Reklama

Pomeczowa analiza: Żubry bez punktów i pod przymusem zmian (WIDEO)

Koszykarze Żubrów Abakus Okna Białystok przegrali arcyważne spotkanie z Weegree AZS Politechniką Opolską. To miał być „mecz o dużym ciężarze gatunkowym” i białostoczanie - choć walczyli - przegrali jeden z najważniejszych meczów w sezonie. Teraz czeka ich mecz z liderem. Zdaniem sztabu Żubrów wynik z Opola nie oddaje w pełni tego, co działo się na parkiecie w Opolu. W sobotę białostoczan czeka mecz z liderem rozgrywek. Skoro Żubry przegrały z outsiderem z Opola to czy są bez szans w meczu z Astorią Bydgoszcz? To nie takie oczywiste!

17 procent to dramatycznie mało czyli klątwa „trójek” 

Największą bolączką podopiecznych trenera Kamila Piechuckiego była tego dnia skuteczność z dystansu. W koszykówce na tym poziomie trudno o korzystny wynik, gdy piłka po rzutach za trzy punkty wpada do kosza zaledwie z częstotliwością nieco ponad 17 proc. Trener Żubrów nie krył po meczu, że to właśnie ten element przeważył o porażce.

– Gratulacje dla gospodarzy, wygrali ważne dla nich spotkanie. Ja mogę podziękować naszym zawodnikom, pomimo problemów zdrowotno-ludzkich w ostatnim tygodniu. Na 4,5 minuty do końca przegrywaliśmy tylko ośmioma punktami, ale zabrakło nam tego ostatniego „runu”. Nie trafiliśmy z otwartych, fajnych pozycji i dlatego dzisiaj przegraliśmy – ocenił na chłodno Kamil Piechucki.

Reklama

Podobnego zdania był Karol Kutta, który podkreślił, że przy lepszej dyspozycji rzutowej wynik mógłby oscylować wokół remisu do ostatnich sekund.

Pressing Opola, walka po stronie Żubrów

Z wypowiedzi trenera gospodarzy, Michała Rutkowskiego, wyłania się obraz meczu, w którym to Opole grało „z pistoletem przy skroni”. Dla Politechniki był to mecz z serii „musimy”, co przekładało się na widoczny stres u zawodników. Mimo to opolanie wytrzymali ciśnienie, a ich defensywa okazała się kluczem do sukcesu. Rutkowski chwalił swoich graczy za „czarną robotę” w obronie, która skutecznie wybijała Żubry z rytmu.

Reklama

Białostoczanie, mimo że sami zmagali się z problemami zdrowotnymi, które pokrzyżowały cykl treningowy w tygodniu poprzedzającym mecz, pokazali charakter. Choć nie udało się „przełamać” meczu w decydującej fazie, optymizmem napawa fakt, że zespół potrafił wykreować sobie dogodne, czyste sytuacje rzutowe. Problemem była jedynie ich finalizacja, co w sporcie często bywa kwestią dyspozycji dnia.

Analiza sytuacji: Żubry w obliczu kluczowych starć

Porażka w Opolu i wygrana z ŁKS Łódż  pokazują, że Żubry Abakus Okna Białystok potrafią rywalizować jak równy z równym z czołowymi ekipami ligi, nawet w trudnych okolicznościach kadrowych. Kluczowe jest teraz szybkie wyciągnięcie wniosków z lekcji „skuteczności”. Wypowiedzi Karola Kutty o problemach zdrowotnych sugerują, że zespół nie był w optymalnej formie fizycznej, co często przekłada się na brak precyzji w rzutach z dystansu w końcówkach spotkań.

Reklama

Tyle, że sytuacja w tabeli ze złej staje się już bardzo zła. Żubry muszą teraz liczyć nie tylko na szybki powrót do pełnego zdrowia wszystkich kluczowych zawodników, ale też na to, że zagrają na nie na 120 procent ale nawet na 200 procent. Kolejne mecze będą wymagały nie tylko walki pod koszem, ale przede wszystkim zimnej krwi na obwodzie. Jeśli białostoczanie odzyskają swój standardowy procent rzutowy (oscylujący zazwyczaj powyżej 30-35 proc.), o wyniki w kolejnych kolejkach możemy być spokojni.

Co przed nami? Białystok czeka na rehabilitację

Najbliższe dni w obozie Żubrów zostaną poświęcone na regenerację i „nastawienie celowników”. Drużyna pokazała, że mentalnie jest gotowa na trudne końcówki, a system trenera Piechuckiego pozwala na dochodzenie do dobrych pozycji strzeleckich. Teraz czas przekuć te sytuacje na punkty.

Reklama

Kibice w Białymstoku liczą na to, że w kolejnym spotkaniu hala „Żubrów” znów stanie się twierdzą, a rzuty za trzy punkty będą siać spustoszenie w szeregach rywali. Wyjazd do Opola, choć zakończony porażką, był cennym sprawdzianem charakteru, który powinien zaprocentować w najważniejszej fazie sezonu.

Jak ograć Astorię?

Liczby nie kłamią. Analiza wskazuje, gdzie leży przyczyna ostatnich problemów podopiecznych Kamila Piechuckiego.

Po pierwsze: kryzys na obwodzie (Alarmujące 17%)

To najbardziej niepokojący wskaźnik. O ile w meczach wygrywanych Żubry stabilnie trafiały co trzecią „trójkę” (34%), o tyle w Opolu skuteczność spadła drastycznie do poziomu 17,4%. Przy tak niskim procencie z dystansu, obrona przeciwnika może bardziej zacieśnić strefę podkoszową, co utrudnia grę naszym wysokim zawodnikom. Wniosek: poprawić skuteczność rzutów za trzy. Albo większy nacisk na treningach na skuteczność rzutową, albo pomoc psychologiczna (mentalna), żeby ekipa zaczęła walczyć z rywalem zamiast z własnym stresem. 

Reklama

Po drugie: powstrzymać spadek płynności gry (Asysty i Straty)

W meczu z Poltechniką Opolską Żubry odnotowały najniższą liczbę asyst (12) i jednocześnie najwyższą liczbę strat (16) w ostatnich kilku kolejkach. Potwierdzają to słowa trenera Piechuckiego o „problemach zdrowotno-ludzkich”. Zespół, który nie trenuje w pełnym składzie przez tydzień, traci automatyzm i zgranie, co owocuje mniejszą liczbą podań otwierających drogę do kosza. Wniosek drugi: ekipa musi popracować nad współpracą. A Piechucki zadbać o to, aby hierarchia w ekipie odzwierciedlała formę i możliwości, bo nie tylko w Opolu wybory personalne trenera miały więcej wspólnego z tabelą płac niż faktycznym wpływem na wynik. 

Po trzecie: walka na tablicach

Regres widać również w zbiórkach. 35 zebranych piłek w Opolu to wynik poniżej średniej sezonowej Żubrów. Mniejsza liczba zbiórek w ataku (tzw. ponowień) przy tak słabej skuteczności rzutowej uniemożliwiła drużynie odrobienie strat w kluczowych 4 minutach meczu. O ile można zrozumieć, że Żubry przegrywały walkę pod tablicą rywali to już pod własnym koszem jest dowodem na brak pomysłów taktycznych. 

Reklama

Statystyki pokazują, że porażka w Opolu mogła być „wypadkiem przy pracy” wynikający z osłabienia organizmów. Żubry nie zapomniały jak grać w koszykówkę – ich skuteczność za 2 punkty wciąż utrzymuje się na solidnym poziomie 50%.  Jeśli w nadchodzącym tygodniu zawodnicy wykurują się i „przepracują” jednostki treningowe w komplecie, celowniki za 3 punkty powinny wrócić do normy. Historia tego sezonu pokazuje, że po słabszym występie strzeleckim, Żubry potrafią w kolejnym meczu odpowiedzieć serią celnych rzutów, która „rozstrzeliwuje” obronę rywala.

Przemysław Sarosiek

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/03/2026 07:02
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości