Futsaliści Jagiellonii Białystok nie sprawili niespodzianki w wyjazdowym starciu Futsal Ekstraklasy. W niedzielne popołudnie białostoczanie musieli uznać wyższość utytułowanego Rekordu Bielsko-Biała, przegrywając 2:5. O losach meczu zadecydowała pierwsza połowa.
Spotkanie w hali przy ul. Startowej rozpoczęło się dla białostoczan w najgorszy możliwy sposób. Nie upłynęła jeszcze pierwsza minuta gry, a Paweł Budniak wykończył zespołową akcję Rekordu. W 8. minucie na 2:0 podwyższył Edgar Varela po potężnym uderzeniu w samo okienko bramki strzeżonej przez Jurija Kozaczenko.
Końcówka pierwszej odsłony to całkowita dominacja gospodarzy, którzy oddali łącznie aż 22 strzały na bramkę „Jagi”. W 19. minucie najpierw trafienie zanotował wychowanek białostockich klubów Grzegorz Haraburda, a chwilę później po przechwycie wynik na 4:0 do przerwy ustalił Michał Marek.
Po przerwie Jagiellonia wyszła na parkiet z mocnym postanowieniem odrabiania strat. Już w 25. minucie Cristian Neme pokonał bramkarza gospodarzy Michała Kałużę na raty, co potwierdziła analiza wideo. Druga część gry obfitowała w twardą walkę, a gospodarze nieco zwolnili tempo.
W 36. minucie piątego gola dla bielszczan zdobył ponownie Budniak, dobijając uderzenie Mikołaja Zastawnika. W samej końcówce goście zdecydowali się na wycofanie bramkarza, co przyniosło drugie trafienie dla Jagiellonii autorstwa Pedro Papagaio, ustalające wynik meczu na 2:5.
Porażka w Bielsku-Białej potwierdziła, jak trudny sezon czeka białostockich futsalistów. Jagiellonia ma na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo w rozgrywkach i znajduje się w dolnych rejonach tabeli Futsal Ekstraklasy.
Przed sztabem szkoleniowym i zawodnikami z Białegostoku czas na analizę błędów i przygotowania do kolejnych ligowych pojedynków, w których punkty będą niezwykle cenne.
Oglądaliście niedzielny mecz futsalowej Jagiellonii? Jak oceniacie szanse białostoczan na przełamanie w kolejnych kolejkach? Dajcie znać w komentarzach!


PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze