Reklama

Za chwilę poznamy następcę Masłowskiego. To będzie ekstrawertyk, władający angielskim i znający tajniki skautingu

Już tylko dni pozostały do dnia, kiedy Łukasz Masłowski opuści Jagiellonię. Wedle nieoficjalnych informacji na początku przyszłego tygodnia powinniśmy poznać nazwisko następny dyrektora sportowego i jednego z twórców sukcesów Dumy Podlasia. Masłowski w Jagiellonii będzie pracował do 30 czerwca 2026. Kim będzie następca Masłowskiego i jakie scenariusze czekają Jagiellonię?

Masłowski wraca do domu, a Jaga w przebudowie

Wiadomo już, że nowym pracodawcą Masłowskiego będzie łódzki Widzew czyli klub, z którym odchodzący dyrektor Jagi jest związany mocno emocjonalnie. Sam Masłowski pochodzi z tego regionu - jego rodzinne strony to leżąca pod Łodzą Zduńska Wola. Nic dziwnego, że dla niego to powrót do domu.

Poza tym tym klub z Łodzi ma bogatego właściciela, mocarstwowe plany ale ostatni sezon był dla niego wybitnie nieudany. Zamiast walczyć o medale Widzew do ostatniej chwili bronił się przed spadkiem, a Robert Dobrzycki - właściciel i sponsor - wydał krocie na nieudane transfery. Masłowski ma to zmienić.

Reklama

Dyrektor sportowy poinformował władze klubu o planach odejścia z Jagiellonii już na początku 2026 roku, ale wiadomość o tym została ujawniona dopiero w końcu maja - już po zakończeniu sezonu. Nic dziwnego, że wzbudziło to zaniepokojenie w szeregach kibiców Jagiellonii. Zwłaszcza w połączeniu, że Jagę opuszcza z końcem sezonu szereg graczy, którzy odgrywali dużą rolę w zespole brązowych medalistów polskiej ekstraklasy. Jagiellonię opuszczają m. in. Afimico Pululu, Alex Pozo, Bartłomiej Wdowik, Nahuel Leiva, Andy Pelmard, Miłosz Piekutowski. To nazwiska, które mają swoją wagę w Dumie Podlasia i oznaczają, że kolejne okienko transferowe - kolejny już raz - będą decydujące dla bliższej i dalszej przyszłości Jagiellonii. Dotąd  rozbudowa siły Jagiellonii była związana ze skutecznością Masłowskiego i zbudowanego przez niego sztabu skautów oraz sztabu trenerskiego. Odejście głównego architekta w przededniu kolejnej przebudowy żółto-czerwonych musi niepokoić. 

Decydujące chwile 

Choć oficjalnie Jagiellonia ma czas aż do końca czerwca, a w polskiej ekstraklasie zdarzają się przypadki, kiedy kluby działały przez kilka miesięcy bez dyrektora sportowego to w Jagiellonii raczej do tego nie dojdzie. Oczywiście - można sobie wyobrazić sytuację, kiedy to Maciej Szymański będzie pełnił taką rolę przez jakiś czas (to właśnie ten wiceprezes jest - przy wakującym stanowisko prezesa - zarządzającym Jagą), ale Duma Podlasia przyzwyczaiła już do tego, że stawia na profesjonalizm zamiast prowizorki. Dlatego trzeba spodziewać się, że nowe nazwisko pojawi się jeszcze zanim Masłowski oficjalnie opuści Jagiellonię i poznamy je w najbliższych dniach.

Reklama

Na horyzoncie były dyrektor rywali

Nie trzeba nikogo przekonywać, że ddejście Łukasza Masłowskiego to gigantyczna strata dla Jagiellonii. Odpowiadał nie tylko za transfery i budowę kadry, która zachwyciła całą piłkarską Polskę, ale zbudował też system organizacyjno-sportowy odpowiedzialny za obserwację zawodników, wyszukiwanie nowych graczy ale i talentów do Akademii Piłkarskiej. Masłowski naciskał też na jak najszybszą budowę infrastruktury sportowej, gdzie znalazłaby się właśnie akademia. Zostawia zatem po sobie w Jagiellonii gotowe schematy działania i rozwiązania organizacyjne. Tyle, że nie wiadomo jak sprawnie będą one działały bez swojego twórcy.

Kto wejdzie w jego buty? Choć na liście życzeń przewijały się zagraniczne opcje, jak chociażby Jiri Rosicky (brat słynnego Tomasa), to Jagiellonia prawdopodobnie postawi na polskie rozwiązanie. Zwłaszcza, że z tym kandydatem nie toczyły się intensywne rozmowy. 

Reklama

Jak wynika z najnowszych doniesień medialnych (m. in. portalu goal.pl), na głównego faworyta wyrósł Radosław Kucharski. To postać doskonale znana w polskiej piłce – w przeszłości przez lata budował potęgę Legii Warszawa, a obecnie pełni funkcję dyrektora sportowego w Wiśle Płock. Niektóre źródła zbliżone do klubu sugerują nawet, że jego oficjalne ogłoszenie przy Słonecznej to już tylko kwestia dni.

Inne nazwisko, które jest też prawdopodobne to 45-latni Piotr Kosiorowski, który niedawno rozstał się z Polonią Warszawa. Ten były gracz Czarnych Koszul rozstał się z klubem z Konwiktorskiej 30 maja i w zasadzie nie byłoby przeszkód, aby trafił na Jurowiecką. Nieco bardziej skomplikowaną sytuację ma Jarosław Gambal, któremu nie po drodze było z nowymi władzami Cracovii. Według Tomasza Włodarczyka z Meczyków to właśnie 37-letni szef skautów z Pasów jest najbliżej porozumienia z władzami Dumy Podlasia. Tyle, że już w poniedziałek (15 czerwca) Raków ogłosił, że Gambal wraca do Częstochowy, a to oznacza, że temat dołączenia do ekipy żółto-czerwonych stał się nieaktualny. 

Reklama

Najwięcej do powiedzenia w sprawie następcy Masłowskiego ma ostatecznie Wojciech Strzałkowski, większościowy właściciel Jagiellonii i zarazem szef Rady Nadzorczej. Przy wakacie prezesa klubu to do niego należy decydujące słowo. Dotąd biznesmen miał dobrego nosa do współpracowników, a w ostatnich dniach jego aktywność była trochę mniejsza z powodu drobnych problemów zdrowotnych, które jednak ma już za sobą.  

Kogo szuka Strzałkowski?

Wymagania stawiane przed nowym szefem pionu sportowego są niezwykle wyśrubowane. Kulisy poszukiwań w rozmowie z mediami zdradził jeden z właścicieli Jagiellonii, Wojciech Strzałkowski. Idealny kandydat musi posiadać bardzo szerokie kontakty menedżerskie w kraju i za granicą, mieć bogate doświadczenie w zarządzaniu skautingiem oraz płynnie posługiwać się językiem angielskim.

Reklama

Co ciekawe, Strzałkowski zaznaczył, że klub szuka... ekstrawertyka – osoby, która gestem, postawą i ekspresją potrafi pokazać swoje emocje. Mimo tego, że cechy wskazane przez Strzałkowskiego wzbudziły trochę żartów internautów to profil osobowościowy jest mocno przemyślany. Masłowski uchodził trochę za introwertyka, a wpasowanie się w zżyte już grono sztabowców Jagi będzie musiało nastąpić z dnia na dzień, bo czasu do startu przygotowań jest naprawdę niewiele.

Raczej wykluczony jest awans w rolę następcy Masłowskiego Grzegorza Mańkowskiego. Ten związany z Jagiellonią niezwykle utalentowany szef skautów klubowych ma na swoim koncie wypatrzenie kilku niezwykle cennych graczy dla białostockich sukcesów na czele z Afimico Pululu. Doskonale zna struktury klubu, a niedawno, wraz z wiceprezesem Maciejem Szymańskim, ukończył elitarny kurs dla dyrektorów sportowych w szkole trenerów PZPN. Awans Mańkowskiego gwarantowałby płynność i brak rewolucji w trwających już procesach transferowych. Tyle, że Strzałkowski w wywiadzie wskazał, że widzi inną rolę dla Mańkowskiego i planuje dołożenie dodatkowych kompetencji dla szefa skautów. Szef Rady Nadzorczej chce też trochę przebudować struktury organizacyjne Jagiellonii. 

Reklama

Letnie okienko już zaplanowane, zima będzie testem prawdy

Niezależnie od tego, kto ostatecznie podpisze kontrakt, nowego dyrektora czeka ekstremalnie trudne zadanie. Co prawda letnie listy transferowe na poszczególne pozycje zostały już przygotowane pod koniec lutego przez Masłowskiego i pion skautingowy, ale nowy szef może mieć zupełnie inną wizję budowy zespołu. Brak informacji o nowych zawodnikach, którzy dołączą do pierwszej drużyny, która już 22 czerwca zacznie przygotowania, nieco niepokoi, ale nieoficjalne informacje z Jurowieckiej wskazują, że lada chwila to się zmieni. 

Prawdziwym sprawdzianem i testem autorskim dla nowego dyrektora będzie dopiero zimowe okienko transferowe. Dlatego też nowy architekt Jagiellonii na starcie będzie musiał otrzymać od kibiców i opinii publicznej ogromny kredyt zaufania.

Reklama

A kto Waszym zdaniem powinien budować nową Jagiellonię? Przed nami kluczowe dni dla przyszłości mistrzowskiej drużyny z Białegostoku. 

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/06/2026 15:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości