Reklama

Białystok solidarny z Poczobutem

Wieczorne spotkanie w środę (10 czerwca) w centrum Białegostoku pod pomnikiem ks. Jerzego Popiełuszki zamieniło się w poruszającą manifestację wdzięczności i determinacji. Andrzej Poczobut — dziennikarz, działacz polskiej mniejszości na Białorusi i wieloletni więzień sumienia — dziękował białostoczanom za lata wsparcia. Podkreślił, że walka o wolność i demokrację wciąż trwa, a solidarność jest siłą, która przenosi przez mury.

Podziękowania, które niosły się echem

Andrzej Poczobut, uwolniony po 1859 dniach za kratami, stanął w środę na skwerze przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki — miejscu, gdzie przez 5 lat: - co miesiąc - białostoczanie, Polacy z Białorusi i białoruscy uchodźcy polityczni domagali się jego uwolnienia. W tle znajdował się specjalny kubik ze zdjęciem Poczobuta, symbolem wytrwałości lokalnej wspólnoty, której cierpliwość i konsekwencja okazały się darem bez ceny.

- Wiedziałem o tych wiecach. One dodawały mi sił w więzieniu i utwierdzały, że nie jestem sam — mówił Poczobut kilkakrotnie nagradzany oklaskami.

Reklama

Dziękował mieszkańcom, władzom miasta i regionu oraz ludziom, którzy od lat wspierają Związek Polaków na Białorusi. W jego słowach nie było patosu, była rzeczowość i wdzięczność człowieka, który wie, ile kosztuje każda doba w celi.

Głosy diaspory i sąsiadów

Pod monument przybyli nie tylko białostoczanie. Byli Białorusini, którzy uciekli do Polski po fali represji po sfałszowanych wyborach w 2020 roku, i Polacy z Grodzieńszczyzny, którzy ocaleli przed prześladowaniami, ale zapłacili cenę wykorzenienia. Na skwerze wybrzmiewał wspólny język doświadczeń — nitka łącząca pamięć o 25 dniu każdego miesiąca, gdy spotykano się tutaj w imię wolności, ze współczesną opowieścią o nadziei. Głos zabierali przedstawiciele środowisk polonijnych, m.in. Anna Kietlińska, przypominając, że wsparcie dla Związku Polaków na Białorusi było i pozostaje systematyczne. Obecny był również Robert Tyszkiewicz, polityk od lat zajmujący się sprawami wschodnimi, który wskazał, że symboliczne zwycięstwa muszą prowadzić do konkretnych działań na forum międzynarodowym.

Reklama

Solidarność jako codzienna praktyka

Poczobut wielokrotnie wracał do jednego słowa: solidarność. Nie jako hasło, ale jako praktyka dnia powszedniego.

- Solidarność to listy, które docierają za mury. To lampki, które zapalacie 25 dnia miesiąca. To wsparcie dla rodzin, które zostały bez ojców i matek. To decyzja, że nie odwracamy wzroku — podkreślał.

Zatrzymał się też przy sensie pamięci historycznej, za którą był karany: mówieniu prawdy o 1939 roku czy o powojennych represjach. W jego narracji pamięć nie jest pretekstem do sporu, ale fundamentem uczciwej rozmowy o państwie i prawie.

Reklama

- Kiedy nazywasz rzeczy po imieniu, zaczynasz odzyskiwać wolność — mówił.

Ten ton rezonował szczególnie wśród młodych słuchaczy, którzy przyszli z biało-czerwono-białymi wstążkami — symbolem niepodległej Białorusi.

Walka trwa — zadania na jutro

Choć radość z uwolnienia Poczobuta była autentyczna, nikt nie miał złudzeń: to nie koniec, lecz etap. Na Białorusi wciąż przebywają w więzieniach i koloniach karnych setki osób skazanych za poglądy. Uczestnicy spotkania mówili o permanentnej mobilizacji — kontynuacji lokalnych akcji, wsparciu prawnym i psychologicznym dla rodzin więźniów, nacisku dyplomatycznym i sankcyjnym oraz o dokumentowaniu każdego przypadku represji.

Reklama

- Wolność jest procesem, nie momentem. Tak jak mury pękają od powtarzającego się uderzenia, tak system pęka od powtarzającej się solidarności — akcentował Poczobut.

Wskazał też na odpowiedzialność nas wszystkich: mediów, samorządów, organizacji społecznych i zwykłych mieszkańców. To dzięki ich konsekwencji, cierpliwości i wrażliwości możliwe było to spotkanie — bez krat i nadzorców.

Most Białystok–Grodno

Skwer przy pomniku Popiełuszki stał się mostem: między Grodnem i Białymstokiem, między minionymi pikietami a jutrzejszymi inicjatywami, między prywatnym cierpieniem a publiczną nadzieją. Na twarzach uchodźców widać było ulgę i napięcie, które wciąż nie odpuszcza — bo wielu bliskich pozostaje po tamtej stronie. Mimo to słychać było deklaracje:

Reklama

- Będziemy przychodzić 25 dnia miesiąca, będziemy pisać listy, będziemy wspierać.

Dla Białegostoku to także test dojrzałości: utrzymać tempo i jakość wsparcia, zadbać o miejsca pracy, edukację i kulturę, które pomieszczą doświadczenia przybyszów i pamięć o ich walce.

Środowe spotkanie z Poczobutem to żywy dowód, że lokalna wspólnota może realnie wpływać na bieg spraw po drugiej stronie granicy. Słowa Andrzeja Poczobuta o solidarności wybrzmiały jak program działania: konsekwencja zamiast fajerwerków, pamięć zamiast zapomnienia, praca zamiast gestów. Walka o demokrację na Białorusi trwa — a Białystok, który przez lata „świecił światłem” pod pomnikiem ks. Popiełuszki, nie gasi go teraz, gdy jeden z więźniów sumienia odzyskał wolność. Przeciwnie: podaje dalej.

Reklama

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/06/2026 13:21
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości