Reklama

Dramat w końcówce! Lech wyrwał zwycięstwo Jagiellonii po VAR-ze!

To miał być prawdziwy hit PKO Ekstraklasy i starcie godne zespołów reprezentujących Polskę w europejskich pucharach. Skończyło się na piłkarskich szachach rozgrywanych w leniwym tempie. Jaga nie przełamała kompleksu stadionu przy Bułgarskiej i w zaległym spotkaniu 5. kolejki uległa na wyjeździe Lechowi Poznań 1:2. Choć żółto-czerwoni potrafili odpowiedzieć na pierwszego gola gospodarzy cudownym trafieniem Yukiego Kobayashiego, to o losach meczu rozstrzygnęła dramatyczna końcówka i kontrowersja rozstrzygnięta przez system VAR.

Senne początki i dym na trybunach

Czwartkowy pojedynek przy ulicy Bułgarskiej w Poznaniu zapowiadał się niezwykle emocjonująco, jednak kibice zgromadzeni na stadionie oraz przed telewizorami musieli uzbroić się w cierpliwość. Spotkanie rozpoczęło się co prawda punktualnie, ale zaledwie chwilę po pierwszym gwizdku sędzia Szymon Marciniak zmuszony był przerwać grę z powodu mocnego zadymienia murawy spowodowanego oprawą ultrasów. Przymusowa pauza wpłynęła na postawę obu zespołów. Po wznowieniu rywalizacji piłka krążyła głównie w środkowej strefie boiska, a na murawie wiało nudą. Dym ewidentnie zaszkodził obu ekip, bo grały wolno, wyjątkowo asekuracyjnie, a pojedyncze próby, jak niecelny wolej Ousmane Sowa z 8. metra czy daleki strzał Sergio Lozano, minimalnie mijały bramkę gospodarzy. Zdarzały się momenty, kiedy gracze stali nieruchomo w pewnej odległości od rywala z piłką, który również na stojąco rozglądał się niespiesznie komu tu podać piłkę. Dodatkowo na boisku królowała niedokładność: rzadko zdarzały się składne akcje, w których partnerzy wymienili kilka celnych i składnych podań.      

Szokujący cios i odpowiedź białostockiego samuraja

Nudny przebieg pierwszej połowy nie zapowiadał wielkich emocji tuż przed przerwą, jednak końcówka tej części gry przyniosła prawdziwy rollercoaster. W 43. minucie Kolejorz przeprowadził składną i niespodziewaną akcję – Joel Pereira precyzyjnie dośrodkował na piąty metr, a Pablo Rodriguez głową pokonał Sławomira Abramowicza. Odpowiedź Dumy Podlasia była jednak natychmiastowa i kapitalna. W czwartej minucie doliczonego czasu gry piłkę na 25. metrze opanował Yuki Kobayashi. Japoński obrońca wykorzystał wolną przestrzeń i huknął nie do obrony. Piłka po jego potężnym uderzeniu odbiła się jeszcze od poprzeczki i wpadła do siatki, wprawiając w zachwyt białostockich kibiców.

Reklama

Napór Lecha i wielkie emocje w drugiej połowie

Druga odsłona starcia mogła rozpocząć się znakomicie dla Jagiellonii, kiedy to po uderzeniu Eryka Kozłowskiego i rykoszecie od Mateusza Skrzypczaka piłka o centymetry minęła słupek bramki gospodarzy. Z biegiem czasu to jednak mistrzowie Polski zaczęli zdecydowanie dominować na boisku i kreować kolejne groźne sytuacje. Sławomir Abramowicz musiał wykazać się czujnością przy próbach Allahyara Sayyadmanesha oraz Gustava Berggrena, z kolei Luis Palma fatalnie przestrzelił w doskonałej sytuacji z kilku metrów. Gospodarze szukali przełamania, wpuszczając na boisko powracających po kontuzjach liderów, w tym Mikaela Ishaka.

Kontrowersyjny gol w końcówce decyduje o wyniku

Decydujące rozstrzygnięcie nadeszło w 88. minucie pojedynku. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i ogromnym zamieszaniu w polu karnym Jagiellonii, Robert Gumny skierował piłkę do siatki. Arbiter Szymon Marciniak początkowo nie uznał gola, dopatrując się przewinienia na bramkarzu Dumy Podlasia, który wychodząc do dośrodkowania dał się łatwo przepchnąć Wojciechowi Mońce. Jednak w sprawę wmieszał się VAR, który wezwał przed ekran monitora sędziego Szymona Marciniaka. Ten, po długiej analizie wideo na monitorze VAR, zmienił pierwotną decyzję i wskazał na środek boiska. Jagiellonia nie zdołała już odpowiedzieć w ostatnich minutach i ostatecznie wraca do Białegostoku bez punktów.

Reklama

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:1 (1:1). Bramki: Pablo Rodríguez 43, Robert Gumny 87 - Yūki Kobayashi 45. Żółte kartki: Patrick Walemark (Lech), Rodrigo Conceicao, Hampus Finndell (Jagiellonia). Sędziował: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 24 201.
Lech: Mateusz Lis - Joel Pereira (83 Robert Gumny), Mateusz Skrzypczak, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Patrik Walemark, Gustav Berggren (63 Filip Jagiełło), Radosław Murawski, Luis Palma (72 Leo Bengtsson) - Allahyar Sayyadmanesh (63 Yannick Agnero), Pablo Rodriguez (72 Mikael Ishak).
Jagiellonia: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46' Guilherme Montoia), Cezary Polak - Sergio Lozano (59 Anders Klynge), Taras Romanczuk, Eryk Kozłowski (68 Hampus Finndell) - Ousmane Sow (59 Kajetan Szmyt), Rodrigo Conceicao - Nik Prelec (82 Youssuf Sylla).

Jak oceniacie postawę Jagiellonii w starciu z Lechem Poznań? Czy Waszym zdaniem sędzia podjął słuszną decyzję, uznać bramkę w końcówce? Czekamy na Wasze opinie i komentarze pod artykułem!

Reklama

Przemysław Sarosiek

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama