Bramki wjazdowe do podziemnego parkingu białostockiej galerii handlowej stały się miejscem dramatycznej walki o ludzkie życie. Gdyby nie błyskawiczna i zdecydowana reakcja funkcjonariuszy z białostockiej patrolówki, ta historia mogłaby mieć tragiczny finał.
Wszystko zaczęło się od pilnego sygnału, który wpłynął do dyżurnego komendy miejskiej w Białymstoku. Z relacji świadków wynikało, że młoda kobieta, idąc w towarzystwie koleżanki, nagle osłabła, upadła na ziemię i straciła przytomność. Na miejsce natychmiast skierowano najbliższy patrol policji.
Mundurowi zjawili się na miejscu jako pierwsi. Przy leżącej na trawie kobiecie klęczał już jej zrozpaczony mąż. Gdy policjanci przystąpili do oceny stanu poszkodowanej, sytuacja okazała się krytyczna – kobieta nie oddychała i nie można było u niej wyczuć tętna. Funkcjonariusze bez chwili wahania rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową.
Dzięki natychmiastowemu masażowi serca kobieta na moment odzyskała oddech, choć była w szoku – trzęsła się i wypowiadała niezrozumiałe słowa. Policjanci ułożyli ją w bezpiecznej pozycji bocznej ustalonej. Sytuacja zmieniła się jednak po kilku chwilach, gdy oddech znów ustał. Mundurowi natychmiast ponownie ułożyli ją na plecach i po raz drugi podjęli reanimację. Zwyciężyli – funkcje życiowe znów powróciły.
Przybyły na miejsce zespół ratownictwa medycznego przejął przytomną już pacjentkę i przetransportował ją do szpitala. Postawa białostockich policjantów po raz kolejny udowodniła, że hasło „Pomagamy i chronimy” to nie tylko puste słowa, ale codzienna misja.
Co sądzicie o reakcji białostockich mundurowych? Zostawcie swój komentarz poniżej i podzielcie się tym artykułem, aby docenić ich postawę!
PS
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze