Podczas gdy sytuacja za naszą wschodnią granicą pozostaje niezwykle napięta, rządy sąsiednich państw podejmują zdecydowane i kompleksowe kroki w celu zagwarantowania bezpieczeństwa swojemu terytorium. Litewski rząd oficjalnie skorygował i rozszerzył plan budowy infrastruktury przeciwdziałającej mobilności wzdłuż granic z Białorusią oraz obwodem królewieckim. Na realizację tych nowoczesnych zabezpieczeń inżynieryjnych przeznaczono dodatkowe 50 milionów euro. Niestety, patrząc na zdecydowane i spójne działania Wilna, trudno nie odnieść wrażenia, że polskie władze wciąż wykazują się biernością, ograniczając się głównie do deklaracji i pozostawiając podlaski odcinek granicy bez analogicznych, profesjonalnych umocnień wojskowych.
Zgodnie z przyjętym harmonogramem, do końca 2028 roku Litewskie Siły Zbrojne zainstalują wojskowe środki inżynieryjne w kluczowych rejonach operacyjnych. Zapory pojawią się na pasie ziemi o szerokości od 20 do nawet 150 metrów od linii patrolowej w głąb kraju. Jak wyjaśnia litewski minister obrony Robertas Kaunas, opracowano precyzyjny plan fortyfikacji obejmujący strefy w promieniu 5, 20 i 50 kilometrów od granicy. Zabezpieczenia obejmą również strategiczne trójstyki granic, w tym rejon przy rzece Marycha niedaleko polskiej gminy Giby, gdzie stykają się terytoria Polski, Litwy i Białorusi.
Litewski plan zakłada stworzenie całego systemu przeszkód inżynieryjnych. Wzdłuż granicy staną m.in. betonowe „zęby smoka”, stalowe jeże, tzw. hiszpańskie konie, drut kolczasty, betonowe zapory oraz kontenery morskie. Co ciekawe, oprócz barier fizycznych Litwini zamierzają w pełni wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu. Zamiast tradycyjnych pasów zieleni resort obrony stawia na odtwarzanie terenów podmokłych i bagien, które w ciągu kilku lat mają stać się naturalną, nieprzejezdną barierą dla ciężkiego sprzętu wojskowego bez użycia specjalistycznego sprzętu pontonowego. Ponadto spółka kolejowa LTG Infra otrzymała zadanie utworzenia magazynów na sprzęt inżynieryjny, a na drogach i mostach przygotowywane są specjalne punkty pod montaż ładunków wybuchowych.
Zdecydowanie i tempo, z jakim Wilno zabezpiecza swoje terytorium, wywołuje uzasadnione obawy wśród mieszkańców Podlasia. Podczas gdy Litwa konsekwentnie buduje zintegrowany system obrony fizycznej i cyfrowej, strona polska sprawia wrażenie nieprzygotowanej na długofalowe wyzwania. Zamiast kompleksowych, wojskowych parków inżynieryjnych i zapór przeciwpancernych na wypadek pełnoskalowego konfliktu, polska granica wciąż opiera się głównie na tymczasowych rozwiązaniach. Brak twardych decyzji ze strony warszawskich władz w kwestii budowy stałych fortyfikacji na podlaskim odcinku sprawia, że nasz region pozostaje znacznie gorzej chroniony niż sąsiednia Litwa.
Wiceminister obrony Litwy Tomas Mikelkevičius podkreśla, że wojskowa kontrmobilność to kluczowy element gotowości bojowej kraju. Wykorzystanie specyfiki terenu ma na celu maksymalne spowolnienie ewentualnego przeciwnika. Na Podlasiu, gdzie granica z Białorusią przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie kompleksów leśnych i rzek, analogiczne rozwiązania inżynieryjne powinny powstawać w trybie natychmiastowym. Brak stanowczych działań ze strony polskiego MON budzi pytania o realne bezpieczeństwo mieszkańców regionu i sprawia, że z zazdrością musimy spoglądać na sprawność organizacyjną naszych litewskich sąsiadów.
Czy Waszym zdaniem Polska powinna natychmiast skopiować litewski model i wybudować zęby smoka oraz zapory inżynieryjne na podlaskim odcinku granicy z Białorusią? Czy czujecie się dostatecznie bezpiecznie? Dajcie znać w komentarzach!
Przemysław Sarosiek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze