Reklama

Czy lotnisko Krywlany stanie się powodem wielkiego finansowego fiaska?

Sprawa rozbudowy białostockiego lotniska Krywlany przypomina tasiemiec, w którym z każdym nowym sezonem obietnice władz miejskich stają się coraz bardziej odrealnione. Mieszkańcy Białegostoku od lat słyszą płomienne zapowiedzi o lądujących pasażerskich samolotach, tymczasem realia okazują się zupełnie inne. Dzisiaj pytania o przyszłość tej kluczowej inwestycji stają się jeszcze bardziej palące. Radni Prawa i Sprawiedliwości, Henryk Dębowski oraz Jacek Krzysztof Chańko, postanowili przeciąć falę niedomówień i oficjalnie zażądali od prezydenta Tadeusza Truskolaskiego konkretów. Czy wizje roztaczane przez magistrat mają jakiekolwiek pokrycie w rzeczywistości, czy też mieszkańcom grozi ponoszenie ogromnych kosztów bez żadnych wymiernych efektów?

Groźba blokady lotów pasażerskich do 2035 roku

Kluczowym wątkiem, który wywołuje najwięcej kontrowersji, są warunki unijnego dofinansowania. Z ustaleń i dociekań wynikają niepokojące sygnały, że przyznane wsparcie finansowe może wiązać się z zakazem zwiększania skali cywilnych lotów komercyjnych. To oznaczałoby pełną paraliżującą niespójność – z jednej strony prezydent Truskolaski obiecuje regularne połączenia pasażerskie, a z drugiej podpisuje dokumenty, które mogą zablokować rozwój infrastruktury pasażerskiej aż do 2035 roku. Radny Henryk Dębowski stanowczo domaga się wyjaśnienia, jakich dokładnie obszarów dotyczy to ograniczenie, jak będzie egzekwowane i czy istnieje ryzyko, że w przypadku uruchomienia cywilnych połączeń miasto będzie musiało zwracać wielomilionowe dotacje. Bez przedstawienia pełnych opinii prawnych oraz pisemnych stanowisk instytucji zarządzających programem, trudno mówić o odpowiedzialnym zarządzaniu miejskim budżetem.

Las przeszkód i przedłużająca się wymiana gruntów

Inwestycja w Krywlany od samego początku utknęła w gąszczu problemów formalnych i przyrodniczych. Największym symbolem miejskiej nieudolności jest słynny las stanowiący przeszkodę lotniczą, który drastycznie skraca użyteczność wybudowanego pasa startowego. Aby w pełni wykorzystać potencjał lotniska, konieczna jest zamiana gruntów z Lasami Państwowymi oraz wycinka drzew na obszarze sięgającym około 80 hektarów. Radni PiS żądają ujawnienia dokładnego harmonogramu prac, kosztów procedury kompensacyjnej oraz informacji, na jakim etapie znajduje się wniosek składany do Nadleśnictwa Dojlidy. Bez usunięcia tych przeszkód wybudowany pas startowy pozostanie jedynie kosztowną pomnikiem miejskich zaniechań, a znowu ucierpią na tym mieszkańcy oczekujący sprawnego transportu.

Reklama

Wojskowe plany a brutalne zderzenie z rzeczywistością

W obliczu trwającej wojny na Ukrainie i geopolitycznego położenia Białegostoku, sprawa obronności i wykorzystania lotniska do celów wojskowych staje się kwestią priorytetową. Władze miasta chętnie głośno deklarują chęć współpracy z Ministerstwem Obrony Narodowej, jednak radni Prawa i Sprawiedliwości pytają o konkretne ustalenia. Czy Ministerstwo Obrony Narodowej w ogóle wyraziło oficjalne zainteresowanie stacjonowaniem samolotów wojskowych na Krywlanach? Jak dotąd brak jasnych informacji, czy miasto posiada jakąkolwiek spójną koncepcję współużytkowania pasa przez samoloty cywilne i wojskowe. Pytania dotyczą także zasad pierwszeństwa operacji lotniczych oraz tego, czy wojsko zamierza w ogóle dorzucić się do kosztów rozbudowy i utrzymania obiektu.

Miliony z budżetu miasta bez gwarancji powodzenia

Niezwykle istotnym elementem interpelacji są finanse i koszty, które docelowo spadną na barki podatników. Radni Henryk Dębowski i Jacek Krzysztof Chańko domagają się precyzyjnego podliczenia wszystkich wydatków poniesionych na Krywlany od 2015 roku oraz przedstawienia szczegółowych prognoz dotyczących rocznego utrzymania lotniska po rozbudowie. Duże wątpliwości budzi planowane powołanie wspólnej spółki ze stroną wojewódzką, która miałaby zarządzać obiektem. Przed jakimkolwiek głosowaniem w tej sprawie radni PiS żądają przedstawienia projektu umowy spółki, rzetelnego biznesplanu oraz symulacji przyszłych dopłat z budżetu miasta. Białostoczanie mają pełne prawo wiedzieć, na jakie ryzyko wystawia ich obecna władza i czy deklarowane terminy uruchomienia lotów mają jakiekolwiek uzasadnienie w rzetelnych analizach rynku i rozmowach z przewoźnikami.

Reklama

Krzysztof Pietrzykowski

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/10/2026 14:58
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama