Reklama

Kierowco uważaj, jesteś w (ukrytej) kamerze! Jak łapie nas CANARD?

Automatyczny nadzór nad ruchem drogowym (CANARD) w Polsce bije kolejne rekordy skuteczności. Z najnowszego raportu CANARD oraz analiz portalu Rankomat wynika, że w 2025 roku fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości (OPP) oraz systemy Red Light wykryły w całym kraju aż 1 307 200 naruszeń przepisów – to o blisko 12 procent więcej niż rok wcześniej. Jeszcze szybciej rosła liczba wystawionych mandatów, która skoczyła o ponad jedną piątą, osiągając poziom 685 tysięcy. Jak wygląda nasz region i jego stolica w porównaniu do całego kraju?

Podlasie poza ogólnopolską listą wstydu

Choć ogólnopolskie statystyki mrożą krew w żyłach, a rekordziści pędzą w polskich miastach blisko 200 km/h, to województwo podlaskie na tym tle wypada nadzwyczaj spokojnie. W naszym regionie nie znajdziemy punktów, które znajdowałyby się w czołówce ogólnokrajowych rekordów zarówno pod względem ilości przestępstw drogowych jak i wyśrubowanych rekordów prędkości. To jednak nie oznacza, że podlascy kierowcy mogą czuć się bezkarni. Lokalna sieć kontroli stale się rozrasta i bezlitośnie wyłapuje błędy kierowców. Analiza danych pokazuje gigantyczne różnice między poszczególnymi regionami kraju.

Podlaskie drogi i skrzyżowania na szczęście nie trafiły na listę największych drogowych „czarnych punktów” w Polsce. Krajowym liderem w kategorii fotoradarów stacjonarnych zostały Krzyżkowice, gdzie jedno urządzenie zarejestrowało aż 51,6 tysiąca naruszeń.

Reklama

Z kolei absolutny rekord bezczelności padł w sąsiednim Olsztynie, gdzie kierowca Audi gnał w terenie zabudowanym aż 191 km/h. Na tym tle Białystok i okolice jawią się jako oaza bezpiecznej jazdy. Wpływ na to ma specyfika ruchu, lepsza kultura jazdy oraz fakt, że kierowcy doskonale wiedzą, gdzie stoją rejestratory. Mimo braku rekordów, podlaska sieć urządzeń pracuje na pełnych obrotach i systematycznie eliminuje zagrożenia.

Gdzie kamera poluje na kierowców w regionie

Najbardziej restrykcyjnym elementem systemu, który w ujęciu liczbowym przyniósł w Polsce największy przyrost mandatów (wzrost o 62,1% rok do roku), są Odcinkowe Pomiary Prędkości. Na terenie województwa podlaskiego kierowcy muszą mieć się na baczności w trzech kluczowych, stale monitorowanych lokalizacjach. Pierwsza z nich to niezwykle ruchliwy odcinek Drogi Krajowej nr 19 między Zwierkami a Zabłudowem. Kolejny system OPP dyscyplinuje kierowców na Drodze Wojewódzkiej nr 678 na trasie Baciuty – Łupianka Stara. Trzecim, nowoczesnym punktem wdrożonym w ramach rozbudowy sieci jest odcinek Kołaki – węzeł Mężenin na ekspresowej trasie S8. Urządzenia te wyliczają średnią prędkość pojazdu i – w przeciwieństwie do tradycyjnych fotoradarów – nie pozwalają na gwałtowne hamowanie tuż przed kamerą.

Reklama

Jeśli chodzi o klasyczne fotoradary stacjonarne, w Podlaskiem działa ich obecnie ponad 20. Statystyki CANARD wskazują, że najwięcej pracy mają urządzenia zlokalizowane w samym Białymstoku (przy ul. Branickiego oraz na al. Jana Pawła II), a także fotoradary usytuowane na uczęszczanych trasach tranzytowych: w Chodorówce Nowej (DK8, gmina Suchowola), Budach Czarnockich (DK61, gmina Piątnica) oraz w Drohiczynie (DK62).

Białostocki system Red Light nie wybacza błędów

Ogólnokrajowym hitem statystycznym okazał się system Red Light, rejestrujący wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Choć liczba tych urządzeń w Polsce nie wzrosła, to liczba wystawionych przez nie mandatów skoczyła aż o 64 procent! W Białymstoku system ten działa automatycznie na dwóch strategicznych i niezwykle ruchliwych skrzyżowaniach: u zbiegu ulic Generała Nikodema Sulika z Kazimierza Wielkiego (ciąg dróg DK19 i DK65) oraz na skrzyżowaniu ulic Zwierzynieckiej ze Świętego Ojca Pio.

Reklama

Zasada działania jest prosta – kamery rejestrują auto przekraczające linię warunkowego zatrzymania na czerwonym sygnale, materiał trafia do Centralnego Systemu Przetwarzania CANARD, a inspektor po weryfikacji wysyła do właściciela pojazdu wezwanie. Kara za to skrajnie niebezpieczne wykroczenie to bezwzględnie 500 złotych mandatu oraz aż 15 punktów karnych, co dla wielu kierowców oznacza natychmiastowe widmo utraty uprawnień.

Mandatowa recydywa zmieni ceny polis OC

Eksperci zwracają uwagę, że automatyczny nadzór coraz mocniej wpływa na inne sfery życia kierowców. Dane o punktach karnych i mandatach trafiają do bazy, z której korzystają ubezpieczyciele. Jak wskazuje Stefania Stuglik, ekspertka ds. ubezpieczeń komunikacyjnych, pojedyncza wpadka na fotoradarze nie musi oznaczać droższego ubezpieczenia, ale drogowa recydywa i seryjne łamanie przepisów prędkości przełożą się na znacznie wyższe ceny polis OC podczas odnawiania umów.

Reklama

Raport ujawnia jednak także poważną lukę systemu – blisko 10% naruszeń w kraju generują kierowcy spoza Unii Europejskiej (głównie ze wschodniej granicy), z czego z przyczyn proceduralnych udaje się wyegzekwować zaledwie 3% mandatów. To jedno z największych wyzwań dla systemu CANARD na najbliższe lata.

Przemysław Sarosiek

Wykorzystano raport firmy Rankomat

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/06/2026 15:35
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości