Reklama

W Polsce coraz więcej aut ale podlaskie drogi najmniej obciążone w kraju

Najnowsze wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu (GPR) z 2025 roku przynoszą zaskakujące wnioski dla mieszkańców północno-wschodniej Polski. Podczas gdy na większości polskich dróg natężenie ruchu systematycznie rośnie, województwo podlaskie jako jedyne w skali całego kraju odnotowało spadek tego wskaźnika. Dane te są kluczowe dla planowania przyszłych inwestycji oraz zarządzania bezpieczeństwem na naszych trasach. Czy dlatego nasze województwo nie ma szans na kolejne ekspresówki i autostrady zamiast projektów autostradopodobnych? I nadal będziemy mieli gorsze i bardziej niebezpieczne warunki na drogach niż reszta kraju? I skąd ten zaskakujący rezultat?

Podlaskie drogi najmniej obciążone w kraju

Zgodnie z raportem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, średni dobowy ruch roczny (SDRR) w Polsce wzrósł o 10 proc. w porównaniu do pomiarów sprzed pięciu lat. Statystycznie na polskiej drodze krajowej spotkamy 14 880 pojazdów na dobę. Na tym tle Podlaskie prezentuje się niemal komfortowo – średnie natężenie wyniosło tu zaledwie 7 865 poj./dobę. To najniższy wynik w kraju, drastycznie odbiegający od rekordowego województwa śląskiego, gdzie każdego dnia trasami przejeżdża średnio 25 145 pojazdów. Czy to znaczy, że na podlaskich drogach jest pusto, a jedzie się swobodnie, komfortowo i bezpiecznie? Wielu kierowców z regionu złapie się za głowę na taki wniosek. Skąd zatem takie rezultaty badania?

Efekt "ucieczki" transportu na Via Baltica i zamkniętej granicy

Skąd wziął się spadek natężenia ruchu o około 7 proc. w naszym regionie, podczas gdy u sąsiadów z Warmii i Mazur wzrósł on o 11 proc.?. Odpowiedź kryje się w optymalizacji układu komunikacyjnego, a konkretnie w uruchomieniu drogi ekspresowej S61. Międzynarodowy korytarz E-67 (Via Baltica), który wcześniej w całości przebiegał przez podlaskie odcinki S8 i DK8, został skierowany na nową trasę ekspresową. Spowodowało to przesunięcie dużej części ruchu tranzytowego i ciężarowego pomiędzy województwami, co w efekcie odciążyło drogi w sercu Podlasia. Jest i inny powód: przez cały rok 2025 granica polsko-białoruska była zamknięta i ruch drogowy do tego kraju omijał nasz region. Nie było tranzytu przewozów ciężarowych, nie było turystów ani ruchu przygranicznego. Nie było autobusów przywożących Białorusinów.  Tyle, że wyciąganie wniosków z tego badania na wieloletnią przyszłość, w której w końcu wróci normalny ruch drogowy między Polską a Białorusią prowadzi do niebezpiecznych decyzji. Bo kiedy wreszcie wróci tranzyt przez podlaskie na Białoruś, a mieszkańcy zaczną się nawzajem odwiedzać to drogi zaprojektowane na podstawie obecnych badań okażą się dramatycznie nieprzepustowe, ciasne i niebezpieczne. I pojawią się kolejne drogi śmierci jak nazywana jest trasa Białystok - Augustów. Nie mam racji? 

Reklama

Ulga na trasie Białystok – Augustów

Największą zmianę odczuli użytkownicy starej drogi krajowej nr 8. Dzięki nowej trasie S61, natężenie ruchu na odcinku Białystok – Augustów spadło w niektórych miejscach nawet o 60 proc.. Jest to zgodne z ogólnopolską tendencją: kierowcy masowo wybierają drogi najwyższych klas. Ruch na autostradach jest obecnie ponad 2,5-krotnie większy niż na pozostałej sieci dróg krajowych, osiągając poziom 38 518 poj./dobę. W latach 2020–2025 długość dróg ekspresowych w Polsce wzrosła z 2567 do 3444 km, co trwale zmieniło mapę przejazdów. Rzecz w tym, że kiedy wróci tranzytowy ruch na dużą skalę i kraje bałtyckie przywrócą ruch graniczny z Białorusią sytuacja ulegnie drastycznej zmianie. I wówczas trasa S61, którą chwalą się politycy KO i PSL będzie drogową pułapką. 

Sto lat tradycji pomiarowych

Badania natężenia ruchu mają w Polsce niemal stuletnią historię – pierwsze zorganizowane pomiary wykonano już w 1926 roku. Dzisiejszy GPR to jednak znacznie bardziej zaawansowane narzędzie, dostarczające danych do analiz ekonomicznych, środowiskowych oraz planowania rozwoju infrastruktury.

Reklama

Warto więc pamiętać, że choć Podlaskie odnotowało spadek średniego ruchu to inwestycje drogowe w regionie trzeba prowadzić i planować. Zebrane dane tylko z ostatnich lat nie pozwolą mądrze zarządzać bezpieczeństwem na trasach, które wciąż stanowią element ważnych połączeń międzynarodowych, gdzie ruch wzrósł średnio o 19 proc. w skali kraju. Bo kiedy granica zostanie otwarta to ruch wzrośnie radykalnie, a turyści ekspresówkami via Łomża - Suwałki do głównych atrakcji turystycznych województwa na pewno nie dotrą. Nie dojadą też drogami autostradopodobnymi do przejść granicznych. 

A może się założymy?

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/05/2026 23:49
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości