Po wyjazdowym maratonie i pucharowych emocjach Jagiellonia Białystok wraca przed własną publiczność. W niedzielę, 6 września o godzinie 20:15, Żółto-Czerwoni podejmą na Chorten Arenie Śląsk Wrocław w ramach 7. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Białostoczanie chcą zmazać plamę po pechowej porażce w Poznaniu i wrócic na zwycięską ścieżkę.
Ostatnie tygodnie dla zespołu Adriana Siemieńca to wyjątkowo intensywny czas. Jagiellonia godziła walkę na krajowym podwórku z udanymi eliminacjami europejskich pucharów, gdzie wywalczyła pewny awans do fazy ligowej Ligi Europy. W lidze Białostoczanie prezentują się jednak nieco w kratkę. Efektowne wyjazdowe zwycięstwo 5:2 nad Rakowem Częstochowa osłodziło kibicom wcześniejszą domową wpadkę z Widzewem Łódź (0:2), lecz w miniony czwartek nadeszło kolejne niepowodzenie.
W zaległym meczu 5. kolejki Jagiellonia uległa w Poznaniu Lechowi 1:2. Choć wyrównujące trafienie zaliczył Yuki Kobayashi, decydujący cios gospodarze zadali w samej końcówce. Po 5 rozegranych spotkaniach Duma Podlasia ma na koncie 9 punktów i melduje się w czołówce tabeli, posiadając wciąż zaległe mecze. Powrót na własny stadion przy ul. Słonecznej to dla żółto-czerwonych ogromny atut – od początku poprzedniego sezonu białostoczanie zdobywają u siebie średnio 1,84 bramki na mecz.
Sztab szkoleniowy Jagiellonii nie ma jednak łatwego zadania przed niedzielnym starciem. Przygotowania do meczu mocno utrudniają problemy zdrowotne kluczowych zawodników. Pod dużym znakiem zapytania stoi występ Jesusa Imaza, który z powodu urazu odniesionego w Częstochowie opuścił już starcie z Kolejorzem. Na listę kontuzjowanych trafili również Jeremy Agbonifo oraz Yuki Kobayashi.
Mimo tych ubytków fani z Białegostoku mogą liczyć na wysoką formę innych liderów. W świetnej dyspozycji znajduje się m.in. Nik Prelec, który w pięciu dotychczasowych występach zaliczył udział przy czterech bramkach zespołu (3 gole i 1 asysta). Statystyki strzeleckie też napawają optymizmem – aż cztery z pięciu ostatnich celnych strzałów Jagiellonii w lidze lądowały bezpośrednio w siatce rywali.
Śląsk Wrocław nie rozpoczął sezonu w sposób, który pozwalałby mu spokojnie spoglądać w górę tabeli. Beniaminek plasuje się na 14. miejscu z dorobkiem 6 punktów (1 wygrana, 3 remisy, 2 porażki). Podopieczni Ante Simundzy potrafią być jednak niezwykle niewygodnym przeciwnikiem, o czym przekonała się m.in. Legia Warszawa, remisując ze Śląskiem 1:1 po bramce straconej przez wrocławian w ostatnich minutach. Co więcej, w czwartek Śląsk odprawił z STS Pucharu Polski Pogoń Szczecin (2:1).
Wrocławski zespół przeszedł w letnim okienku prawdziwą rewolucję – klub pozyskał 8 nowych graczy (m.in. Karola Linettego czy Karola Niemczyckiego), a pożegnał aż 15. Najjaśniejszym punktem rywali pozostaje Piotr Samiec-Talar, który miał udział przy 73% wszystkich goli Śląska w tym sezonie (4 bramki, 4 asysty). Słabym punktem gości jest jednak defensywa na wyjazdach – w 11 wyjazdowych meczach w 2026 roku zachowali czyste konto tylko dwa razy.
Historia bezpośrednich starć wskazuje na to, że kibiców na Chorten Arenie czeka wyjątkowo wyrównany pojedynek. W każdym z ośmiu ostatnich ligowych meczów pomiędzy Jagiellonią a Śląskiem obie drużyny strzelały gola, a aż sześć z tych potyczek kończyło się remisami (w minionym sezonie 2:2 w Białymstoku i 1:1 we Wrocławiu). Żółto-Czerwoni muszą zachować czujność do ostatniego gwizdka – w sześciu dotychczasowych meczach Śląska w tym sezonie padło aż siedem bramek po 75. minucie.
Niedzielny mecz poprowadzi Paweł Malec z Łodzi, a za system VAR odpowiadać będzie Tomasz Kwiatkowski. Początek spotkania o godz. 20:15. Transmisja w TVP Sport, tvpsport.pl oraz aplikacji mobilnej od godz. 19:30.
Czy Waszym zdaniem żółto-czerwoni zdołają pokonać plagę kontuzji i wywalczą komplet punktów na Chorten Arenie? Jakim wynikiem zakończy się niedzielne starcie ze Śląskiem? Czekamy na Wasze typy i komentarze pod artykułem!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze