Mieszkańcy w Podlaskiem przecierają oczy ze zdumienia, patrząc na zmieniające się niemal z dnia na dzień ceny na pylony na stacjach benzynowych. W czwartek (12 marca 2026 roku) napłynęły kolejne fatalne wieści z rynków światowych. Błyskawicznie przełożyły się na one lokalny rynek. Cena ropy ponownie przebiła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę. Sytuacja staje się krytyczna, a na horyzoncie zamiast obniżek widać jedynie widmo potężnej drożyzny, która uderzy w portfele wszystkich Polaków. A politycy PiS żądają zmniejszenia VAT-u na paliwa, żeby ulżyć portfelom kierowców.
Globalny niepokój wywołany amerykańsko-izraelskim atakiem na Iran, który powoli zamienia się w otwarty światowy konflikt, paraliżuje dostawy surowca. Decyzja Międzynarodowej Agencji Energetycznej o uwolnieniu 400 mln baryłek z rezerw państw członkowskich okazała się „plastrem na otwartą ranę” – rynki finansowe kompletnie ją zignorowały. Sytuację pogorszyło wystąpienie nowego lidera Iranu, Modżtaby Chameneiego, który w czwartek zapowiedział zamknięcie cieśniny Ormuz i ataki na bazy USA.
W Białymstoku skutki tej wielkiej polityki czuć przy każdym tankowaniu. Od poniedziałku notujemy nieustanny marsz cen w górę. O ile na stacjach przy centrach handlowych można jeszcze znaleźć litr E95 za 6,38 zł, o tyle na Orlenie standardem stało się już 6,52 zł. Najgorsza sytuacja panuje na mniejszych stacjach, gdzie cena benzyny 95 sięga już 6,62 zł za litr. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z olejem napędowym – diesel dobija właśnie do poziomu 7,75 zł/l. Dla przeciętnego kierowcy to czarny scenariusz, który staje się rzeczywistością.
- Obawiam się, że za kilkanaście dni cena diesla przekroczy barierę 8 złotych. To szaleństwo! Codziennie dojeżdżam do pracy kilkanaście kilometrów i z przerażeniem patrzę na konto - mówił pan Jerzy tankujący na stacji Orlen przy szosie do Zabłudowa.
O tym co się dzieje z cenami w województwie podlaskim pisaliśmy TUTAJ.
Wobec galopujących cen, podlascy politycy Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali serię konferencji prasowych. Główny briefing odbył się przy Alei 1000-lecia Państwa Polskiego w Białymstoku, w pobliżu stacji Orlen. Politycy PiS nie zostawili suchej nitki na obecnym gabinecie, zarzucając mu bierność i brak empatii wobec obywateli.
– Dzisiaj w interesie wszystkich Polaków jest, by ceny na stacjach benzynowych wyraźnie spadły. Są do tego narzędzia, trzeba z nich tylko skorzystać – mówił poseł Dariusz Piontkowski.
Parlamentarzysta przypomniał obietnice wyborcze obecnej koalicji, kpiąc z deklaracji o „benzynie po 5,19 zł”.
Senator Anna Bogucka podkreśliła, że sytuacja jest nadzwyczajna i wymaga natychmiastowych, odważnych ruchów.
– Nie widzimy żadnej reakcji rządu Donalda Tuska. Nie widzimy, by chciał pomóc Polakom. Dlatego złożyliśmy projekt ustawy, który realnie obniży ceny paliw – argumentowała senator, wzywając do natychmiastowego procedowania zmian podczas trwającego właśnie posiedzenia Sejmu i Senatu.
Artur Kosicki, radny Prawa i Sprawiedliwości w Sejmiku stwierdził, że zmniejszenie VAT-u w tej chwili to obowiązek rządu wobec polskich obywateli, którzy cierpią z powodu galopujących cen paliwa.
Projekt ustawy złożony przez parlamentarzystów Prawo i Sprawiedliwość zakłada radykalne cięcia podatkowe, które mają przynieść ulgę kierowcom. Główne założenia to:
Według wyliczeń ekonomistów, samo obniżenie VAT-u mogłoby dać kierowcom oszczędność około 80 groszy na każdym litrze. Poseł Przemysław Czarnek, typowany na kandydata PiS na premiera, stwierdził dobitnie:
– Państwo nie może łupić obywatela w sytuacji kryzysowej. Byliśmy przyzwyczajeni do państwa, które za czasów Daniela Obajtka utrzymywało najniższe ceny w Europie. Dzisiaj widzimy rząd w niemocy.
Zupełnie inne zdanie ma lider podlaskiej Koalicji Obywatelskiej, poseł Krzysztof Truskolaski. W mediach społecznościowych syn prezydenta Białegostoku stwierdził, że apel PiS to „propaganda pod publiczkę”. Truskolaski przekonuje, że Orlen już teraz ogranicza marże, a użytkownicy aplikacji lojalnościowych mogą liczyć na spore zniżki.
Niezależnie od politycznych sporów, eksperci nie mają złudzeń: obecne ceny paliw to zapalnik dla nowej fali inflacji. Transport jest krwiobiegiem gospodarki – każdy wzrost ceny benzyny i diesla przekładają się niemal natychmiast na ceny żywności w białostockich sklepach, koszty usług oraz ceny biletów komunikacyjnych.
Senator Anna Bogucka ostrzegała, że najmocniej ucierpią rolnicy przygotowujący się do prac polowych oraz firmy transportowe, które stanowią ważny filar podlaskiego biznesu. Jeśli rząd nie zdecyduje się na interwencję fiskalną, za kilka tygodni 7,75 zł za litr diesla będziemy wspominać jako „niską cenę”.
Na razie premier Donald Tusk uspokaja, że paliwa w Polsce nie zabraknie, ale milczy w kwestii jego ceny. Dla mieszkańców Białegostoku, którzy każdego dnia muszą dojeżdżać do pracy, to milczenie jest wyjątkowo kosztowne.
Ceny na stacjach w naszym mieście są obecnie bardzo zróżnicowane. Różnica między najtańszą a najdroższą stacją na jednym litrze Diesla sięga już niemal 40 groszy!
| Rodzaj stacji | Benzyna E95 | Diesel (ON) | Uwagi |
| Stacje przymarketowe (np. Auchan, Bi1) | 6,38 zł | 7,38 zł | Najniższe ceny w mieście, ale przygotuj się na gigantyczne kolejki. |
| Stacje Orlen (np. Al. 1000-lecia PP) | 6,52 zł | 7,49 zł | Cena "standardowa", możliwość zniżki 35 gr/l z aplikacją Vitay. |
| Stacje prywatne / mniejsze sieci | 6,62 zł | 7,75 zł | Tutaj horror jest największy – ceny dobijają do rekordowych poziomów. |
Zanim włożysz pistolet do baku, pamiętaj o kilku zasadach, które w dobie "paliwa za 100 dolarów" mogą uratować Twój budżet:
Aplikacje to podstawa: Zarówno Orlen, jak i inne sieci oferują rabaty (często od 30 do 40 groszy na litrze) tylko dla użytkowników programów lojalnościowych. Bez aplikacji płacisz "podatek od gapiostwa".
Unikaj stacji przy trasach wylotowych: Stacje przy drogach na Warszawę czy Lublin niemal zawsze mają ceny o 10-15 groszy wyższe niż te w głębi osiedli lub przy centrach handlowych.
Tankuj wieczorem lub w środku tygodnia: Z obserwacji białostockich kierowców wynika, że ceny na pylonach potrafią nieznacznie spaść w wtorki i środy, by gwałtownie skoczyć przed weekendem.
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze