Co to był za wieczór na PGE Narodowym! Reprezentacja Polski urządziła sobie prawdziwy koncert strzelecki, rozbijając Rumunię aż 6:0. I choć Robert Lewandowski czarował w polu karnym, to my na Podlasiu mamy szczególne powody do dumy. Boki obrony i skrzydła zostały opanowane przez zawodników mocno związanych z Białymstokiem. Wyborny występ Przemysława Frankowskiego, pewne wejście obrońcy Jagiellonii Norberta Wojtuszka oraz odważny debiut utalentowanego Oskara Pietuszewskiego pokazały, że białostocki futbol ma ogromny wpływ na grę reprezentacji Polski! Oto szczegółowa relacja z tego porywającego spotkania, w którym podlaskie akcenty odgrywały pierwsze skrzypce od pierwszej do ostatniej minuty!
Mecz zaczął się od mocnego uderzenia. Już w 1. minucie nasi reprezentanci wywalczyli rzut rożny, po którym strzał głową lądował w nogach rumuńskich obrońców. Przeciwnicy próbowali odpowiadać – w 3. minucie po stracie Nicoli Zalewskiego oddali celny strzał na bramkę Marcina Bułki, a w 9. minucie po rzucie wolnym Bułka musiał bronić potężne uderzenie z pola karnego.
Polacy jednak sukcesywnie budowali przewagę. Przełomowy moment nadszedł w 23. minucie. Długie podanie przez niemal całe boisko dotarło do Roberta Lewandowskiego, który został sfaulowany przez Radu Dragusina. Sędzia Sven Wolfensberger nie miał wątpliwości – pokazał Rumuńczykowi czerwoną kartkę i wskazał na jedenasty metr! Do piłki w 24. minucie podszedł sam poszkodowany. Lewandowski uderzył precyzyjnie w prawy dolny róg, wysyłając bramkarza w przeciwną stronę i dając nam zasłużone prowadzenie 1:0.
Biało-Czerwoni nie zamierzali zwalniać tempa. W 33. minucie kapitalną próbą popisał się Przemysław Frankowski! Wychowanek Jagiellonii huknął z dystansu, a piłka z impetem trafiła w obramowanie bramki. Chwilę później Lewandowski efektownie strzelał z powietrza, a w 37. minucie po podaniu Karola Świderskiego i zamieszaniu w szesnastce strzał Zalewskiego przeleciał tuż nad poprzeczką. Do przerwy było 1:0, ale prawdziwe tornado miało dopiero nadejść!
Druga połowa rozpoczęła się od niesamowitego naporu Biało-Czerwonych. W 47. minucie Nicola Zalewski przeprowadził kapitalny rajd wzdłuż linii końcowej, wyłożył piłkę Lewandowskiemu, a ten podwyższył wynik na 2:0. Dwie minuty później mieliśmy już 3:0, a kluczową rolę w tej akcji odegrał Przemysław Frankowski!
"Franek" po raz kolejny udowodnił, że dynamika i wyszkolenie techniczne, z których zasłynął jeszcze w barwach Jagiellonii, to klasa światowa. Miejscowy ulubieniec z dawnych lat z wielką klasą minął rywala przy linii i zagrał do Zalewskiego. Po kolejnym zagraniu i niefortunnej interwencji piętą rumuńskiego obrońcy piłka wpadła do siatki! Frankowski siał absolutny popłoch w szeregach obronnych Rumunów. Choć w 70. minucie po jednym z jego uderzeń piłka przeszła obok słupka, to cały jego występ był wzorem nowoczesnej gry na wahadle – dynamiczny, bezkompromisowy i niezwykle pożyteczny dla zespołu.
Rumuni byli zupełnie bezradni. W 52. minucie obramowanie bramki uratowało gości po raz kolejny, ale w 62. minucie sprytem wykazał się Piotr Zieliński, który przejął wycofaną do bramkarza piłkę i uderzeniem z półobrotu zdobył czwartego gola. W 66. minucie po rzucie rożnym na 5:0 głową podwyższył Jan Bednarek.
Gdy wynik był już rozstrzygnięty, w 63. minucie na murawie pojawił się Norbert Wojtuszek, zmieniając Matty’ego Casha. Dla kibiców z Białegostoku był to moment szczególny – aktualny reprezentant Jagiellonii melduje się na boisku PGE Narodowego! Wojtuszek od razu wszedł w mecz z wielką energią i zadziornością. Jego obecność na prawej stronie dała drużynie nową jakość fizyczną i taktyczną. Norbert świetnie realizował zadania w defensywie, nie pozwalając Rumunom na wykreowanie jakiejkolwiek groźnej akcji, a jednocześnie odważnie podłączał się do działań ofensywnych, udowadniając, że zawodnik Mistrza Polski bez kłopotu odnajduje się na poziomie reprezentacyjnym.
W 78. minucie na boisku zameldował się kolejny zawodnik wywodzący się z białostockiego środowiska piłkarskiego – wychowanek "Jagi", Oskar Pietuszewski. Młody skrzydłowy wszedł na murawę bez jakichkolwiek kompleksów! Już w 80. minucie pokazał swoje nietuzinkowe umiejętności – odważnie wszedł w indywidualny drybling na skrzydle, a gdy widział, że rumuńscy obrońcy potrajają krycie, przytomnie i z dużą dojrzałością wycofał piłkę do Kacpra Urbańskiego, którego strzał został zablokowany. Przebojowość Pietuszewskiego i decyzje podejmowane pod presją pokazały ogromny potencjał tego chłopaka.
Końcówka spotkania przyniosła kolejne emocje. W 84. minucie Marcel Reguła uderzał głową po sprytnym zagraniu, ale bramkarz Otto Hindrich zdołał obronić. W 85. minucie bramkarz gości wyłapał groźne dośrodkowanie, ale minutę później był już bezradny. W 86. minucie Robert Lewandowski po kapitalnej, indywidualnej walce o pozycję w polu karnym skierował piłkę do siatki, kompletując hat-tricka i ustalając wynik na 6:0!
W doliczonym czasie gry (90+2’) świetną okazję miał jeszcze Reguła, ale jego mocny i trudny technicznie strzał w sytuacji sam na sam zdołał obronić rumuński golkiper. Chwilę później sędzia zakończył to widowisko.
To był absolutny nokaut i mecz, który na długo zapadnie w pamięć. Dla nas, kibiców z Podlasia, najważniejszy jest fakt, że reprezentacja Polski wygrywa wysoko, a kluczowymi elementami w układance selekcjonera są zawodnicy związani z Białymstokiem. Błysk Frankowskiego, solidność Wojtuszka i odwaga Pietuszewskiego to najlepsza wizytówka białostockiej piłki na arenie międzynarodowej!
Krzysztof Pietrzykowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze