Co drugi Polak korzystał lub rozważał korzystanie ze sztucznej inteligencji w kontekście problemów emocjonalnych – wynika z badania platformy ZnanyLekarz. Choć chatboty ułatwiają zrobienie pierwszego kroku i pomagają uporządkować myśli, pacjenci zachowują dystans do diagnoz stawianych przez algorytmy. Gdy w grę wchodzi leczenie, wciąż kluczowa pozostaje relacja z człowiekiem. Problem dotyczy całej Polsce a i podlaskie nie jest tu wyjątkiem.
Głównym atutem chatbotów jest ich całodobowa dostępność oraz brak opłat. Dla ponad jednej czwartej badanych AI stało się wsparciem w trudnych chwilach. Dla 30% użytkowników kontakt z technologią był wręcz impulsem do zapisania się na wizytę u psychologa. Jedynie nieliczni traktują rozmowę z algorytmem jako ostateczne rozwiązanie problemu.
Polacy nie ufają AI w kwestii stawiania rozpoznania – aż 68,5% respondentów nie przyjęłoby diagnozy depresji wydanej wyłącznie przez chatbota. Praktyka pokazuje, że ostrożność jest uzasadniona. Nomal połowa osób, które skonsultowały porady AI ze specjalistą, usłyszała, że były one błędne lub stwarzały ryzyko dla zdrowia.
Zjawisko sięgania po AI wyraźnie dociera do gabinetów lekarskich. Co drugi psychiatra spotkał pacjenta przychodzącego z gotową hipotezą od chatbota, a psychologowie dostrzegają ryzyko emocjonalnego uzależnienia od sztucznej inteligencji. Choć specjaliści sami chętnie używają AI do pracy administracyjnej, podkreślają, że algorytm nie może zastąpić terapii.
AI to codzienna rzeczywistość nastolatków, dlatego ponad 80% rodziców uważa, że szkoły powinny uczyć bezpiecznego korzystania z technologii w kontekście zdrowia psychicznego. Eksperci apelują o otwarty dialog z młodzieżą, by sztuczna inteligencja nie stała się dla nich niebezpiecznym substytutem relacji z ludźmi.
A czy Wy próbowaliście kiedyś pytać AI o porady dotyczące zdrowia lub emocji? Czy zaufalibyście diagnozie postawionej przez chatbota? Dajcie znać w komentarzach!
AR
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze