Reklama

Radny Koalicji Obywatelskiej nagle zauważył problemy najmłodszych mieszkańców na Leśnej Dolinie

Mieszkańcy białostockiego osiedla Leśna Dolina od lat wskazują na niebezpieczeństwa, jakie czyhają na najmłodszych w rejonie ulicy Armii Krajowej. Chodzi o ruchliwy odcinek drogi w pobliżu Przedszkola Samorządowego nr 80 oraz Szkoły Podstawowej nr 49. Przez lata apele i głosy troskliwych rodziców trafiały w próżnię, a ulica z racji swojego specyficznego ukształtowania i uwarunkowań terenowych przypominała lokalny tor wyścigowy. Nagle jednak, po latach milczenia i braku zdecydowanych działań ze strony rządzącej miastem ekipy, sprawą postanowił zająć się radny Koalicji Obywatelskiej Maciej Marek Garley. Przedstawił on interpelację, w której domaga się montażu sygnalizacji świetlnej na przycisk. Pytanie tylko, dlaczego radny reprezentujący ugrupowanie, które od tak dawna współrządzi Białymstokiem i wyznacza kierunki miejskich inwestycji, dopiero teraz zauważa problem na własnym podwórku?

Tor wyścigowy tuż obok szkolnej bramy

Sytuacja w rejonie obu placówek oświatowych od dawna budzi uzasadniony niepokój wśród opiekunów i lokalnej społeczności. Ulica Armii Krajowej to ważny ciąg komunikacyjny stanowiący kluczowe połączenie z obwodnicą miasta oraz dojazd do licznych punktów handlowych i usługowych. W godzinach porannego i popołudniowego szczytu natężenie ruchu samochodowego osiąga tam poziomy wyjątkowo wysokie. Gdy na ten zgiełk nakłada się moment, w którym małe dzieci zmierzają do przedszkola lub wracają z lekcji szkolnych, powstają sytuacje bezpośrednio zagrażające ich zdrowiu i życiu. Co więcej, ukształtowanie terenu zdecydowanie nie sprzyja bezpiecznemu poruszaniu się pieszych. Droga przebiega tam po zejściu z górki, co sprawia, że wielu kierowców mimowolnie rozwija znaczne prędkości, a ograniczenie widoczności oraz wydłużona droga hamowania stanowią dodatkowy czynnik ryzyka. Maluchy i młodzież nie są w stanie w należyty sposób ocenić odległości od pędzącego samochodu, co czyni to miejsce wyjątkowo niebezpiecznym punktem na mapie drogowej Białegostoku.

Polityczny teatrzyk zamiast sprawnych działań

Tu dochodzimy do paradoksalnej wręcz anegdoty, która doskonale obrazuje styl sprawowania władzy przez lokalnych polityków Koalicji Obywatelskiej. Zamiast sprawnie i bez zbędnego szumu medialnego rozwiązywać realne bolączki mieszkańców poprzez bezpośrednie działania w urzędzie, radny Garley postanawia oficjalnie złożyć interpelację do prezydenta Tadeusza Truskolaskiego. Tekst dokumentu sprawia wrażenie, jakby radny złożył wizytę na osiedlu po raz pierwszy od lat i ze zdumieniem odkrył, że obok szkoły jeżdżą auta. Nagły zryw troski u przedstawiciela radnych KO rodzi pytania o to, jak przez te wszystkie lata funkcjonowały miejskie służby odpowiedzialne za inżynierię ruchu. Mieszkańcy Białegostoku doskonale wiedzą, że Prawo i Sprawiedliwość od dawna stawia na konkretne, twarde inwestycje w infrastrukturę poprawiającą bezpieczeństwo przy szkołach i przedszkolach, bez zbędnej zwłoki czy biurokratycznej opieszałości. Tymczasem obóz rządzący miastem woli pisać do samego siebie listy i oficjalne pisma.

Reklama

Oczywiste pytania o opieszałość urzędników

W swojej interpelacji radny Maciej Marek Garley porusza szereg kwestii, które dla każdego rodzica posyłającego dziecko do Szkoły Podstawowej nr 49 czy Przedszkola nr 80 są oczywiste od dawna. Radny dopytuje władze miasta, czy urzędnicy w ogóle przeprowadzali dotychczas jakiekolwiek analizy dotyczące zasadności montażu sygnalizacji wzbudzanej przez pieszych w tym konkretnym rejonie ulicy Armii Krajowej. Interesuje go również, czy w ocenie kompetentnych służb miejskich to przejście spełnia obecnie wyśrubowane normy i wymogi bezpieczeństwa, biorąc pod uwagę specyficzne ukształtowanie drogi ze zjazdem z wzniesienia oraz bezpośrednie sąsiedztwo placówek edukacyjnych. Zastanawiające jest, że pytania te kieruje przedstawiciel zaplecza politycznego prezydenta, co sugeruje jednoznacznie brak wewnętrznego przepływu informacji i chaos w miejskiej administracji.

Czas na realne decyzje, a nie urzędnicze pisma

Propozycja montażu sygnalizacji świetlnej wzbudzanej przyciskiem jest rozwiązaniem logicznym, sprawdzonym i powszechnie stosowanym. Pozwala na płynne uporządkowanie ruchu samochodowego bez generowania niepotrzebnych zatorów, a równocześnie daje dzieciom i ich opiekunom gwarancję bezpiecznego przejścia przez jezdnię. Trudno jednak nie oprzeć się wrażeniu, że interpelacja radnego KO to próba odwrócenia uwagi od wieloletnich zaniedbań w dziedzinie osiedlowej infrastruktury. Podobne wzniesienia i niebezpieczne przejścia wymagają natychmiastowych decyzji budżetowych, a nie wielomiesięcznych opinii i wymiany korespondencji między radnymi a urzędem. Radni Prawa i Sprawiedliwości niejednokrotnie wskazywali na konieczność kompleksowego audytu przejść dla pieszych w pobliżu białostockich szkół, nakreślając konkretne i bezkompromisowe plany poprawy bezpieczeństwa drogowego.

Reklama

Ostatecznie mieszkańcom osiedla pozostaje mieć nadzieję, że polityczne zabiegi radnego Garleya przyniosą jakikolwiek wymierny skutek i dzieci uczęszczające do Szkoły Podstawowej nr 49 oraz Przedszkola nr 80 doczekają się bezpiecznego przejścia. Pytanie tylko, ile jeszcze interpelacji i pism będzie musiało wpłynąć do Urzędu Miejskiego, aby rządzony przez Koalicję Obywatelską Białystok zaczął realnie dbać o podstawowe potrzeby swoich mieszkańców. Będziemy bacznie przyglądać się odpowiedzi prezydenta Tadeusza Truskolaskiego i sprawdzać, czy zapowiedzi ze strony radnego KO znajdą odzwierciedlenie w faktycznych działaniach i miejskim budżecie. Bezpieczeństwo najmłodszych białostoczan powinno być priorytetem nadrzędnym, a nie jedynie elementem lokalnej gry politycznej.

Krzysztof Pietrzykowski

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/10/2026 20:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ddb24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości