieniali doświadczeniami. Tu nie chodzi o to, żeby ludzie mieli kontuzje czy ryzykowali zdrowie, żeby tylko wygrać. Miała być i zabawa i jest zabawa - mówił Robert Wardziński, burmistrz Choroszczy, któremu wtórował Grzegorz Jakuć, wójt Turośni Kościelnej.
impreza była rozgrywana na fantastycznym obiekcie sportowym Wasilkowa, którego burmistrz Adrian Łuckiewicz pokazał swoje umiejętności nie tylko na tenisowym korcie, ale pokazał, że ma świetną ekipę do organizacji zawodów. A poziom organizacji wszyscy bardzo chwalili. I słusznie, bo było naprawdę punktualnie, we wzorowym porządku i... zabawnie!
Sobotnie zawody to spektakularny dowód na to, jak wielka siła tkwi w oddolnych inicjatywach. Pomysł i realizacja tego święta zrodziły się bezpośrednio z chęci współpracy samorządów szczebla gminnego, które do wspólnej zabawy nie potrzebowały odgórnych dekretów. Całość przedsięwzięcia zyskała silne, instytucjonalne wsparcie ze strony Związku Gmin Wiejskich Województwa Podlaskiego, który od początku kibicował tej idei i pomógł w jej sprawnej koordynacji.
W tle tego wielkiego, radosnego sukcesu pozostał jednak lekki niesmak i pytanie o rolę powiatu. Na stadionie w Wasilkowie próżno było szukać reprezentacji Powiatu Białostockiego. Czyżby rzut gumowcem czy bieg z segregatorem urągał powadze powiatowych dygnitarzy? Na szczęście lokalne gminy pokazały, że bez pomocy "góry" potrafią zorganizować imprezę na najwyższym poziomie.
Sobotnie widowisko w Wasilkowie pokazało, że zapotrzebowanie na tego typu luźne spotkania jest ogromne. Formuła sprawdziła się idealnie, dlatego organizatorzy nie zamierzają poprzestawać na jednorazowym zrywie. Już teraz oficjalnie ogłoszono, że w przyszłym roku zmagania zostaną powtórzone! Organizację drugiej edycji Międzygminnych Zawodów Sportowych weźmie na swoje barki gmina Choroszcz, która jako tegoroczny wicemistrz z pewnością postawi poprzeczkę jeszcze wyżej. Pozostaje mieć nadzieję, że do tego czasu urzędnicy ze starostwa powiatowego zdążą kupić dresy i przełamią strach przed sportową rywalizacją.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze