Kibice reprezentacji Polski znów musieli przełknąć gorzką pigułkę. W wyjazdowym starciu z Bośnią i Hercegowiną podopieczni selekcjonera ponieśli skromną, ale wyjątkowo bolesną porażkę 0:1. Choć sam mecz nie porywał poziomem, to z perspektywy Białegostoku i całego Podlasia było to spotkanie pełne emocji. Na murawie pojawił się bowiem aktualny zawodnik Jagiellonii Norbert Wojtuszek, a także doskonale znani przy Słonecznej wychowankowie i byli ulubieńcy kibiców – Przemysław Frankowski oraz młodziutki Oskar Pietuszewski.
Od pierwszych minut spotkania rywale dali wyraźnie do zrozumienia, że na własnym terenie nie zamierzają tanio sprzedać skóry. Polacy próbowali narzucić własne warunki, budując akcje wieloma podaniami, jednak gospodarze od razu postawili szczelny blok defensywny. W 7. minucie ładną akcję sfinalizował próbnym strzałem Matty Cash, jednak został zablokowany. Chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego szansę miał Jan Bednarek, ale jego uderzenie głową po rozegraniu stałego fragmentu gry powędrowało nad poprzeczką.
Biało-Czerwoni szukali swoich szans głównie w bocznych sektorach boiska, gdzie niesamowitym głodem gry wykazywał się Przemysław Frankowski. Byle gracz Jagiellonii Białystok, który w stolicy Podlasia wypłynął na szerokie wody wielkiej piłki, raz za razem udowadniał, że wciąż pamięta, jak bezczelnie łamać akcje do środka. Bośniacy nie pozostawiali jednak bez odpowiedzi naszych zrywów – w 15. minucie po szybkim wypadzie środkiem pola musiał wykazać się Marcin Bułka, chroniąc nas od utraty gola.
Z biegiem czasu mecz nabierał rumieńców, a najjaśniejszymi punktami w naszej kadry stawały się właśnie akcje zawiązywane na skrzydłach. Tuż przed przerwą Polacy mieli stuprocentową okazję, by wyjść na prowadzenie – w 45. minucie po zamieszaniu w polu karnym Mateusz Żukowski uderzył jednak zbyt lekko i wprost w stojącego na linii bramkowej obrońcę.
Po zmianie stron widowisko nabrało dramaturgii. W 48. minucie gospodarze trafili nawet do siatki po zamieszaniu przy stałym fragmencie, ale po analizie VAR arbiter gola nie uznał z powodu spalonego. Odpowiedź Polski była natychmiastowa. Niezwykle aktywny Przemysław Frankowski kapitalnym, mierzonym zagraniem obsłużył Nicolę Zalewskiego, po którego dograniu Karol Świderski pomylił się o centymetry. Chwilę później w 54. minucie sam "Franek" wziął sprawy w swoje ręce – rozegrał krótko rzut rożny i spróbował zakręcić słynnego "rogala" z dystansu, po którym piłka nieznacznie minęła słupek bośniackiej bramki. W 70. minucie Frankowski ponownie potężnie wypalił z odległości, zmuszając bramkarza gospodarzy do najwyższego kunsztu. Jego postawa była dowodem na to, że białostocka szkoła piłkarska nie ma się czego wstydzić na europejskich salonach.
Prawdziwe powody do dumy dla kibiców znad Żółtej Rzeki nadeszły w 63. minucie meczu. Na murawie pojawił się Norbert Wojtuszek, obecny pomocnik Jagiellonii Białystok, zamieniając Matty'ego Casha. Wstąpienie zawodnika "Jagi" w reprezentacyjne szeregi wprowadziło sporo ożywienia i walki w środkowej strefie oraz na prawej flance. Wojtuszek nie bał się twardych starć, walczył o każdą piłkę i pokazał charakter, z którego słynie w barwach Dumy Podlasia. Niestety, dynamiczny mecz wymusił na nim nieustanną pracę w defensywie, co w konsekwencji kosztowało go obejrzenie żółtej kartki po jednym z ostrych przerwań kontry rywali. Mimo to sam fakt obecności zawodnika aktualnie reprezentującego barwy Jagiellonii na boisku w meczu międzypaństwowym to potężny powód do satysfakcji dla całego białostockiego środowiska sportowego.
W samej końcówce spotkania, w 89. minucie, na placu gry pojawił się kolejny białostocki akcent – młodziutki Oskar Pietuszewski, wywodzący się ze szkółki i barw Jagiellonii. Wychowanek białostockiego klubu zmienił zmęczonego Mateusza Żukowskiego, dostając bezcenne minuty w narodowych barwach.
Gdy wydawało się, że mecz zakończy się bezbramkowym remisem, losy spotkania rozstrzygnęły się w dramatycznych okolicznościach. Ostatni kwadrans to prawdziwy festiwal technologii wideo. Najpierw w 78. minucie VAR uratował Polaków, wykazując pozycję spaloną przy wcześniejszym faulu w naszej szesnastce. Jednak w 83. minucie sędzia ponownie powrócił do ekranu po przewinieniu Jana Bednarka. Tym razem decyzja była nieubłagana – rzut karny dla Bośni i Hercegowiny za przetrzymywanie rywala.
W 85. minucie Ivan Basić pewnym uderzeniem z jedenastu metrów pokonał Marcina Bułkę, dając gospodarzom prowadzenie 1:0. Mimo że arbiter doliczył aż 7 minut do podstawowego czasu gry, a rozpaczliwe próby odrobienia strat uderzeniem z dystansu podejmował m.in. Piotr Zieliński, rezultat nie uległ już zmianie.
Porażka w Sarajewie pozostawia spory niedosyt, ale dla fanów z Podlasia najważniejszy pozostaje fakt, że białostocka piłka wciąż odgrywa kluczową rolę w reprezentacji Polski. Występy Przemysława Frankowskiego, debiutanckie minuty młodego Pietuszewskiego oraz twarda postawa jagiellończyka Norberta Wojtuszka pokazują, że kierunek podlaski w kadrowej układance jest niezwykle silny.
Krzysztof Pietrzykowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze