Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szansą dla innych sklepów jest jednak ograniczony asortyment Biedronek, w PSSach można dostać więcej rzeczy. Wątpię jednak czy realnie można zatrzymać ekspansję jakiejś sieci środami administracyjnymi. Nie wyobrażam sobie jak taki plan miejscowy miałby pomóc - musiałby ostać się pomimo jego zaskarżeń (sieci by nie odpuściły, odwoływałyby się), a jednocześnie realnie stopować wysyp sieciowych marketów. Nie wydaje mi się realne pogodzenie tego.
Wy w tym Białymstoku tylko potraficie narzekać, raz brak pracy (której jest dużo, wystarczy chcieć pracować) potem na władzę, następnie na brak zieleni, później że dogi budują, że za dużo galerii, że drogie mieszkania. A idźcie wy w pizdu, mieszkam tutaj od roku, ale mam już dość tego społeczeństwa, któremu robią wszyscy dobrze a tylko beczą, że źle. Białystok 15 lat temu był zerem i wyśmiewany przez resztę polski, w końcu wziął się za siebie.
Kiedys hipermarkety byly be. Ograniczono ich powstaeanie i co? Ozrisly sie dyskonty. Ograniczymy dyskonty - i myslucue ze osiedlowe sklepiki zyskaja na tym? Akurat, wejdzie inny firmat. A padaja glownie male kurniki. Sporo sklepow sie rozwija a nie placze po forach jak to kiedys taki latwy biznes byl.
Ja nie kupuuję w dyskontach bo robią wyzysk z Polaków a zyski lądują za oceanem
"Jeśli szybko nie zostanie uruchomione jakieś działanie – w jaki sposób ochronić mieszkańców..." Jest jeden bardzo prosty i bezwzględnie skuteczny sposób: sami mieszkańcy muszą przestać tam robić zakupy, na czele z autorką tekstu. Proste? Proste. I nie ma potrzeby obrażania mieszkańców, oraz ich i tak już nadwyrężonego wizerunkowo logo, wstawiając tam jakiegoś owada!
Ja zlikwidowałem sklep bo otworzyli Biedronkę. Nie wiem co myśli władza, ale mam wrażenie, że nie o przedsiębiorcach
Szansą dla innych sklepów jest jednak ograniczony asortyment Biedronek, w PSSach można dostać więcej rzeczy. Wątpię jednak czy realnie można zatrzymać ekspansję jakiejś sieci środami administracyjnymi. Nie wyobrażam sobie jak taki plan miejscowy miałby pomóc - musiałby ostać się pomimo jego zaskarżeń (sieci by nie odpuściły, odwoływałyby się), a jednocześnie realnie stopować wysyp sieciowych marketów. Nie wydaje mi się realne pogodzenie tego.
Wy w tym Białymstoku tylko potraficie narzekać, raz brak pracy (której jest dużo, wystarczy chcieć pracować) potem na władzę, następnie na brak zieleni, później że dogi budują, że za dużo galerii, że drogie mieszkania. A idźcie wy w pizdu, mieszkam tutaj od roku, ale mam już dość tego społeczeństwa, któremu robią wszyscy dobrze a tylko beczą, że źle. Białystok 15 lat temu był zerem i wyśmiewany przez resztę polski, w końcu wziął się za siebie.
Kiedys hipermarkety byly be. Ograniczono ich powstaeanie i co? Ozrisly sie dyskonty. Ograniczymy dyskonty - i myslucue ze osiedlowe sklepiki zyskaja na tym? Akurat, wejdzie inny firmat. A padaja glownie male kurniki. Sporo sklepow sie rozwija a nie placze po forach jak to kiedys taki latwy biznes byl.