Białostoccy policjanci z Oddziału Prewencji interweniowali w rejonie ulicy Przytorowej, gdzie dwóch nastolatków urządziło sobie skrajnie niebezpieczny „spacer” po torowisku. To, co zaczęło się od zwykłego chodzenia w miejscu niedozwolonym, szybko przerodziło się w działanie, które mogło doprowadzić do katastrofy w ruchu lądowym. Jeden z nastolatków postanowił bowiem sprawdzić swoje siły w roli dróżnika i... przestawił zwrotnicę kolejową. Wszystko zarejestrowały kamery monitoringu.
Wszystko zaczęło się od rutynowej obserwacji systemów zabezpieczających infrastrukturę kolejową. Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei (SOK), monitorujący strategiczne punkty torowiska w Białymstoku, zauważyli na ekranach dwie postacie. Mężczyźni ubrani na ciemno poruszali się po torach w rejonie ulicy Przytorowej, co samo w sobie stanowi wykroczenie i stwarza ogromne zagrożenie dla życia.
Informacja o intruzach natychmiast trafiła do dyżurnego białostockiej policji. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy z Oddziału Prewencji Policji w Białymstoku, którzy patrolowali tę część miasta. Mundurowi musieli działać szybko – obecność osób postronnych na torach czynnych to ryzyko potrącenia przez pociąg, który przy dużej prędkości nie ma szans na nagłe zatrzymanie. Gdy policjanci dotarli na miejsce, zauważyli dwóch młodych mężczyzn, którzy zostali natychmiast zatrzymani i sprowadzeni w bezpieczne miejsce.
W trakcie interwencji na jaw wyszły znacznie poważniejsze fakty niż samo przebywanie w miejscu niedozwolonym. Funkcjonariusze ustalili, że jeden z zatrzymanych 17-latków nie ograniczył się tylko do chodzenia po szynach. Nastolatek ingerował w infrastrukturę techniczną i przestawił zwrotnicę kolejową.
Warto podkreślić, że zwrotnica to kluczowy element torowiska, decydujący o kierunku jazdy pociągów ważących setki ton. Nieautoryzowana zmiana jej położenia mogłaby doprowadzić do skierowania składu na niewłaściwy tor, zderzenia pociągów lub wykolejenia wagonów. Mechanizmy te są projektowane tak, aby obsługiwali je wyłącznie wykwalifikowani pracownicy kolei w oparciu o ścisłe harmonogramy ruchu. „Zabawa” nastolatka mogła mieć skutki tragiczne nie tylko dla niego samego, ale dla setek pasażerów i personelu kolejowego.
Zatrzymani to dwaj 17-latkowie – jeden jest mieszkańcem Białegostoku, natomiast drugi pochodzi z gminy Janów. Obaj byli kompletnie zaskoczeni nagłym pojawieniem się policji i konsekwencjami swojego czynu. Podczas rozmowy z mundurowymi próbowali bagatelizować sprawę. Tłumaczyli, że po prostu wracali ze szkół i postanowili skrócić sobie drogę lub spędzić czas na torach.
Jednak prawdziwe motywy ich działania wyszły na jaw dopiero podczas przesłuchania w jednostce policji. Nastolatkowie przyznali, że przestawienie zwrotnicy nie było przypadkowe. Kierowała nimi – jak to określili – „ciekawość”. Chcieli na własne oczy zobaczyć, jak działają skomplikowane mechanizmy kolejowe i jak funkcjonuje infrastruktura, którą dotychczas widzieli tylko z okien pociągu. Ta nietypowa lekcja techniki zakończyła się dla nich osadzeniem w policyjnym areszcie, gdzie spędzili noc, mając czas na przemyślenie swojego zachowania.
Po wykonaniu niezbędnych czynności procesowych i złożeniu wyjaśnień, młodzi mężczyźni zostali zwolnieni do domów, jednak to nie koniec ich problemów. Sprawa będzie miała swój ciąg dalszy, a o losie nastolatków zadecyduje teraz wymiar sprawiedliwości. Ingerencja w systemy bezpieczeństwa ruchu kolejowego jest traktowana niezwykle poważnie.
Policjanci apelują do rodziców i opiekunów o rozmawianie z dziećmi na temat zagrożeń płynących z przebywania na terenach kolejowych. Tory to nie miejsce na spacery, a tym bardziej na eksperymenty techniczne. Nowoczesne systemy monitoringu oraz czujność funkcjonariuszy SOK i Policji pozwalają na szybkie wykrycie intruzów, ale kluczowa jest świadomość, że jedna nieodpowiedzialna decyzja może zniszczyć życie wielu osobom. Tym razem dzięki szybkiej reakcji białostockich funkcjonariuszy OPP udało się uniknąć najgorszego scenariusza.
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze