Nie powiodło się koszykarzom białostockich Żubrów. Ekipa Kamila Piechuckiego w ostatnim meczu pierwszej rundy I ligi koszyków przegrała we własnej hali z wyżej notowanym rywalem - GKS Tychy. I choć przegrana ujmy białostoczanom nie przynosi, bo goście od lat należą do ścisłej czołówki to miejscowi opuszczali parkiet rozgoryczeni. Żubry przez niemal cały mecz prowadzili wyrównaną walkę i mogli pokusić się o zwycięstwo. O przegranej zadecydowały błędy w końcówce: głupie straty i niecelne rzuty.
Początek meczu nie zapowiadał wyrównanej walki: to goście po 2 minutach prowadzili już 8:0 i wydawało się, że ekipa z Górnego Śląska będzie kontrolowała spotkanie. Białostoczanie pudłowali i przegrywali walkę na tablicach. Białostoczanie poderwali się jednak do walki: zaczęli trafiać Witalij Kowalenko, Myles Douglas i Samajae Haynes-Jones. Kiedy w 6 minucie meczu Żubry prowadziły już 14:8 zdobywając z rzędu czternaście oczek trener gości wziął czas, aby opanować kryzys w swojej ekipie. Poskutkowało: przewaga Żubrów stopniała, ale nadal to białostoczanie nadawali ton grze i zakończyli pierwszą kwartę prowadzeniem 19:16.
Początek drugiej kwarty należał do Żubrów: miejscowi po osobistych Romana Janika i lay-upie Mateusza Itricha wygrywali już 23:16. Niestety w połowie kwarty trafienia Szymona Kiwilisza i Mateusza Szczypińskiego (za 3) sprawiły, że na tablice pojawił się remis 25:25. Żubry raz jeszcze odskoczyły, ale końcówka kwarty należała do gości, którzy wykorzystywali błędy w rozegraniu i niecelne podania m. in. Douglasa i zakończyli I połowę prowadzeniem 34:31.
Początek drugiej odsłony to naprawdę dobra gra Żubrów, które już po trzech i pół minucie jej trwania znów wyszli na prowadzenie dzięki trójce Douglasa (39:38). Potem długo trwała wyrównana walka punkt za punkt i przed ostatnią kwartą pudła tyszan sprawiły, że po trafieniach Janika i Haynesa-Jonesa Żubry prowadziły 53:50.
Czwarta kwarta zapowiadała się pasjonująco. Żubry - jak dotąd - imponowały końcówkami i zazwyczaj w IV kwarcie potrafiły iść za ciosem. A w sobotnie popołudnie białostoczanie cały czas rywalizowali jak równy z równym ze znacznie wyżej notowaną ekipą. Wprawdzie GKS przybył na Podlasie z serią trzech przegranych, ale to właśnie ta drużyna była zdecydowanym faworytem tego meczu. Żubry dość długo utrzymywały przewagę minimalną przewagę (55:52, 57:54). Gdyby przy stanie 60:54 z otwartej pozycji trafił Kowalenko i białostoczanie odskoczyliby na 7 oczek to ten mecz mógł się potoczyć inaczej. Niestety Ukrainiec chybił, a zaraz potem niezawodny dotąd Haynes-Jones źle podał i przyjezdni wyrównali. 60:60! Kolejne niecelne podania i kontry Kiwilsza sprawiły, że to goście wyszli na prowadzenie 65:60. Wtedy jednak show dał Cezary Karpik. Zachował się jak prawdziwy lider: najpierw trafił trójkę, a potem zakończył akcję lay-upem, przy której był faulowany. Otrzymał więc dodatkową szansę na dodatkowy osobisty, który również trafił i Żubry wyszły na prowadzenie 66:65. Goście odpowiedzieli trójką Mateusza Szczypińskiego, ale Karpik został sfaulowany i dwukrotnie trafił z osobistych (68:68). Potem Sebastian Bożenko wszedł jak w masło pod białostocki kosz i zakończył lay-upem znowu uzyskując prowadzenie dla gości. W odpowiedzi Haynes-Jones spudłował za 3. Przy zbiórce sfaulowany został jednak Douglas, który dwa osobiste zamienił na punkty. I tak dwie minuty przed końcem był remis 70:70. Niestety wtedy właśnie gospodarzy zawiodły nerwy. Najpierw Bożenko nie trafił za trzy, Janik zebrał, ale źle podał i piłka wyszła poza boisko. Potem faul Douglasa dał szanse Bożenko, który dwukrotnie wykorzystał osobiste. 47 sekund przed końcem Karpik niecelnie podał, co skończyło się przejęciem piłki przez GKS, a akcję zakończył dobitką Adamczak (74:70). Było jeszcze 26 sekund i Żubry miały jeszcze szansę na odwrócenie losów spotkania. Niestety Douglas nie trafił z półdystansu, a jego Samajae popełnił faul i dwa rzuty osobiste wykorzystał Tomasz Śnieg (76:70). 11 sekund przed końcem desperacką próbą rzutu za 3 próbował ratować sytuację Janik, ale spudłował i było po meczu.
Sędziowali: Rafał Zuchowicz, Paweł Wójcik, Marcin Ławnik. Widzów: 390.
Żubry: Samajae Haynes-Jones 14, Cezary Karpik 10, Myles Douglas 27, Krystian Tyszka 2, Witalij Kowalenko 7, Karol Kutta 0, Roman Janik 4, Łukasz Klawa 2, Mateusz Itrich 4, Bartosz Proczek 0.
Tychy: Mateusz Dziemba 14, Tomasz Śnieg 8, Mikołaj Adamczyk 2, Szymon Kiwilsza 13, Michał Lis 5, Sebastian Bożenko 18, Kajetan Kuczawski 7, Konrad Dawdo 2, Mateusz Szczypiński 7.
Pozostałe wyniki 17. kolejki: OPTeam Energia Polska Resovia - Miners Katowice 101:102, Enea Abramczyk Astoria Bydgoszcz - Solvera Sokół Łańcut 113:81, Kotwica Port Morski Kołobrzeg - KSK Qemetica Noteć Inowrocław 77:68.
Mecze PGE Spójnia Stargard - WKK Active Hotel Wrocław, Weegree AZS Politechnika Opolska - Novimex Polonia 1912 Leszno, ŁKS Coolpack Łódź - KKS Polonia Warszawa, Enea Basket Poznań - SKS Fulimpex Starogard Gdański - 4 stycznia.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie