Szpital w Choroszczy nie musi płacić za ogrzewanie. I wcale nie jest to dobra wiadomość, bo gmina Choroszcz wypowiedziała szpitalowi umowę na dostarczanie energii. Powód – szpital od miesięcy za energię nie płaci. No i gmina, choć nie biedna, powiedziała: dosyć! Skąd ZOZ ma znaleźć kilka milionów złotych? Podpowiadamy: najpierw trzeba zadzwonić po radę do Babci Kryzysi. Ona ma telefon do wojewody, a on do premiera. Premier Tusk na pewno ulituje się nad marznącymi pacjentami i personelem. To ludzki człowiek. Ostatecznie można jeszcze negocjować zarobki z lekarzami. No dobra, to był żart.
A propos, jak tam u was z ogrzewaniem na zimę? Też zostaliście wrobieni w palenie peletem? Następnym razem nie wierzcie w żadne programy unijne. Niedługo i tak gaz wróci do łask. Ten ruski sprzedawany przez Niemców.
Zaprzyjaźnione z naszą redakcją bobry z Ignatek przebąkują coś o nowej pięknej inwestycji na rogu Włókienniczej i Poleskiej. Dokładnie w tym miejscu, gdzie stoi taki mały, drewniany domek, który wziął i się spalił w ubiegłym tygodniu. Naprawdę dziwne, że stał tak długo, bo miejsce dla białostockiego dewelopera wręcz wymarzone. Ale teraz to już będzie dużo łatwiej o budowę, no bo co można zrobić ze spalonym domkiem? Tylko rozebrać.
Cisza nocna na kolei. Tory, zrobione, stacje nowiutkie, połączeń więcej, ale wciąż Białystok bez nocnych pociągów. Ostatni z Warszawy będzie odjeżdżać przed 21, ostatni z Białegostoku – o 20:19. W tym kontekście powiedzenie „chodzić spać z kurami” nabiera głębszego sensu. Podobno w Polsce pociągi jeżdżą całą noc i na przykład z wieczornego koncertu albo przedstawienia w stolicy można jeszcze tego samego dnia wrócić do domu. Niesamowite! Nam pozostają misie na ulicach, murale z ogórkami, teatr z policjantem na czele i Babcia Kryzysia.
Tym razem nic nie napiszemy o Stefanie Krajewskim, bo gwiazdą tego resortu stał się były zastępca pana Stefana, czyli Michał Kołodziejczak. Nie napiszemy nic o naszym ulubionym ministrze, bo on nic nie wiedział o narkotykach, molestowaniu, przemocy, atakach furii swego zastępcy. Przecież wiceministrem pan Michał był tylko 18 miesięcy. W ciągu półtora roku nie można się zorientować, że podwładny jest niebezpiecznym psycholem.
Wiedzeni troską o bezpieczeństwo, a bezpieczeństwo teraz jest na czasie, postanowiliśmy i my, jako redakcja Podlaskiej Kroniki Towarzyskiej dołożyć swoją cegiełkę do budowania społecznej odporności (nie wiemy dokładnie, o co w tym chodzi, ale władza tak mówi). Dlatego zdecydowaliśmy o ujawnieniu stanu naszych kieszeni pod kątem bezpieczeństwa i solidarnie wyłożyliśmy ich zawartość na redakcyjny stół. Okazało, że i wśród nas są osoby zagrażające ładowi publicznemu, a zwłaszcza dzielnym policjantom. Ujawniliśmy mianowicie korkociąg oraz jeden pistolet. Co prawda, właściciel pierwszego zarzekał się, że to na własne potrzeby, a drugiego, że to tylko plastikowa zawieszka do kluczy, ale i tak postanowiliśmy złożyć odpowiedni meldunek naszej walczącej o demokrację policji. Niestety, nie było komu przyjąć obywatelskiego doniesienia, bo wszyscy funkcjonariusze pojechali w delegację do stolicy. Pewnie szukają noży.
KAT
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze