Dyskusja o rezygnacji z sezonowej zmiany czasu powraca ze dwojoną siłą. Choć większość Polaków ma dość przestawiania zegarków dwa razy w roku, unijne i krajowe decyzje utknęły w martwym punkcie. Teraz na horyzoncie pojawił się zaskakujący kompromis, który trafił do Senatu. Czy czeka nas rewolucja w odmierzaniu dnia?
Sezonowa zmiana czasu obowiązuje w Polsce nieprzerwanie od 1977 roku. Mimo że aż 84 proc. uczestników unijnych konsultacji z 2018 roku poparło jej likwidację, państwa członkowskie UE wciąż nie uzgodniły wspólnego stanowiska. Polskie prawo, oparte na rozporządzeniu z 2022 roku, zakłada, że przed nami jeszcze co najmniej jedno przestawienie zegarków – zaplanowane na 25 października 2026 roku. Choć Sejm analizował poselski projekt zakładający przejście na stały czas letni, prace nad nim ugrzęzły w komisji.
Głównym argumentem za wprowadzeniem zmiany czasu przed laty była chęć oszczędzania energii elektrycznej. Dziś te korzyści są znikome ze względu na nowatorskie technologie oświetleniowe LED oraz nowoczesne ogrzewanie. Co więcej, sama procedura generuje realne koszty i komplikacje. Wpływa niekorzystnie na transport, wymaga paraliżujących aktualizacji rozkładów jazdy i wymusza trudne dostosowywanie skomplikowanych systemów informatycznych.
Decyzje nie są tutaj czarno-białe. Gdyby Polska wybrała stały czas zimowy, latem słońce wschodziłoby w Białymstoku i Warszawie już po godzinie 3:00 rano, a zachodziło znacznie wcześniej niż obecnie. Z kolei stały czas letni przyniósłby wyjątkowo ponure, ciemne poranki zimą – słońce wschodziłoby dopiero po 8:00, co zmusiłoby dzieci do docierania do szkół w całkowitych ciemnościach, stwarzając dodatkowe zagrożenie drogowe.
Eksperci Głównego Urzędu Miar zwracają uwagę, że położenie geograficzne Polski generuje spore różnice w doświetleniu wschodu i zachodu kraju. Decyzja o stałym czasie wpłynie bezpośrednio na bezpieczeństwo na drogach, wydajność pracy w rolnictwie i budownictwie, a także na branżę gastronomiczną i turystyczną. Przesunięcia czasowe negatywnie odczuwają również zwierzęta hodowlane i domowe, wybijane ze stałego rytmu dnia.
Ciekawą alternatywę zaproponowała Fundacja „Można Lepiej!”, składając petycję do Senatu. Proponuje ona rezygnację ze zmian czasu i wprowadzenie stałego ustawienia przesuniętego o 30 minut względem czasu letniego. Rozwiązanie to ma złagodzić wady obu skrajnych wariantów i lepiej dopasować godziny słoneczne do codziennego życia mieszkańców. Petycja trafiła do senackiej komisji i czeka na rozpatrzenie.
Co myślicie o pomysłach na likwidację zmiany czasu? Czy półgodzinny kompromis to dobre rozwiązanie dla mieszkańców Białegostoku i całego Podlasia? Dajcie znać w komentarzach i podzielcie się swoimi opiniami!
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze