Gdy w wieczornym orędziu Prezydent Rzeczypospolitej zwracał się do wszystkich Polaków, pytając o rosnące rachunki, koszty ogrzewania i ceny na stacjach, w wielu domach od Suwałk, przez Białystok i Łomżę, po Siemiatycze, ludzie przytakiwali z gorzkim zrozumieniem. Słowa o niepewności nadchodzącej jesieni nie są dla mieszkańców Podlasia czystą teorią – to codzienność każdego, kto o świcie odpala samochód, by dojechać do pracy, wywieźć produkty z gospodarstwa czy odwieźć dzieci do szkoły. Gdy cena benzyny przekracza 8 zł, a diesel bije rekordy z dziewiątką z przodu, problem odczuwa każdy lokalny dostawca, rolnik i przedsiębiorca.
W swoim wystąpieniu prezydent przypomniał kampanijne zapowiedzi obecnego rządu o paliwie po 5,19 zł i prostych decyzjach obniżających VAT. Dziś zamiast taniego paliwa mieszkańcy regionu widzą wyłącznie festiwal zasłaniania się przepisami i przerzucania odpowiedzialności. Prezydent jasno wskazał na mechanizm, w którym rząd woli zarabiać na podatkach i wysokich marżach – droższe paliwo na podlaskich stacjach oznacza większe wpływy z VAT-u do budżetu i gigantyczne zyski koncernów paliwowych.
Poważnym problemem pozostaje odrzucenie prezydenckiej propozycji obniżenia marż, która mogłaby zbijać ceny o ponad 2 złote na litrze. Mimo że projekt trafił do Sejmu, został zamrożony, a rzucona w zamian ustawa nie gwarantowała, że pozyskane środki trafią bezpośrednio do kieszeni kierowców.
Sytuacja finansowa państwa, o której mówiono w orędziu, bezpośrednio przekłada się na poziom życia na Podlasiu. Dziura budżetowa przekraczająca 150 miliardów złotych oraz obniżenie ratingu Polski przez agencję Moody’s to sygnał ostrolegawczy. Przez ostatnie lata nasz region korzystał z licznych inwestycji samorządowych, wsparcia dla szpitali oraz programów społecznych. Dziś, gdy państwo dochodzi do finansowej ściany, pojawia się ryzyko braku środków na najważniejsze lokalne potrzeby.
Zwiększenie długu publicznego oznacza, że na każdego mieszkańca – od podlaskiego rolnika i emeryta po nowo narodzone dziecko – przypada już ponad 26 tysięcy złotych zadłużenia. Widmo podniesienia kilkunastu kolejnych podatków tworzy obawę, że koszty błędnych decyzji znów zostaną przerzucone na kieszenie obywateli.
Podpisanie przez prezydenta ustawy dotyczącej nadmiarowych zysków koncernów paliwowych miało na celu wyjście z politycznego pata. W orędziu padły jednak twarde żądania: obniżki na stacjach mają nastąpić natychmiast, bez zbędnej zwłoki i politycznych gier.
Głównym akcentem istotnym dla całego województwa podlaskiego jest postulat zdecydowanego zwiększenia zwrotu za paliwo rolnicze. Wysokie koszty oleju napędowego drastycznie obniżają opłacalność produkcji rolnej, która stanowi fundament gospodarczy naszego regionu. Choć ustawa została podpisana, trafi ona do zbadania przez Trybunał Konstytucyjny, co ma jasno wskazać, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za drożyznę.
Główny przekaz płynący z wystąpienia sprowadza się do prostego oczekiwania: Polacy, w tym mieszkańcy Podlasia, nie potrzebują kolejnych awantur w Warszawie, lecz realnego obniżenia kosztów życia. Trudniejsze miesiące nie mogą być pretekstem do straszenia obywateli czy paraliżu decyzyjnego. Region potrzebuje stabilności, taniego paliwa na stacjach i pewności jutra, by po nadchodzącej zimie lokalna gospodarka mogła bez przeszkód rozwijać swój potencjał.
Krzysztof Pietrzykowski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze