Reklama

IV liga: podsumowanie 21 kolejki i przedświąteczna zapowiedź

Wiosna piłkarska zaczęła się na całego. Do sensacji doszło w Zambrowie, gdzie liderująca Olimpia przegrała u siebie z Ruchem Wysokie Mazowieckie 1:2. Pierwszej wiosennej porażki doznał zespół Tura Bielsk Podlaski, który uległ Warmii Grajewo. Bardzo skutecznie zagrali zawodnicy MOSP Białystok, którzy wygrali wysoko z Supraślanką Supraśl aż 5:0.

26 marca (czwartek)

Nokaut nad Nettą

Wissa Szczuczyn wreszcie powitała wiosnę. W inauguracji nie pozostawiła złudzeń Sparcie Augustów wygrywając na wyjeździe aż 6:0. Od pierwszego gwizdka spotkanie toczyło się pod dyktando gości, którzy w pełni kontrolowali przebieg gry i raz za razem stwarzali groźne sytuacje pod bramką rywali. Do przerwy przyjezdni prowadzili 2:0 ale po zmianie stron ich dominacja stała się jeszcze bardziej wyraźna, a worek z bramkami rozwiązał się na dobre. Strzelecki festiwal rozpoczął Vadym Voronchenko, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców (raz z karnego), a oba gole zdobył jeszcze w I połowie. Dwa trafienia dołożył również skuteczny Camilo Peñaranda, a po jednym golu zdobyli Wiktor Walczak oraz Łukasz Tercjak. Choć końcowy rezultat robi ogromne wrażenie, mógł być on jeszcze wyższy, gdyby szczuczynianie zachowali więcej zimnej krwi w kilku dogodnych okazjach. Dla Sparty to bolesna lekcja futbolu – zespół z Augustowa wciąż pozostaje bez zwycięstwa i coraz mocniej grzęźnie na dnie tabeli. A Wissa? Potwierdziła, że wiosną będzie groźna. 
Wissa w sobotę podejmie u siebie podrażnionego porażką lidera: Olimpię Zambrów, a augustowska Sparta również w sobotę wybiera się do Krynek na mecz z LZS.

Sparta Augustów - Wissa Szczuczyn 0:6 (0:2). Bramki: Vadym Voronchenko 35-karny, 45+1, Wiktor Walczak 52, Camilo Penaranda 54, 59, Łukasz Tercjak 63. Żółte kartki: Adam Zamojski, Fedir Maslov (Sparta),Filip Sawicki, Wiktor Walczak (Wissa). Sędziował: Dawid Deptuła.  
Sparta: Vladyslav Krymskyi - Adam Zamojski (60 Szymon Tuttas), Emilio Nevarez, Paweł Sobolewski, Ernest Poźniak, Sebastian Sienkiewicz, Darec Funke, Patryk Sobolewski (55 Kornel Boruciński), Jacob Supron, Daniel Kruza, Stanislav Kochan (46 Fedir Maslov). 
Wissa: Denys Kravchuk - Adrii Chaika, Vadym Voronchenko (67 Filip Sawicki), Wiktor Walczak, Paweł Adamiec (70 Sebastian Gomez), Dariusz Korytkowski, Yehor Skorino (60 Damian Zaczkowski), Kacper Poreda (65 Rafał Trzonkowski), Jesus Mosquera, Andreas Penaranda (60 Łukasz Tercjak), Olekandr Dziuba.

Reklama

28 marca (sobota) 

Czarni na zwycięskiej ścieżce

Tak jak zapowiadał trener Mateusz Woroniecki - po wysokiej porażce z liderem z Zambrowa - Czarni wrócili na drogę zwycięstw. Przypomnijmy - szkoleniowiec mówił, że mimo przegranej jest zadowolony ze swoich graczy i odpłacili mu oni za dobre słowa wyjazdową wygraną z Michałowem. Goście wyszli na prowadzenie w 20 minucie po trafieniu niezawodnego Cezarego Łuczaka (5 gol w tym sezonie, a 3 wiosną). Michałowo jednak nie poddało się: w 56 minucie gospodarze wrócili do gry po trafieniu Damiana Grabowskiego. Obie ekipy miały swoje okazje, ale czas biegł nieubłaganie i kiedy wydawało się, że padnie remis Czarni zadali dwa ciosy: najpierw w 89 minucie Rafał Kałłaur pokonał Kubę Kondrusiewicza, a potem - w czwartej doliczonej minusie gry - gola strzelił Dawid Turel. 

"Po prowadzeniu 1:0 do przerwy wiedzieliśmy, że rywale będą chcieli wrócić do gry – i tak się stało. Jednak pokazaliśmy charakter i do samego końca walczyliśmy o zwycięstwo" - napisali Czarni po wygranym meczu. 

Reklama

Ekipa z Michałowa zaliczyła drugą przegraną i teraz czeka ją arcytrudny wyjazdowy mecz z Ruchem Wysokie Mazowieckie (czwartek, 2 kwietnia), a Czarni zagrają w Białymstoku z rozpędzonym MOSP-me Białystok (4 kwietnia, 15.00 na Świętokrzyskiej). 

KS Michałowo - Czarni Czarna Białostocka 1:3 (1:0). Bramki: Damian Grabowski 56 - Cezary Łuczak 20, Rafał Kałłaur 89, Dawid Turel 90+4. Żółte kartki: Joachim Witoszko, Przemysław Panek, Wiktor Szepietowski (Michałowo), Sebastian Stepańczenko, Jakub Gołdowski, Maciej Stolarewski (Czarni). Sędziował: Paweł Kostko. 
KS: Jakub Kondrusiewicz - Łukasz Wojciechowski, Przemysław Panek, Mateusz Bohdziel (60 Karol Chrzanowski), Jan Zysik - Joachim Witoszko (59 Jakub Podbielski), Damian Grabowski, Wiktor Szepietowski, Franciszek Klimowicz (50 Kamil Trofimczuk)- Kacper Szadłowski, Łukasz Roszkowski. 
Czarni: Filip Suchocki - Bartosz Gliński, Dawid Drozdowski, Maciej Stolarewski, Mateusz Szuchnicki, Jakub Wynimko, Rafał Kałłaur, Jakub Gołdowski (90+4 Mateusz Trosko), Miłosz Hołowacz (71 Sebastian Stepańczenko) - Siwicki, Cezary Łuczak (81 Dawid Turel).

Reklama

Pionier odczarował wiosnę

Pionier Brańsk wreszcie odczarował piłkarską wiosnę. Ekipa Przemysława Masłowskiego wreszcie zapisała na swoim koncie zwycięstwo w tej rundzie. Początek meczu jednak tego nie zapowiadał. Wręcz przeciwnie: wydawało się, że wiosenny koszmar brańszczan trwa, bo goście objęli prowadzenie po trafieniu Jakuba Piaseckiego w 16 minucie. Pionier zszedł na przerwę przegrywając, ale w drugiej połowie gospodarze (Pionier grał to spotkanie w Czartajewie) dał popis skuteczności i pomysłowości. Przełom nastąpił w 53 minucie, kiedy to brańszczanie wrzucili wyższy bieg zdobywając pięć bramek przez 23 minuty gry. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Mateusz Jambrzycki (ósme i dziewiąte trafieni), a po jednym trafieniu dołożyli Karol Styś (15 gol), Tymoteusz Kulik (11 gol) oraz Paweł Zabrocki. Goście nie kryli rozczarowania postawą zespołu po zmianie stron.

„Pierwsza połowa była taka, jak być powinna, a po przerwie coś się posypało” – czytamy w mediach społecznościowych klubu ze Śniadowa. Dzięki tej wygranej Pionier awansował na 3 miejsce w ligowej tabeli. 

Reklama

Pionier wybiera się teraz na mecz do Krypna (sobota, 16.00), gdzie zagra z Krypnianką. A Śniadowo o drugie wiosenne zwycięstwo zawalczy u siebie z Orłem Kolni (sobota, 15.00). 

Pionier Brańsk - KS Śniadowo 5:1 (0:1). Bramki: Mateusz Jambrzycki 53, 69, Karol Styś 61, Tymoteusz Kulik 72, Paweł Zabrocki 76 - Jakub Piasecki 16. Żółta kartka: Jacek Dzienis (Pionier). Sędziował: Adrian Bazylewski. 
Pionier: Marcin Mirończuk - Cezary Piesiecki (42 Tymoteusz Kulik), Piotr Kosiński, Jacek Dzienis, Paweł Zabrocki, Mateusz Jambrzycki, Andrzej Kosiński (73 Kamil Żur), Eryk Kajewski (46 Damian Miłosiewicz, Paweł Zawadzki, Karol Styś (68 Grzegorz Górski), Karol Kosiński. 
Śniadowo: Ivan Tsimashkou - Daniel Kopeć (65 Karol Choiński), Krzysztof Kopańczyk (76 Maciej Wykowski), Igor Cychol (46 Filip Cudakiewicz), Tomasz Brzozowski, Patryk Sokołowski, Kamil Dobrowolski, Jakub Piasecki (81 Paweł Zalewski), Krystian Kadłubowski, Piotr Pisiak, Hubert Cendrowski (60 Arkadiusz Bronakowski). 

Reklama

Jak Mateusz zatrzymał Supraślankę

Ależ to był mecz Mateusza Sokolewicza, młodziutkiego golkipera MOSP Białystok. Nie tylko wybronił kilka setek, kiedy wszyscy widzieli piłkę w bramce, ale w 87 minucie poradził sobie z obroną rzutu karnego oraz... dobitki. I pozostał niepokonany w tym meczu aż do samego końca meczu. 

- Trochę mi pomogło, że znam Supraślankę, bo w niej grałem - mówił po meczu uśmiechnięty od ucha do ucha Mateusz. 

MOSP zaliczył drugą wygraną z rzędu (tydzień wcześniej pokonał Krypniankę 2:0) i powoli odrabia straty w tabeli do bezpiecznych stref w tabeli, choć na razie nadal zajmuje przedostatnie miejsce w stawce. Ekipa Piotra Szydłowskiego w tym meczu w I połowie broniła się przed atakującymi gośćmi. Przełomem był gol do szatni Kornela Sobczaka. Zaraz po zaczęciu drugiej połowy ten sam zawodnik trafił po raz drugi do bramki Supraślanki. A potem Supraślanka oblegała pole karne rywali, którzy zabójczo kontrolowali wygrywając ostatecznie 5:0. 

Reklama

MOSP czeka teraz mecz z Czarnymi Czarna Białostocka (4 kwietnia, 145.), a ekipa trenera podejmie w Supraślu Hetman Skłodowcy Tykocin (sobota, godz. 16.00).

MOSP Białystok - Supraślanka Supraśl 5:0 (1:0). Bramki: Kornel Sobczak 43, 48, Adam Nikitiuk 78, 90, Franciszek Komosiński 88. Żółte kartki: Tymoteusz Kazberuk (MOSP), Mikita Tsishkin, Konrad Rakus (Supraślanka). Sędziował: Marcin Cieciorko. 
MOSP: Mateusz Sokolewicz - Patryk Mozolewski, Konrad Pawluczuk, Mateusz Targoński, Kacper Harasimczuk, Krzysztof Sacharewicz (46 Adam Nikitiuk), Tymoteusz Kazberuk (46 Daniel Grygoruk), Paweł Baranowski, Franciszek Komosiński, Mateusz Bućko, Kornel Sobaczak (75 Arsen Tsybulin). 
Supraślanka: Konrad Rakus - Gabor Żukowski, Dominik Kozłowski (65 Jakub Jarmołowicz), Szymon Kuczyński (85 Franciszek Zdanowicz), Mariusz Łapiński, Jakub Łaszczewski (81 Robert Zajkowski), Mikita Tsishkin, Krystian Maciejuk, Dmytro Bergin (57 Damian Bieliński), Hubert Stypułkowski (72 Bartosz Dejneka), Michał Gibulski. 

Reklama

Ruch ograł lidera!

- Wygraliśmy doświadczeniem. Cierpliśmy, ale graliśmy cierpliwie i to przyniosło efekt. Musimy to potwierdzić kolejnymi zwycięstwami, bo inaczej ta wygrana nie będzie miała znaczenia - podsumował po meczu Kamil Jackiewicz, grający trener Ruchu. 

A to zwycięstwo ma szczególny smak, bo Ruch zrewanżował się za domową porażkę z jesieni z liderami z Zambrowa. 
Olimpia, której przewaga nad resztą stawki jest imponująca, w pierwszym wiosennym meczu na swoim boisku chciała potwierdzić swoją dominację wygraną z Ruchem. Zespół z Wysokiego Mazowieckiego wiosną zaliczył już wygraną z outsiderami z Augustowa: Spartą (4:0) i konfrontacja z Olimpią miała być sprawdzianem formy. 
Olimpia przeważała, ale goście bardzo mądrze bronili dostępu do własnej bramki. W 39 minucie z karnego prowadzenie dla Ruchu uzyskał doświadczony Łukasz Grzybowski. 
Miejscowi odpowiedzieli już po przerwie i na listę strzelców wpisał się niezawodny Przemysław Jastrzębski. To było już 36 trafienie 33-letniego snajpera Olimpii, ale losy spotkania rozstrzygnął inny doświadczony gracz. Kamil Zalewski (rówieśnik Jastrzębskiego) zdobył drugiego - i jak się okazało - zwycięskiego gola dla Ruchu. 

Reklama

Ruch w czwartek (2 kwietnia, godz. 17.00) gra kolejne spotkanie: z KS Michałowo. Ekipa z Zambrowa w sobotę jedzie do Szczuczyna na mecz z Wissą (godz. 15.00). 

Olimpia Zambrów - Ruch Wysokie Mazowieckie 1:2 (0:1). Bramki: Przemysław Jastrzębski 68 - Łukasz Grzybowski 39-karny, Kamil Zalewski 72. Żółte kartki: Maciej Ostrowski, Kamil Sakowicz, Juliusz Wyszyński, Adrian Romanowski (Ruch), Przemysław Jastrzębski, Michał Steć (Olimpia). Sędziował: Mateusz Kownacki. 
Olimpia: Paweł Rutkowski - Eugenio Cristoforo Bracelli (46 Przemysław Jastrzębski), Mateusz Malec (46 Michał Czarnecki), Patryk Malinowski, Krystian Mantur, Lawrence Kofi Mensah, Tomasz Piekut, Junior Radziński, Michał Steć (67 Marcel Gąsior), Łukasz Trąbka (80 Sebastian Dąbrowski), Armin Wasiluk.
Ruch: Damian Maksimowicz - Maciej Ostrowski (85 Oskar Mazgoła), Kamil Zalewski (85 Juliusz Wyszyński), Kamil Gryko (76 Kamil Sakowicz), Kamil Jackiewicz, Adrian Romanowski, Mikalai Kharytonau, Rafał Kiczuk, Aleksander Kuźma, Łukasz Grzybowski, Jakub Mikołajczyk (85 Przemysław Puchalski). 

Reklama

Rollercoaster Promienia

Promień Mońki tej wiosny błyska w zaskakujących momentach. W sobotę w Kolnie ekipa Leszka Zawadzkiego przeżyła prawdziwy rollercoaster. Przegrywając 0:1 po 20 minutach gry wróciła do meczu zwyciężając 3:1, a w ekipie z Moniek zadebiutowało dwóch młodych graczy: Konrad Abramowicz i Kacper Jakubik. 
Miejscowi przez pół godziny nadawali ton grze, a momentem zwrotnym okazała się 32 minuta, kiedy z boiska wyleciał Szymon Ożarowski. Przyjezdni wykorzystali przewagę liczebną wyrównując w 40 minucie po trafieniu Macieja Odyjewskiego, który trafił także po przerwie (12 i 13 gol tego zawodnika w czwartoligowych grach). Wynik ustalił Dawid Stachelek w 76 minucie gry. 

Orzeł przegrał u siebie 5 raz w tym sezonie i ciągle nie może złapać bezpiecznej przewagi nad zagrożonymi degradacją dołami tabeli. Dla Promienia z kolei to druga wiosenna wygrana pozwalająca patrzeć z optymizmem w przyszłość. Zespół z Moniek w sobotę powita podrażnionego domową porażką Tura Bielsk Podlaski (godz. 14.00), a Orła czeka wyjazd do KS Śniadowo (15.00).  

Reklama

Orzeł Kolno - Promień Mońki 1:3 (1:1). Bramki: Karol Domurat 18 - Maciej Odyjewski 40, 63, Dawid Stachelek 76. Żółte kartki: Marcin Trzciński, Artur Dąbkowski (Orzeł), Patryk Ołów, Maciej Odyjewski (Promień). Czerwona kartka: Szymon Ożarowski (Orzeł, 32). Sędziował: Paweł Mackiewicz. 
Orzeł: Mikołaj Nadolny - Damian Mingielewicz, Szymon Ożarowski, Krystian Sulewski (46 Artur Dąbkowski), Marcin Trzciński, Kacper Danowski (46 Oliwier Zadroga), Karol Domurat, Karol Kuczyński (82 Antoni Zabielski), Filip Pilch (88 Korneliusz Konopka), Michał Tarnowski (75 Oliwier Charubin), Patryk Kijek.
Promień: Jakub Rembieliński - Andoh Gyekye Jesse, Damian Purta, Szymon Magnuszewski, Patryk Ołów (82 Krzysztof Burzyński), Kacper Głódź, Maciej Odyjewski (88 Konrad Abramowicz), Jakub Chojnowski, Dawid Wiszowaty, Dawid Stachelek, Stanisław Siemieńczuk. 

Dramatycznie w Bielsku

Sobotnie starcie w Bielsku Podlaskim dostarczyło ogromnych emocji, choć ostatecznie gospodarze ulegli Warmii 2:3. Wilczki prowadziły od 18. minuty po strzale Żabiuka, a tuż po przerwie na 2:0 podwyższył Żbikowski, wykorzystując błąd przy wybiciu piłki.
Bielszczanie ruszyli do odrabiania strat za sprawą bardzo aktywnego Jakuba Witkowskiego. W 61 minucie kontaktowego gola z rzutu karnego zdobył Bazylewski. Ten sam zawodnik w 80 minucie nie wykorzystał jednak kolejnej „jedenastki” podyktowanej za faul na Witkowskim. Mimo to chwilę później był już remis – po precyzyjnej wrzutce Witkowskiego efektowną główką popisał się rezerwowy Nowakowski.
O losach meczu przesądził trzeci tego dnia rzut karny, tym razem dla rywali. W 88 minucie po zagraniu ręką zwycięstwo gościom sędzia podyktował jedenastkę, a gola na wagę wygranej zapewnił Kalinowski. 

Tur w sobotę czeka trudny wyjazd do Promienia Mońki rozochoconego wygraną w Kolnie, a wicelider z Grajewa podejmie u siebie Turośniankę Turośń Kościelna, która tej wiosny jeszcze nie wygrała. 

Tur Bielsk Podlaski - Warmia Grajewo 2:3 (0:1). Bramki: Marcin Bazylewski 61-karny, Dawid Nowakowski 84 - Szymon Żabiuk 18, Bartłomiej Żbikowski 50, Rafał Kalinowski 88-karny. Żółte kartki: Maksymilian Tchórzewski, Jakub Witkowski (Tur). Czerwona kartka: Jakub Witkowski (Tur, 90+4, za 2. żółte. Sędziował: Dominik Bućko.
Tur: Michał Nos - Krystian Kulikowski, Daniił Padzialinski, Mateusz Maliszewski, Maksymilian Tchórzewski - Jakub Witkowski, Olaf Wysocki (81 Paweł Łochnicki), Paweł Popik, Olaf Klimczuk (75 Bartosz Gulewicz) - Patryk Niemczynowicz (46 Dawid Nowakowski), Marcin Bazylewski.
Warmia: Kacper Radziszewski - Szymon Turczewski, Edison, Jan Ostrowski (46 Mateusz Grabarz), Bartłomiej Żbikowski (79 Wiktor Gęgotek), Rafał Kalinowski (90+1 Bartosz Bukowski), Szymon Żabiuk, Filip Kułak, Dawid Kalinowski, Priestley Boateng (74 Jakub Karpiński), Mikołaj Siemieniuk (71 Bartosz Sawicki).

Niedosyt w Tykocinie

Krypnianka Krypno jechała do Tykocina z bagażem trzech porażek. Ekipa Rafała Babula potrzebowała zdobyczy punktowej jak tlenu. Z kolei miejscowi wiosnę powitali dwoma wygranymi i liczyli na kontynuację u siebie tej serii. Skończyło się na remisie, który bardziej boli gospodarzy. 
Miejscowi zaczęli od trafienia w 24 minucie po strzale Kamila Huczko i wydawało się, że potem pójdą za ciosem. Ekipa z Krypna odpowiedziała golem doświadczonego Krzysztofa Osypiuka i było 1:1. Końcówka meczu była dramatycznym widowiskiem, a obie ekipy miały sporo szans na zmianę wyniku. Mimo to widzowie żadnego gola więcej już nie zobaczyli i obie drużyny kończyły ten mecz z poczuciem lekkiego niedosytu. 
Hetman w Wielką Sobotę (16.00) czeka mecz w Supraślu z Supraślanką podrażnioną porażką z MOSP-em, a Krypnianka o 16.00 u siebie podejmuje Pioniera Brańsk, który również jest żądny punktowych zdobyczy. 

Krypnianka Krypno - Hetman Skłodowscy Tykocin 1:1 (1:1). Bramki: Kamil Huczko 24 - Krzysztof Osypiuk 35. Żółte kartki: Mateusz Sawicki (Krypnianka), Piotr Snarski, Filip Kaźmierczyk (Krypnianka). Sędziował: Szymon Szymajda. 
Krypnianka: Maksymilian Klepacki - Dawid Chilmon, Karol Czajkowski (60 Adam Ilczuk), Jakub Gałaszewski, Damian Grabarz, Kamil Huczko, Przemysław Maliszewski, Wojciech Moczulski (60 Adam Nowakowski), Mateusz Sawicki (68 Oliwier Kułakowski), Maciej Szot (60 Patryk Sawicki). 
Hetman: Kacper Laskowski - Rafał Babul (62 Filip Kaźmierczyk), Mateusz Butkiewicz, Paweł Citkowski, Krystian Czerech (76 Sebastian Godlewski), Marek Garbowski (81 Kacper Karwowski), Marcin Krysztopik, Kamil Lisiewicz, Krzysztof Ospypiuk, Piotr Snarski. 

29 marca (niedziela)

Efektowne otwarcie roku LZS-u! 

Ekipa z Krynek długo czekała na powitanie piłkarskiej wiosny, ale na takie otwarcie warto było czekać. Mecz z Wissą został przełożony nie dlatego - jak informowaliśmy - że drużyna LZS oszczędzała własne boisko i chciała przełożyć spotkanie. Rywale ze Szczuczyna nie chcieli grać w Sokółce, a na boisku w Krynkach były prowadzone zabiegi, które nie pozwalały na nie wejść. Zespół Jana Łotysza czekał więc długo na piłkarskie powitanie wiosny. Ale kiedy je zaczął to... zaczął je efektownie. 
Mecz rozgrywany był w Wasilkowie i jeszcze przed przerwą ekipa z powiatu sokólskiego prowadziła 2:0. Gole strzelali Adrian Karankiewicz oraz Przemysław Szymanowicz. W drugiej połowie kolejne dwa kolejne gole zdobyli kolejni strzelcy z LZS: Kamil Machlajewski i Dawid Bolesta. Goście wykorzystywali perfekcyjnie stałe fragmenty gry, a Turośnianka - na domiar złego - straciła Aleksandra Borowskiego, który wyleciał z boiska za brutalny faul. 

Turośnianka Turośń Kościelna - LZS Krynki 0:4 (0:2). Bramki: Adrian Karankiewic 30, Przemysław Szymanowicz 42, Kamil Machlajewski 54, Dawid Bolesta 90+3. Żółte kartki: Michał Klejno (Turośnianka), Maciej Stachelek, Juliusz Artemiuk (Krynki). Czerwona kartka: Aleksander Borkowski (Turośnianka, 88). Sędziował: Krzysztof Jabłonowski. 
Turośnianka: Karol Dołkin - Maciej Kubeł (83 Jan Wawiernia), Michał Klejno, Damian Danilewicz, Szymon Hołowacz (46 Marek Nowakowski) - Błażej Żero, Igor Niemancewicz (65 Tymoteusz Kostro), Jakub Bołtuć, Dawid Hinz (46 Cezary Kuciński), Kacper Sadowski (60 Aleksander Borkowski) - Kacper Łupiński. 
Krynki: Przemysław Karłowicz - Maciej Stachelek (46 Dominik Niemyjski), Adrian Karankiewicz, Łukasz Brałkowski, Kamil Machlejewski, Dawid Bolesta, Juliusz Artemiuk (85 Hubert Sawicki), Maciej Jurczenia (81 Kamil Leszczyński), Przemysław Szymanowicz (56 Kamil Kasacki) - Karol Deryng, Marcin Pawnuk (90+2 Jakub Chwastek). 

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości