Ucieczka z rodzinnego miasta miała być dla niego skutecznym sposobem na uniknięcie kary. 30-letni mieszkaniec Ełku był święcie przekonany, że w sąsiednim powiecie nikt go nie znajdzie, a o przeszłości dawno wszyscy zapomną. Plan pękł jednak jak bańka mydlana, gdy do drzwi wynajmowanego przez niego lokalu zapukali łomżyńscy kryminalni. Zamiast anonimowości czekała go brutalna rzeczywistość i prosta droga za kratki.
Każdy, kto wchodzi w konflikt z prawem i ma na sumieniu poważne czyny, prędzej czy później musi liczyć się z konsekwencjami. Wielu przestępców próbuje jednak oszukać przeznaczenie, licząc na to, że zmiana otoczenia, wyjazd do innego miasta czy ukrywanie się w anonimowym tłumie uchronią ich przed wyrokiem sądu. Taki scenariusz wybrał dla siebie 30-letni mężczyzna z Ełku.
Mężczyzna miał na koncie poważne zagadnienia prawne, a jego sprawa znalazła swój finał w Sądzie Rejonowym w Ełku. Kiedy zapadł prawomocny wyrok, a skazany nie stawił się dobrowolnie do odbycia kary, uruchomiono standardowe procedury poszukiwawcze. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze, którzy musieli ustalić, gdzie obecnie przebywa ukrywający się przed wymiarem sprawiedliwości ełczanin.
Z zebranych przez mundurowych informacji operacyjnych wynikało, że poszukiwany 30-latek porzucił swoje dotychczasowe miejsce pobytu i przeniósł się do Łomży. Mężczyzna zakładał, że w większym lub po prostu innym ośrodku miejskim będzie całkowicie bezpieczny. Sądził, że lokalna społeczność i tutejsze służby nie powiążą jego twarzy z listem gończym czy zarządzeniem o doprowadzeniu. Jak się jednak wkrótce okazało, była to skrajna naiwność.
Praca łomżyńskich kryminalnych zajmujących się poszukiwaniem osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości charakteryzuje się dużą dynamiką i skutecznością. Kiedy do Komendy Miejskiej Policji w Łomży wpłynęło oficjalne zarządzenie sądu z Ełku, funkcjonariusze nie czekali ani chwili. Natychmiast przystąpili do weryfikacji posiadanych informacji i sprawdzania wytypowanych adresów.
Intensywne działania doprowadziły stróżów prawa prosto do jednego z mieszkań na terenie Łomży, gdzie – według ich ustaleń – miał ukrywać się poszukiwany 30-latek. Już następnego dnia po otrzymaniu dokumentów kryminalni zapukali do drzwi wytypowanego lokalu.
Reakcja mężczyzny, który otworzył drzwi, doskonale odzwierciedlała skalę jego zaskoczenia. Zdziwienie ełczanina było tak ogromne, że na widok policjantów nawet nie próbował wymyślać żadnych kłamstw, plątać się w zeznaniach czy udawać kogoś innego. Od razu przyznał funkcjonariuszom, że wie, po co przyszli i że to jego właśnie szukają. Podczas krótkiej rozmowy bez ogródek oświadczył, że uciekł ze swojego rodzinnego Ełku, ponieważ tam nie zdołałby się ukryć. Był jednak naiwnie przekonany, że zmiana miasta całkowicie rozwiąże jego problem i pozwoli mu bezkarnie funkcjonować w nowym miejscu.
Finał tej historii był dla 30-latka błyskawiczny i pozbawiony jakichkolwiek złudzeń. Zamiast spokojnego życia z dala od rodzinnych stron, ełczanin prosto z wynajmowanego w Łomży mieszkania został przewieziony do policyjnego aresztu, a stamtąd trafił bezpośrednio do zakładu karnego.
Zgodnie z dyspozycją sądu, najbliższe osiem miesięcy spędzi w izolacji od społeczeństwa. Czas ten jest karą za wcześniej popełnione przestępstwo – mężczyzna odpowie w ten sposób za udział w bójce i pobiciu, co w polskim prawie jest traktowane z pełną surowością.
Ta sytuacja to kolejny wyraźny sygnał dla wszystkich, którzy próbują unikać odpowiedzialności karnej, zmieniając adresy zamieszkania. Łomżyńscy policjanci po raz kolejny udowodnili, że przestępcy nie mogą czuć się bezpiecznie w żadnym zakątku regionu. Anonimowość w starciu z wymiarem sprawiedliwości okazuje się mitem, a długie ramię prawa prędzej czy później dosięgnie każdego, kto złamał przepisy.
Krzysztof Pietrzykowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze