To będzie bez wątpienia jeden z najważniejszych, najbardziej wyczekiwanych i prestiżowych meczów rundy jesiennej na całym krajowym podwórku. Już w najbliższy czwartek, 3 września, Jagiellonia Białystok zmierzy się na wyjeździe z Lechem Poznań w zaległym starciu 5. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na stadionie przy ulicy Bułgarskiej naprzeciw siebie staną dwie czołowe siły współczesnej polskiej piłki nożnej, które z wielkim powodzeniem reprezentują nasz kraj na międzynarodowej arenie i przygotowują się do występów w fazie ligowej rozgrywek Ligi Europy.
Zarówno Jagiellonia Białystok, jak i Lech Poznań rozpoczęły nowy sezon rozgrywek w znakomitym stylu. Poznański zespół ma obecnie na swoim koncie dziesięć punktów zgromadzonych w czterech ligowych spotkaniach, z kolei Duma Podlasia traci do swoich czwartkowych rywali zaledwie jedno oczko, dysponując imponującym dorobkiem dziewięciu punktów. Obie ekipy potężną formę potwierdziły na europejskich boiskach. Białostoczanie zrobili na kibicach w całej Polsce ogromne wrażenie, eliminując utytułowany szkocki klub Rangers FC oraz aplikując aż sześć bramek gruzińskiej Iberii w dwumeczu. Tuż przed wyjazdem do Wielkopolski żółto-czerwoni pokazali również niesamowitą siłę w lidze, rozbijając na wyjeździe Raków Częstochowa aż 5:2.
Stadion przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu od wielu lat uchodzi za wyjątkowo trudny i wymagający teren dla piłkarzy z Białegostoku. Ostatni raz Jagiellonia wywiozła stamtąd komplet trzech punktów w marcu 2021 roku, kiedy to po zaciętym boju triumfowała 3:2. Od tamtej pory Duma Podlasia dwukrotnie remisowała i poniosła trzy porażki na obiekcie Kolejorza, osiągając ujemny bilans bramkowy wynoszący 5-13. Jednak historia bezpośrednich pojedynków z ostatniego sezonu napawa optymizmem. W ubiegłych rozgrywkach oba starcia tych zespołów zakończyły się remisami – w Białymstoku padł bezbramkowy remis 0:0, natomiast w Poznaniu kibice obejrzeli emocjonujące starcie 2:2, gdzie bramki dla Jagi zdobywali Oskar Pietuszewski i Jesus Imaz.
Przed nadchodzącym hitem trener Adrian Siemieniec znajduje się raczej w komfortowej sytuacji kadrowej. W białostockiej drużynie żaden zawodnik nie musi pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek, co daje całemu sztabowi szkoleniowemu duży spokój przy ustalaniu wyjściowej osiemnastki meczowej. Jedyną drobną niewiadomą pozostaje stan zdrowia Andersa Klynge oraz kluczowego ofensywnego lidera, Jesusa Imaza. Obaj zawodnicy narzekali na delikatne urazy. Jesus zszedł po pierwszej połowie starcia w Częstochowie, a Anders nie wyszedł wcale na boisko. Według zapewnień sztabu medycznego obaj powinni być w pełni gotowi do wyjścia na murawę i do dyspozycji trenera w Poznaniu.
Również w obozie mistrzów Polski nie brakuje problemów zdrowotnych, z którymi musi zmierzyć się duński szkoleniowiec Niels Frederiksen. Z powodu kontuzji w kadrze Lecha zabraknie takich zawodników jak Alex Douglas, Ali Gholizadeh, Daniel Hakans oraz Antoni Kozubal. Do meczowej osiemnastki po przerwie powracają jednak kluczowi gracze: Leo Bengtsson, obrońca Joao Moutinho oraz lider formacji ataku Mikael Ishak. Na trybunach poznańskiego obiektu zasiądzie około 30 tysięcy gorąco dopingujących widzów, a najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy w tym sezonie pozostaje irański skrzydłowy Allahyar Sayyadmanesh, który zdobywał bramki w trzech ostatnich meczach ligowych.
Szkoleniowiec Kolejorza Niels Frederiksen, pracujący w Poznaniu od lipca 2024 roku, dał się poznać jako trener stawiający na bardzo ofensywny i agresywny styl gry. Poznanianie oddają średnio 7,5 celnego strzału na mecz w rozgrywkach PKO BP Ekstraklasy, co czyni ich najgroźniejszą drużyną pod bramką rywala w całej stawce. Co ciekawe, Lech jest także jedyną ekipą w lidze, która w obecnych rozgrywkach nie straciła jeszcze ani jednej bramki po 75. minucie meczu. Gospodarze wygrali ponadto trzy ostatnie mecze domowe we wszystkich rozgrywkach łącznym bilansem bramkowym 11:0, co świadczy o ogromnej sile ich defensywy.
Jagiellonia Białystok posiada jednak w swoich szeregach wybitne atuty statystyczne, którymi może przełamać poznański mur. Białostoczanie wygrali cztery z ostatnich pięciu wyjazdowych spotkań ligowych i wykazują niesamowitą skuteczność w końcówkach obu połów. Wszystkie osiem bramek zdobytych przez Jagę w tym sezonie Ekstraklasy padło w przedziałach od 31. minuty do końca pierwszej połowy oraz od 76. minuty do końcowego gwizdka. Dodatkowo niezwykłą formą błyszczy słoweński napastnik Nik Prelec, który w zaledwie czterech dotychczasowych występach ligowych miał bezpośredni udział przy czterech bramkach dla zespołu z Białegostoku.
Jakim wynikiem zakończy się ten wielki hitowy pojedynek na szczycie przy ulicy Bułgarskiej? Czy Jagiellonia Białystok przełamie wyjazdową serię i przywiezie do stolicy Podlasia komplet trzech punktów? Czekamy na Wasze typy, opinie i komentarze pod artykułem!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze